fantastyka · 6 min czytania
Pięc Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Po skutecznym szturmie na posterunek Kruków przy moście nad rzeką Baskir, Matka Karevis z duszą na ramieniu przekroczyła klasztorne bramy Zakonu Miłosierdzia. Zaniepokojona stanem Sebil, przecięła dziedziniec jak pocisk wystrzelony z balisty prosto w drzwi sanktuarium.
Podczas ataku na garnizon mistyczka nagle zerwała połączenie z Lejlą, a magiczna mgła stanowiąca osłonę przed strzałami opadła, pozostawiając Telmian na łasce walońskich łuczników rozstawionych po przeciwnej stronie szerokiego koryta.
Matka wpadła przez wrota głównej katedry z siłą huraganu i pospieszyła w stronę ukrytej kaplicy Arkturosa. Dostęp do świątyni zmiany miała tylko ona i kilka wtajemniczonych mistrzyń, które wtedy przebywały poza zakonem. Po drodze nie odpowiadała na zaczepki zaniepokojonych siostrzyczek, które mijała w pośpiechu, rzucając jedynie zdawkowe uśmiechy i szczątkowe pozdrowienia.
W końcu drzwi do jej prywatnej celi stanęły otworem. Wbiegła do środka, zatrzasnęła skrzydło i z zaklęciem na ustach wkroczyła do biblioteki. Piaskowy portal materializował się niemiłośnie długo, a sekundy rozciągały się w lata oczekiwania.
– Nareszcie! – warknęła nerwowo, gdy rozdarcie w rzeczywistości pozwoliło na bezpieczny przeskok. Zniecierpliwiona pokonała owalną wyrwę w murze i wkroczyła do ciemnej, cichej kaplicy.
Tradycyjne lampiony już dawno wygasły, więc chwyciła podwieszoną na krokwi magiczną latarenkę, zbiegła po stromych schodach i z chyżością geparda pokonała ostatni korytarz dzielący ją od pomieszczenia z posągiem Arkturosa.
Wewnątrz panował półmrok miejscowo rozganiany przez delikatne szarawe światło kandelabrów wypalających astrę zmiany.
Uniosła latarenkę wyżej i oświetliła ołtarz. Srebrzyste piaski spały spokojnie. W powietrzu unosił się dziwny, znajomy zapach – niepokojąco znajomy. Pokierowała wzrok ku podłodze.
Część 22 / 2
*********** Okładkę można sobie zobaczyć pod adresem poniżej:) https://www.wattpad.com/story/348880591-pi%C4%99%C4%87-domen-tom-ii-wiatry-zmiany
Zamarła.
Na kamiennej posadzce dostrzegła ślady zaschniętej krwi rozciągnięte w makabryczną ścieżkę wiodącą za balustradę zdobioną miedziorytem. Serce Mileny zaczęło walić jak oszalałe. Bała się sprawdzić, do czego doprowadzi ją burgundowa wstęga wymazana na zdobnym pawimencie. Przez krótką chwilę stała w bezruchu – nie chciała zobaczyć tego, co uznała za pewnik.
Ciche mruczenie zmąciło ciszę wypełnioną trwogą.
– Na Arkturosa! – oprzytomniała i niemal doskoczyła do miejsca, skąd dochodził stłumiony dźwięk.
Przy krawędzi czary ze srebrzystymi piaskami dostrzegła nieprzytomną Sebil; leżała w zgęstniałej plamie z obeschniętej krwi, obrócona twarzą do ziemi. Jedną rękę trzymała w zastygłym kopczyku magicznego pyłu, który mistyczka zapewne ostatkiem sił przywołała z ołtarza.
Karevis dopadła do przyjaciółki