Fantasy · 13 min czytania
Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 20
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
Cesarz wygiął usta w wyćwiczony, dyplomatyczny uśmiech, spojrzał w lustro, przyodział bogato zdobiony, galowy mundur, spoliczkował się dwukrotnie na otrzeźwienie umysłu i ruszył stawić czoła wybuchowemu krewnemu. Pokrzepiała go jedynie perspektywa spotkania starego przyjaciela, który towarzyszył ojcu w każdej misji dyplomatycznej.
Książę Felix był mniej więcej w jego wieku, aczkolwiek budowę ciała i rysy twarzy miał bardziej chłopięce w porównaniu z Wilfredem. Mężczyźni znali się od dziecka, gdyż, jako nastolatek, książę spędzał dużo czasu na cesarskim dworze wraz z rodzeństwem Tarres. Mowa tu oczywiście o Tiji i Wilfredzie: Holi miała wówczas kilka latek i nie nadążała za nimi w zabawie.
Ojciec Felixa, Borys Samunder, odgrywał ważną rolę w Cesarstwie. Jego dziadek oraz pradziadek Wilfreda, zawarli przymierze pomiędzy Oruun a Bermet, nadbrzeżną stolicą zachodniej marchii. To wtedy oba księstwa połączyły się, tworząc imperium pod rządami wspólnego władcy.
Pomimo zjednoczenia, Nadbrzeżni nadal posiadali szeroką autonomię, ale wraz z Sungardem tworzyli wspólną politykę zagraniczną, jednak prawdziwym zwieńczeniem przymierza były późniejsze zaślubiny siostry cesarza Fredryka i władcy Bermet. Ożenek miał charakter strategiczny, gdyż po tajemniczym zniknięciu pierwszej wybranki Borysa, Aidy, stosunki dyplomatyczne pomiędzy Jokivarem a stolicą stały się bardzo napięte.
Z trudem uniknięto rozpadu koalicji, gdyż Borys rościł sobie prawo do ręki pierworodnej Fredryka, nastoletniej wówczas Tijanor. Felte jednak mocno protestowała przeciw temu i koniec końców Borysowi przypadła Erna Tarres, siostra cesarza.
Pomimo iż Ernie nic nie brakowało pod kątem urody, to nie mogła się równać z kruczowłosą Tiją. Porywczy wielkolud w przypływie wściekłości ogłosił złamanie przymierza. Całe szczęście Fredryk znał Borysa bardzo dobrze i dał mu chwilę, aby ten nieco ochłonął.
Po tygodniu Cesarz udał się z misją dyplomatyczną do Bermet, stolicy Jokivaru i zaoferował rękę pierworodnej Felixowi, na co Borys przystał, dopiero gdy w drugiej beczce piwa pozostała jedynie piana.
Część 22 / 5
Oczywiście przy obecnym stanie księżniczki Tijanor, wywiązanie się z obietnicy było niemożliwe, toteż frustracja władcy Borysa sięgała granic jego i tak szczątkowej cierpliwości.
Wilfried doskonale wiedział, po co wuj przybył do pałacu i miał świadomość powagi sytuacji. Całe szczęście Borysowi towarzyszyła żona, Erna, która koniec końców złagodziła nieco naturę swojego męża, za co świat był jej dozgonnie wdzięczny. Sama często wspominała, spoglądając na milczącego wtedy Samundera, iż oswoiła niedźwiedzia.
Cesarz wykończył strój odznaką męża stanu, którą otrzymał za zakończenie wojny z Lemachami i udał do sali tronowej przywitać gości. Schodząc po schodach, usłyszał znany mu chichot. Obok cioteczki Erny stała Holi, energicznie gestykulując w rytm jakiejś zabawnej – jak domniemał – opowieści. Na widok bratanka, twarz Erny rozpromieniała. Kobieta chwyciła Holi za rękę i razem podeszły do Wilfreda.
– Nie sądziłam, że możesz być jeszcze bardziej przystojny, a tu proszę! Znowu zaskoczyłeś starą ciotkę – uściskała go czule.
– Cudownie, że przyjechałaś, wcale nie taka stara, ciociu. Widzę, że siostra dopadła cię pierwsza – spojrzał na Ichti, która dziwacznie unikała jego wzroku.
