Fantastyka · 8 min czytania
Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 42
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
****
Kimian to popularny gatunek Walońskiego zboża zbierany późną jesienią. Łodygi tej trawy ceniono, jako wytrzymały materiał do wyrobu koszy i prostych mebli. Dodatkowym atutem był fakt, że kłosy rosły szybko i dorastały nawet do dwóch metrów.
****
Lejla klęczała na strawionym ogniem polu, wewnątrz kręgu nienaruszonych kłosów. Czarodziejka starannie przeczesywała ziemię wokół nietkniętych płomieniem liści i łodyg, które były jedynie lekko okopcone przez szalejący żywioł. Zjawisko wyglądało wyjątkowo nienaturalnie i od razu przyciągnęło jej uwagę. Skojarzyła również, iż mniej więcej w tym miejscu, dzień wcześniej, klęczała siostra namiestnika, Mavis Galat.
Arkanistka rozproszyła aurę, próbując wyczuć źródło anomalii, która ochroniła koliste poletko, ale nie wyczuła nic szczególnego, oprócz pogłosu szalejącej czerwieni, który zawsze towarzyszył pożarom.
– Co ty przede mną skrywasz? – spytała zbożowy krąg, prostując plecy i skierowała wzrok ku jego centrum. Z dystansu dostrzegła, iż tam łodygi wyginały się w dół i brązowiały.
Nie wstając z kolan, czym prędzej przeczołgała się bliżej tego miejsca. Z uwagą przyjrzała się roślinom. Na ich powierzchni widniały ciemne brunatne plamy. Nie miały śladów przypalenia, ale wydzielały woń zgnilizny. Wokoło leżało też mnóstwo zwłok polnych zwierząt i insektów. Wszystkie wyglądały na świeże i podobnie jak kłosy nie były dotknięte przez ogień.
Gdy Lejla nachyliła się nad truchłem myszy, spod bluzki wypadł jej fragment jadeitu uwieszony na łańcuszku. Kamień zaczął jasno świecić. Nigdy nie widziała, żeby sam z siebie zachowywał się w ten sposób. Wstała i uniosła kryształ pod światło. Jadeit przygasł.
Część 22 / 3
– Co tu jest grane? Pomyślała, wpatrując się w magiczne Oko, po czym ponownie opuściła je bliżej ziemi. Oliwkowe lśnienie powróciło. Zdjęła wisiorek, położyła go na glebie i oddaliła o kilka kroków.
– HAR GANNARET! – wypowiedziała zaklęcie wzbudzenia.
Spod ziemi wyłoniła się gliniasta runa. Cień jaki roztaczała, pożerał światło słoneczne padające w tym miejscu. Arkanistka nie rozpoznała znaku o takim kształcie. Fundament był ten sam, co zawsze: trójkąt wpisany w okrąg, ale znak przełamania nie pasował do żadnej z domen.
Glif wyjałowił resztkę pobliskich traw i zbóż, a szczątki zwierząt rozpadły się w pył. Czarodziejka wyrwała garść roślin, które miała pod ręką i rzuciła w stronę cienia. Kłosy uschły w mgnieniu oka i obróciły w perzynę. Cienista anomalia wylała się poza runę, zupełnie jakby Lejla rzuciła jej przynętę. Ciemność zaczęła się rozszerzać i pełznąć w stronę czarodziejki, wysysając życie ze wszystkiego, co ogarnęła.
– HAR RETNAGAR! – Lejla krzyknęła komendę zamknięcia, próbując dezaktywować glif. Nie zareagował. Sytuacja robiła się niebezpieczna. Arkanistka skupiła myśli, kształtując wizję kamiennej bariery wokół mrocznej anomalii. Wzbudzona astra zamigotała niebieskim światłem. Lejla uderzyła pięścią w ziemie, a mroźny krąg zamknął smolistą zgorzel w energetycznej klatce.
Poskutkowało.
Mrok rozbił się o falującą zaporę zmrożonego powietrza, przeplatanego turkusowymi błyskami. Gniew, nienawiść, ale też ciche wołanie o pomoc; wszystko na raz rezonowało w Astrze.
Część 33 / 3
Czuła to… czuła przez swoje zaklęcie. Ktoś sterował tą czarną magią i nie miał zamiaru odpuścić. Fale mroku uderzały w barierę raz za razem. Lejla nie mogła utrzymywać wzbudzonego pola w nieskończoność.
Trzask przypalonych gałązek podrażnił jej wyostrzone zmysły.
Eliot wyszedł spomiędzy kłosów.
– Uciekaj! Spróbuje to powstrzymać tak długo, jak będę mogła! – Chłopiec nie zareagował, tylko stał w bezruchu, wlepiając wzrok w pokaz magicznej mocy. Cień uderzał w szkliste ściany splecionej bariery.
– Eliot! Uciekaj, mówię!! – Brak skupienia poluzował magiczne pęta. Zgorzel pochłonęła kolejny fragment gleby.
Arkanistka ponownie spojrzała w stronę chłopca. Eliot stał już tuż przy niej.
– Nie bój się panienko – odezwał się z…