Fantasy · 14 min czytania
Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: cz.7
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
– Kim jesteś i dlaczego nas atakujesz? – spytał Cesarz pewnym tonem, w którym nie zadźwięczała nawet jedna nuta strachu, choć rozsądek szeptał: sytuacja jest raczej marna.
– Jeśli już ktoś został zaatakowany, to my, więc raczej się bronimy – dyskutowała mistyczka, jeżąc sierść na grzbiecie.
Nie umknęło to uwadze stojącej za nią Mileny – podobnie jak fakt, iż Cesarz ostrożnie sięgał po niewielki kord schowany za pasem.
– Sebil! Wystarczy! – wrzasnęła Matka, przerywając rosnące napięcie. – Przepraszam, Wasza Wysokość, ja… Ja poniosę konsekwencje tego zajścia. – Podeszła bliżej władcy i pokłoniła się pokornie.
Wilfred puścił rękojeść sztyletu, ale zatrzymał rękę blisko głowni, a Karevis stanowczym pchnięciem zmusiła Brukę do pokłonu.
– Panie, proszę, pozwól im odejść! One tylko…
– Bez ciebie nigdzie nie się nie ruszam! – warknęła mistyczka.
– Powiedz mu, Sebil! – wtrąciła Selekta, która przerwała oglądanie gwardzistów zastygłych w dziwnych pozach u wejścia.
– No to już jesteśmy martwe… – szepnęła do siebie Milena, gdy w myślach zmieszała wątłe zdolności dyplomatyczne przybranej córki i temperament Bruki.
Część 22 / 6
– Ja widzę jedynie kolejny atak na cesarstwo Sungardu, więc jeśli macie coś do powiedzenia, to sugeruję się pośpieszyć: ciężko się opowiada z pętlą na szyi – groził stanowczym tonem Wilfred.
– A nie chcesz jej znowu zobaczyć? – spytała Selekta; bardzo osobiście, pomijając tytuły.
Cesarz zamarł. Jego serce zabiło, jakby chciało staranować żebra, ale szybko rozproszył obrazy czarodziejki kumulujące się w myślach.
Jestem tu i teraz; nie czas na wspominki i ułudę, pomyślał, nie okazuj słabości.
– Skąd mam wiedzieć, że ty nie jesteś kolejną sztuczką tej wiedźmy? – Wskazał na Brukę.
– Ja ci dam wiedźmę, gówniarzu – wysyczała pod nosem Sebil.
Wiedźmami nazywano podmiejskie wariatki, ze śladową aurą, a ona była mistyczką: mistrzynią w swojej domenie. Matka Karevis rzuciła jej wymowne spojrzenie, które Bruka słusznie odebrała jako: „Zrób to dla mnie i zamknij się!”.
– Ciąży na mnie tylko jedno zaklęcie i to jest ten sam czar, który Lejla rzuciła na ciebie – oświadczyła Selekta, podchodząc bliżej podwyższenia.
Tak osobiste wyznanie od osoby o wylewności posągu miało swój wydźwięk. Wilfred zaczął się wahać. Znał i szanował Selektę, a jej uczucia względem Lejli nie były oczywiste jedynie dla samej czarodziejki – choć pewnie łatwiej było po prostu udawać niewiedzę.
Część 33 / 6
Safonka wywalczyła chwilę jego uwagi.
– Mów! – Udał, że udziela pozwolenia, choć w rzeczywistości nie miał zbyt wielu alternatyw; aczkolwiek jedna z dostępnych była całkiem ciekawa. Przysiadł więc na telmiańskim tronie gotów wysłuchać, co mają do powiedzenia, ale ze zrozumiałym sceptycyzmem.
Selekta zdjęła płaszcz i przekazała Sebil, żeby ta zakryła nagie ciało. Mistyczka nałożyła okrycie bez oponowania, choć zawsze uważała, że zadbana sierść jest najpiękniejszym strojem dla kobiety.
Trybada stanęła o metr od Wilfreda.
