Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 48

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie tylko Galatowie pokusili się o użycie mocy tajemnych, żeby podejrzeć, co działo się u podróżniczek.

Po drugiej stronie rzeki Baskir, na tyłach Zakonu Sióstr Miłosierdzia, Milena Karevis, od samego rana, pracowała w swoim prywatnym ogródku. Był to jej sposób na ucieczkę od trosk codzienności, a małe poletko stanowiło swoiste sanktuariom pośród chaosu otaczającego ją świata.

Matka Przełożona skrzętnie podkopywała i przesadzała sadzonki ziół oraz kwiatów podśpiewując przy tym wesoło:

– Hej ty mała cyraneczko! Hej natury dzieciąteczko! Rośnij, rośnij, pnij się wysoko! Niech twój widok cieszy oko! – Jej sielankę zakłócił dziwny cień, który wyrósł tuż przed nią.

Przestała śpiewać i niepewnie odwróciła głowę.

– Na litość bogów!! – wrzasnęła, wypuszczając z rąk sadzonki. – Nie możesz się tak skradać Sebil! Chcesz, żeby mi serce stanęło?! – Brukijska mistyczka, ubrana w szary płaszcz z szerokim kapturem, stała tuż nad Mileną i świdrowała ją swoim przenikliwym spojrzeniem.

– Złego licho nie weźmie, a poza tym ten twój pasożyt dba, żebyś była w dobrej kondycji – odpowiedziała opryskliwie, oblizując kocie wąsy.

Matka Karevis wstała i otrzepała fartuch.

– No dobra mów, co cię wykurzyło z norki? To nietypowe, że szwendasz się za dnia po otwartej przes...

– Selekta użyła oddechu Arkturosa – rzuciła Mistyczka. Na dźwięk tych słów mina Karevis zrzedła, a ręce zadrżały.

– Jesteś pewna?

– Oczywiście, że jestem pewna! – żachnęła się Brukijka. – Sama zaklinałam ten miecz!

– To rzeczywiście niepokojące. Musiało wydarzyć się cos strasznego. Czy możesz…

– Potrzebuję jakiegoś osobistego przedmiotu należącego do Selekty. Użyję srebrzystych piasków, żeby ją namierzyć – oznajmiła Sebil.

– W jej pokoju jest sporo starych klamotów: coś się znajdzie. Czekaj na mnie w kaplicy. Zaraz przyjdę – zarządziła Milena, a Bruka wycofała się do zacienionej alejki i zniknęła w chmurze pustynnego pyłu.

Karevis, nie tracąc ani minuty, opuściła ogródek i pobiegła w stronę komnaty Selekty. Na samą myśl o tym, że Trybadzie mogło się coś stać, serce waliło jej jak oszalałe a twarz spąsowiała.

Z impetem wtargnęła do pokoju Safonki niechcący wysadzając drzwi z zawiasów.

– Później to naprawię. – Oparła masywne skrzydło o futrynę.

– Myśl Karevis… Myśl! Co może być jej bliskie? – Podeszła do komody i zaczęła grzebać w szufladach – No i proszę – pochwyciła kopertę z listem, z którym znaleziono Selektę pod drzwiami zakonu.

– Powinno się nadać – uśmiechnęła się z satysfakcją i już miała wychodzić, ale niespokojna myśl zatrzymała ją w progu.

– W sumie to Selcia nie jest zbyt sentymentalna; hmm… – ponownie rozejrzała się po komnacie. – Co jeszcze? – zawróciła i uniosła poduszkę.

– Wezmę jeszcze to; tak na wszelki wypadek – skomentowała i włożyła oba przedmioty za gorset po czym, wyjątkowo żwawo, pobiegła do biblioteczki.

Na miejscu, magiczny portal stał już otwarty. Sebil nie chciała tracić czasu na głupie gierki i łamigłówki.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%