Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Piątkowa wpadka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Był to niezwykle chłodny poranek. Słońce skrywało się za chmurami i bardzo wiało. Drzewa i krzewy odgrywały przed otoczeniem swój najlepszy taniec ryzykując złamaniem. Ania wyglądając spod kołdry nad okno nie miała ochoty ruszać się z tego ciepłego łóżka. Nie bardzo miała ochotę iść do szkoły, a tym bardziej spotkać Tomka. Bała się spojrzeć mu prosto w oczy po tym co wydarzyło się na piątkowej dyskotece. Nie miała odwagi. - Ach… to przez tą bezmyślną żmiję Iwonę! – myślała - Dlaczego mnie namawiała na ten cały taniec z Robertem. Gdybym wtedy wiedziała, że mój Tomek jej się podoba, że chce mi go odebrać. Gdybym wiedziała. Co za pech! Przyznaję Robert to super gość. Ten jego uśmiech, to wysportowane ciało. Prawie każda laska na niego leci. No właśnie…prawie! Ale oczywiście Iwona sobie coś ubzdurała i postanowiła swój diabelski plan wcielić w życie.

Leżałaby tak dłużej i rozmyślała, gdyby do jej pokoju nie wtargnęła mama i zaskoczona, z lekkim podenerwowaniem nie powiedziała jej… -Aniu co Ty tutaj jeszcze robisz? Śniadanie na stole, ale Ula i Agnieszka czekają aż zejdziesz. Jeżeli za dziesięć minut nie pojawisz się w kuchni one pojadą do szkoły bez Ciebie, a Ty się spóźnisz. -Mamo proszę. Tylko nie dzisiaj – szepnęła błagalnie Ania. -Jesteś chora? – Zaniepokoiła się mama. -Nie… po prostu nie chcę iść dzisiaj do szkoły. Nie chcę kogoś spotkać. -Ależ to nie jest powód do wagarowania moja panno! -Mamo nie bądź taka… -Pójdziesz do szkoły. Nie ma dyskusji. Tylko się pośpiesz, bo nie zdążysz na samochód sióstr. A i zapamiętaj sobie jedno. Im wcześniej spotkasz się ze swoim koszmarem, będziesz miała to już za sobą i przekonasz się, że niektórych rzeczy nie warto odkładać na później. To nic nie da, a jedynie pogarsza nasze samopoczucie. No już. Do szkoły!

-Taka jest moja mama. Woli bym się spaliła ze wstydu niż spędziła ten dzień w swoich czterech ścianach, gdzie czuję się najbezpieczniej. Wiem, że ma racje. Wiem, że nie pójście dziś do szkoły niczego nie rozwiązuje. Bo jeżeli pójdę jutro, pomimo wszystko mogę go spotkać – pomyślała z niechęcią zwlekając się z łóżka. Nie miała zbyt wiele czasu, a groźba, że będzie musiała iść do szkoły na pieszo była bardzo realna. Gdy jednak stanęła w drzwiach kuchni siostry wciąż tam były. Ula widząc jednak jej niezwykle nieszczęśliwą minę odezwała się do mamy. -Co jej jest? Jeżeli dalej będzie miała taką minę, to ja wolę trzymać się z daleka i nie wieźć jej do szkoły. -Przestań marudzić. Ania po prostu boi się czegoś i nie chce iść do szkoły. -A może kogoś? Na dyskotece była niezła szopka i to przez Ankę – zaśmiała się Ula, czym naraziła się siostrze, która posłała jej groźne spojrzenie. Jakby mówiła – Zamknij się kobieto! Mama dziewczyn przenosiła zaciekawiony wzrok z jednej na drugą,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Piątkowa wpadka — czytnik · opowiadania