– Tak. Holi właśnie opowiadała, że mój prezent sprawił wam nie lada kłopot. Przepraszam Will, mogłam uprzedzić o takim podarku.
– Nic się nie stało ciociu, teraz jest grzeczny w przeciwieństwie do jego właścicielki – rzucił siostrze złośliwy uśmieszek.
Część 33 / 5
– Lepiej nie zaczynaj Wiluś – pogroziła mu paluszkiem, maszcząc groźnie czoło.
– A jak Tija? – spytała Erna, przerywając dziecinną wymianę uszczypliwości.
– Bez zmian; niestety – Wilfried posmutniał.
– Eh… Chciałabym, chociaż popatrzeć na nią z daleka… jeśli nie masz nic przeciwko oczywiście.
– Możesz iść ze mną ciociu! – Holi szarpnęła rękaw jej długiego, oliwkowego płaszcza. – Poczekasz przy drzwiach – dodała i zmierzyła Wilfreda wzrokiem.
– Idźcie, tylko proszę, zachowajcie ostrożność. Ostatnio doszło do incydentu, w którym Brena nieomal straciła życie. Nie wiemy, na jakiej zasadzie działa ta magia. Pamiętaj ciociu, że my możemy wchodzić do siostry, a tata już nie mógł. Nie wiem, jak by było w twoim przypadku.
– Rozumiem i nie chce się dowiedzieć. Zachowamy pełną ostrożność Will, obiecuję. Chce na nią tylko spojrzeć. Do złudzenia przypomina waszą matkę. Tęsknię za nią – wytłumaczyła Erna z nostalgią w głosie.
Część 44 / 5
– Powiedz ciociu, gdzie są Wuj i Felix? – spytał cesarz, nerwowo łypiąc jej za plecy.
– Uwiązują konie. Misiek nikomu nie pozwoli dotknąć swoich zwierząt – oświadczyła Erna i przybliżywszy twarz do ucha Wilfreda, zaczęła mówić szeptem.
– Jest strasznie rozwścieczony; wiesz dlaczego. Przygotuj się na stratę zastawy i kilku krzeseł – poklepała siostrzeńca po ramieniu. – Będzie dobrze – dodała na głos.
– Chodź młoda damo! Zostawmy panów w ich męskim towarzystwie z ich męskimi sprawami. ¬– Pochwyciła rączkę Holi i obie odeszły w stronę sypialni Tijanor.
Wilfried jeszcze bardziej się zestresował i nerwowo przełknął ślinę. Obawiał się, że jego sztuka dyplomacji może zawieść w obliczu dwumetrowego troglodyty ze skłonnościami do wybuchów agresji.
– No cóż, będzie, co ma być – westchnął sam do siebie i ruszył stawić czoła bestii. Gdy się oddalił, Holi zatrzymała ciotkę i spojrzała jej w oczy.
– Dziękuję ciociu. Żeby nie to kłamstwo strażnicy zabiliby Bąbla.
Część 55 / 5
Niechcący zostałaś w to wplątana – nachmurzyła się.
– Nie przejmuj się dziecko. Żyjąc na Bermeckim dworze, nakłamałam już tyle, że w niektóre kłamstwa sama uwierzyłam. Swoją drogą z przyjemnością poznam mój prezent – mrugnęła okiem do dziewczynki.
– Jesteś wspaniała ciociu, kocham cię – Holi rzuciła się jej na szyję, po czym obie weszły w pociągły korytarz prowadzący do starych Cesarskich komnat.
Tymczasem Wilfred spowolnił kroku, gdy usłyszał basowy głos Borysa. Chciał odwlec moment spotkania choćby o sekundy. Niestety wyraźny wrzask, pozbawił go resztek złudzeń, na spokojną pogawędkę.
– Felix! Przynieś ojcu piwa, bo mnie szlag zaraz trafi! – faktycznie głos Samundera przypominał warczenie niedźwiedzia.
Zza kolumny wyłonił się młody mężczyzna ubrany w jasną jedwabną koszulę i ciemną kamizelkę, idealnie dobraną