Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przygoda · 8 min czytania

Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz. 36

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

– Spytam ciebie – zagaił Pajn i łypnął okiem na stojącą nieopodal Lisicę – bo wyglądasz na bardziej normalną niż tamta; kim wy jesteście i czego tu chcecie?

– Szukam syna, nie widziałeś go może? – Aida spytała Greplina, podczas gdy Anax przebierała wzrokiem po wnętrzu niesamowitej komnaty.

– Syna? A jak on wygląda?

– Nie wiem. – Wzruszyła bezradnie ramionami.

– No cóż, pozory mylą… Może od twojej koleżanki dowiem się jednak czegoś więcej.

– Dobrze, to ja go sama poszukam. – Aida uśmiechnęła się beztrosko i, w celu znanym tylko własnemu obłędowi, podeszła do porośniętej kwieciem i bluszczem ściany.

– Nie krępuj się – rzucił za nią Galwaren: doskonale wiedział, że z komnaty nie ma innego wyjścia niż zapieczętowana brama i najwidoczniej droga, którą tu trafiły, ale ich nietypowy transport zdawał się właśnie więdnąć w bardzo szybkim tempie. Pozostawało kwestią czasu, nim Wielki Mistrz Troderest von Karman otworzy magiczny właz i użyje perswazji w formie licznej straży, by wyciągnąć więcej informacji.

– Ty, Bruka albinos! Tak, ty…

Anax spojrzała na niego podejrzliwie. Nie miał broni, a przynajmniej nie takiej typowej, lecz w myśl porzekadła, iż przezorni żyją dłużej, trzymała pazury w pogotowiu, a spięte ciało szykowało się do ataku.

– Gdzie my jesteśmy? – burknęła.

– Nie odpowiada się pytaniem na pytanie – strzygnął długimi uszami z mnóstwem kolczyków – no, ale jeśli chcesz wiedzieć, to jesteście w sercu zakonu Żelaznej Kuźni, a geograficznie to na obrzeżach Bermet. – Wzrok lisicy nie zdradzał olśnienia, ani nawet zwykłego zrozumienia; zwyczajnie czekała, aż kolejne słowa Greplina rzucą nieco więcej światła na zaistniałą sytuację. – To może teraz ja dla równowagi: a wy skąd się tu wzięłyście? – Spojrzał na usychającą gigantyczną muchołówkę, która wyrosła mu pod nogami i wypluła zawartość w postaci dwóch kobiet. – I nie chodzi mi o to Coś, bo wiem, że z tego wylazłyście. Pytam, skąd was TO wyrzygało.

– Z lasu – warknęła zdawkowo Anax.

– No to zakładam, że z pobliskiego Enerwanu. Co ona robi? – przerwał dedukcję i wskazał na Aidę, która opukiwała mur i nasłuchiwała, strach pytać czego.

– Sama chciałabym wiedzieć – odpowiedziała Lisica.

– Cóż, co by to nie było, niedługo zajrzy tu właściciel tego przybytku i zapewne nie ucieszy się z widoku gości w moim więzieniu.

– Więzieniu? – Anax rozejrzała się po sklepieniu wysokiej komaty, której ściany pokrywały rajskie rośliny, tworzące mozaikę z zieleni i kolorowego kwitnienia.

– Tak, więzieniu – potwierdził, rozkładając ręce. – I jak każdy więzień spędzam tu swój cały „wolny” czas, dlatego staram się umilić ten dośmiertny pobyt, dodając pomieszczeniu nieco… smaku.

– Czuję go… – szepnęła Aida, przyłożywszy ucho do podłogi.

– Co tam jest? – spytała Lisica.

Pajn uniósł bezwłosą brew w konsternacji.

– Hmm… Podłoga? – odpowiedział.

– A pod nią?

– Chyba jakieś stare lochy; jeśli mnie pamięć nie myli, to z czasów wojny z koczownikami. – Podrapał się po podbródku. Amulety i paciorki z piór, kory i kolorowych kamieni zwisały z rzemienia oplatającego przedramię greplińskiego tkacza.

– On tam jest, Anax. Czuję bicie serca i… – Aida posmutniała. – Ból, dużo bólu. Anax, on jest w agonii! Musimy się pośpieszyć.– Aida zaczęła macać podłogę niczym szakal opętany wonią zakopanej padliny.

– Nie wiem, o co tu chodzi, i moje zainteresowanie tym faktem z każdą chwilą słabnie – oświadczył Pajn nieco znudzonym głosem. – Powiem wam tylko tyle, że stąd nie ma wyjścia. Magiczne wrota można otworzyć jedynie od zewnątrz. Mój projekt – dodał, emanując kowalską dumą.

Aida zatrzymała ręce na wybranych blokach granitu, przylgnąwszy ciałem do posadzki jak wielki ślimak.

– Idę do po ciebie, krew z mojej krwi, havalan unar – wyszeptała i wstała z zimnej posadzki.

Pod zwiewną szatą rozbłysnął szmaragdowy symbol. Woda w pobliskiej fontannie spowolniła, a ognie rozwieszonych pochodni przestały tańczyć i zaczęły z trudem przeciskać ruch przez zgęstniały czas.

– Moja ciekawość wróciła – skomentował…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%