Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 65 EPILOG

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Lady Galat przeglądała zapiski Markusa, porównując schematy z notesu z ułożeniem kryształów na stelażu konstrukcji. Konfiguracja maszyny, którą mag opatrzył prostą nazwą: „Kondensator-U”, wydawała się prawidłowa.

Notatnik trzasnął donośnie. Mavis aktywowała niewielki krąg wzbudzeń, wyryty na blacie kamiennego stołu. Zagadkowe urządzenie, będące plątaniną z metalu i magicznych kamieni, zaskrzypiało i zaczęło lekko wibrować, gdy tąpnięcie mocy rozeszło się falą po astrze i ucichło do poziomu ledwie wyczuwalnych, harmonicznych drgań.

– Jak na razie wszystko działa – skomentowała Namiestniczka. – Teraz potrzebne mi tylko źródło unitry. Straż! – Próg komnaty przekroczył jeden z Kruków pilnujących wejścia.

– Tak pani Namiestnik?

– Mojra wspominała, że starzec trzyma zwierzęta w piwnicy. Idź sprawdzić, czy któreś jeszcze żyje i przynieś mi jedno. Może być cokolwiek, byle nie martwe. – Odprawiła go machnięciem dłoni.

– Oczywiście – wojskowy pokłonił się i wyszedł, a Mavis wyciągnęła, z przytroczonej u pasa sakiewki, podłużne pudełko i ułożyła je na blacie. Po odpieczętowaniu szkatułki delikatnie podjęła zawartość i umocowała w centrum urządzenia Markusa. Osadzony jadeit mienił się spokojnym, hipnotycznym światłem. Nie mogła oderwać od niego wzroku, a bliskość Serca intensyfikowała zielonkawą poświatę kamienia.

Rozpaczliwe skomlenie, które dobiegło od strony piwnicy, przerwało trans Namiestniczki i zapowiedziało sukces strażnika.

– Tylko ten jeszcze oddycha, Lady Galat – oznajmił Kruk, unosząc zwierzę za skórę na karku.

– Musi wystarczyć. Połóż go pod kryształem i przytrzymaj, żeby mnie nie użarł – nakazała, wskazując miejsce palcem skrytym w czarnej, koronkowej rękawiczce. Piesek był tak przerażony i wycieńczony głodem, że ani myślał się bronić. Gdy strażnik, ubolewając nad losem skamlającego szczeniaka, wykonał polecenie, Mavis, położywszy dłoń na głowie pieska, rozpoczęła inkantację:

– Estalon Sin-Astra. – Kundelek wzdrygnął i zastygł w pośmiertnym skurczu.

– Zostaw mnie! – Namiestniczka przegoniła strażnika i przygasiła magiczne latarnie na ścianach. Wszystkie minerały osadzone w urządzeniu Markusa, lekko rozbłysły swoistymi kolorami. Wokół jadeitu zawirowała oliwkowa wstęga gęstego dymu, ulatującego się z nadal ciepłych zwłok zwierzęcia. Oczy namiestniczki przybrały barwę otchłani, a tęczówki zapłonęły szmaragdową iskrą, jak gwiazdy dryfujące w bezkresie pustego kosmosu.

– Har Gannaret – pobudziła pole nad truchłem kundelka, tym samym wprawiając w ruch metalową konstrukcję kondensatora-U. Obręcze z osadzonymi kamieniami ustawiły się na wzór niewidocznych, astralnych linii. Energia wypływała z załamanej symetrii, ślizgając się po granicy istnienia.

– Har Ret-Nagar – Namiestniczka rzuciła kolejne zaklęcie. Astralne pole implodowało, wpychając unitrę do wnętrza jadeitu. Od każdego z aktywnych minerałów oderwał się niewielki fragment i przyległ do centralnego kryształu, wiążąc życiową energię w jego wnętrzu.

– Działa – Mavis skomentowała z uśmiechem, przywracając oczy do normalnej postaci. Jadeit z przytwierdzonymi minerałami wypełniał teraz mały, wirujący cyklon.

– Fragment życiowej sieci uwięziony w kamieniu… piękne.

W progu komnaty stanął strażnik:

– Lady Mavis… ma pani gościa – oznajmił, przerywając dumanie Namiestniczki.

– Kto to?! – warknęła poirytowana, że ktoś zakłóca jej tę ważną chwilę.

– Kazał się zaanonsować, jako Mistrz Proditis Inahan. – Na ułamek sekundy oczy Mavis ponownie przeszyła ciemność. Wydźwięk tego imienia poruszył jej stalowe serce.

– Nie stój tak! – zganiła Kruka. – Zaproś mistrza. Nie może czekać! – strażnik wyszedł, by wprowadzić przybysza, a Mavis zaczęła nerwowo przekładać minerały z miejsca na miejsce. Czynność wyglądała na jedną z tych mimowolnych, niewerbalnych mantr mających na celu rozładować napięcie; takie zachowanie nie wpasowywało się w wizerunek, zimnej, bezwzględnej, wyrachowanej kobiety. Osoba, z którą miała niebawem stanąć twarzą w twarz, wywoływała w niej skrajnie silne emocje.

Rytmiczne uderzenia kostura o kamienną posadzkę stawały się coraz głośniejsze. Przez drzwi wkroczył mężczyzna odziany w skórzany płaszcz z kapturem, częściowo skrywającym jego oblicze.

– Mistrzu, tak się cieszę! – powitała przybysza z niemalże ekstatycznym entuzjazmem.

– Moderatorze Inahan… Jesteśmy sami – przybysz poprawił Mavis, studząc jej udawaną radość. – Twój brat przedstawił mi całą sytuację – oznajmił oschle. – Prowadź do kryształu – dodał, nie siląc się na uprzejmości czy przestrzeganie dworskiej etykiety.

– Oczywiście… proszę za mną – Namiestniczka otworzyła portal w litej, kamiennej ścianie i razem wkroczyli w cienistą membranę ściśniętej przestrzeni.

Jadeitowe Serce wewnątrz komory biło rytmicznie. Moderator Proditis podszedł bliżej kolosa i zdjął kaptur, odsłaniając twarz usianą licznymi bruzdami i bliznami.

– Dobrze się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 65 EPILOG — czytnik · opowiadania