Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 7 min czytania

Piaskownica

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1

Znowu mnie upokorzył. Po raz kolejny. Cholerny, pieprzony, niedorobiony ćpun. Pomiata mną, jak jakimś mopem, do ścierania brudu z posadzki. Wogóle się ze mną nie liczy. Sharker. Matt Sharker. Doszedł do naszej klasy niedawno, powrócił zza granicy. Nauczyciele go poznali, uczyli go wcześniej, w młodszych klasach. Wiem, że jego starzy robią za granicą, jego samego wychowują babcia i siostra matki. Uczył się dobrze, ale na przerwach ściągał maskę ułożonego chłopca, z dobrego domu, zmieniając się w bestię, która traktowała innych, których nie lubiała, niczym śmiecie. Nic nie znaczące, nic nie wnoszące śmiecie, które tylko zajmowały miejsce na korytarzu. Inni nie lubili go, ale ja wręcz nienawidziłem całym sobą. W końcu przyłapałem się na tym, że zacząłem życzyć mu bolesnej śmierci. A chciałem tylko skończyć liceum i pójść na studia. Byłem dobrze się zapowaidającym, młodym, zaledwie osiemnastoletnim chłopakiem. A taki jeden Sharker wszystko zepsuł. Przez niego bałem się chodzić do szkoły, przestałem otrzymywać dobre oceny, przez co miałem kilkakrotnie hałas w domu, bo rodzice zaczynali się powoli denerwować tym spadkiem. Nie chciałem im mówić o Mattcie, wiem, że ojciec zaraz poszedł by do szkoły i narobiłby kopru, a Sharker wróciłby po dwóch dniach zawieszenia i stałby się jeszcze gorszy, niż przedtem. Tego nie chiałem. Ale dzisiaj, po tym upokorzeniu, nie mam innego wyjścia. Już się zdecydowałem. Ale nie mam zamiaru donosić rodzicom. Mam zamiar zrobić coś, co chyba każdy by zrobił. No, może nie każdy. Pozostał mi tylko jeden dylemat. Ale odpowiednie miejsce da radę znaleźć. Trzeba tylko dobrze poszukać.

2

Znalazłem odpowiednie miejsce, niedaleko własnego mieszkania. Było nadzwyczaj odpowiednie. Przychodziłem tutaj już wcześniej, ale kiedy doszło do sprawy z Sharkerem, to miejsce jakoś nie wpadło mi na początku do głowy, a powinno, bo było po prostu idealne. Nie przychodził tutaj nikt, poza małymi dziećmi, oraz ich delikatnymi, młodymi matkami, które przeważnie wybierały się tutaj z przyjaciółkami. Ale tak było w dzień. W nocy nie było tutaj żywej duszy. Jedynie blokersi czasem tutaj zajrzeli, połamali kilka ławek, wypili po winku i poszli dalej. Ale po kilku interwencjach policji, zaprzestali swoich działań. Tak więc byłem pewny, że nocą przy piaskownicy było pusto.

3 Piaskownica miała kształt wielkiego, lekko krzywego, koła. Mokry, ubity piach leżał w niej, otoczony drewnainym murkiem. Naokoło wielkiego, koślawego koła, poustawiane były ławki, ale tylko niektóre zachowały pierwotną postać, dzięki wyżej wspomnianym młodzieńcom, amatorom taniego, wiśniwego wina. Te, które jakimś cudem nie zostały polamane, były pomaziane wszechobecnym w tej okolicy grafitti. A więc miejsce na schowanie zwłok znalazłem. Czas na najważniejszą częśc planu.

4

Doskonale wiedziałem, że Sharker należy do osób bardzo, bardzo porywczych. Dlatego też łatwo było go sprowokować. Kiedy po raz kolejny zaczął mnie zaczepiać, powiedział mu wprost: - Mam cię dosyć, pieprzony pajacu. Załatwmy to wreszcie. Dziś, po lekcjach, przy starej piaskownicy. Tylko ty i ja. o dziesiątej wieczór. Był zdziwiony, ale nie dał tego po sobie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Piaskownica — czytnik · opowiadania