– Widziałeś, co się ze mną działo… Wszyscy myśleliśmy, że Lejla nie żyje, ale niedawno pojawiła się iskra nadziei.
– Jakim cudem, skoro eksplozja, w której centrum stała, sprawiła, że tysiącletni most legł w gruzach? – dopytywał Cesarz. Grał na zwłokę, próbując wymacać coś lewą dłonią.
Pod jednym z podłokietników siedziska wbudowano mechanizm spustowy, który po wprowadzeniu odpowiedniej kombinacji przyciśnięć otwierał zapadnię i wpuszczał tron w tunel pod podłogą.
Paranoja ojca znowu się na coś przydała, pomyślał Wilfred.
– Sebil, weź ty opowiedz, co widziałaś w tej swojej kuwecie! – Safonka zwróciła się do Brukijki ze świadomością, iż grabi sobie tymi słowami.
Część 44 / 6
Palec Cesarza spoczął na gałce wmontowanej pomiędzy drewniane zdobienia; zaczął odtwarzać szyfr, zatrzymał się przed ostatnim uderzeniem. Zapominana myśl przemknęła przez zszarzały, smętny umysł.
A może ona faktycznie…
Odsunął kciuk od gałki.
– Nie muszę opowiadać, mogę pokazać – oświadczyła mistyczka i przeszła do czynów. Pozwolisz? – wystawiła dłoń w stronę Selekty, która niechętnie wyciągnęła coś z sakiewki przytroczonej do paska i rzuciła do Sebil. Biel aksamitnych mitynek błysnęła w powietrzu.
– Poznajesz? – Bruka uniosła wysoko delikatne rękawiczki.
Cesarz poderwał się z siedziska.
To były one: mitynki, które dał jej na piątą rocznicę ich… Właśnie… Kim oni tak właściwie dla siebie byli? Pomyślał i przypomniał sobie, dlaczego życie w ukryciu tak doskwierało Lejli.
– Widzę, że wasza wysokość poznaje – stwierdziła Sebil i upuściła rękawiczki.
Część 55 / 6
Szeptane zaklęcie zbudziło starożytny pył z Perłowej Pustyni, który zaległ na marmurowej posadzce. Powietrze wysyciło się energią zmiany. Piaski niczym małe wydmy wiedzione mocą inkantacji zaczęły pełzać ku leżącym na podłodze mitynkom. Wypełnione rękawiczki zaczęły się wznosić i poruszać rytmem ruchów niewidocznej dłoni. Sebil okrążała rosnący kopiec, kształtując go aurą i słowem. Z hałdy wycięła się sylwetka kobiety o niestabilnym konturze rozmytym w smugach podrywanego pyłu.
– I co to ma być? – spytał się Cesarz.
– Panie, spójrz na jej twarz – poprosiła Milena, a Wilfred powstał i zbliżył się do piaskowej projekcji, której dłonie skrywał śnieżnobiały materiał ukochanych rękawiczek czarodziejki. Zarys twarzy oglądanej z profilu wydał mu się znajomy.
– Lejla…?
Pyłowa postać obróciła się i stanęła z nim twarzą w twarz. Tym razem nie powstrzymał uczuć i zalał się łzami.
– Dlaczego mi to robicie…? Dlaczego rozszarpujecie ranę, która nadal krwawi?! Czy po to, żebym cię wypuścił, Matko Karevis? Idź! Jesteś wolna! Nie torturujcie mnie już więcej… – dokończył i powolnym krokiem wrócił na tron. Nie żądał dowodów; cierpiał.
Kobiety stały teraz przed człowiekiem, który zrzucił okowy cesarskiej korony i odkrył zniszczoną duszę. Sebil wygasiła czar. Cisza wypełniona smutkiem zawisła w powietrzu.
– Możesz mi wierzyć lub nie, ale wiem, co czujesz – oznajmiła Selekta. Ból jest nie do zniesienia, ale Sebil twierdzi, że ona żyje i trzeba się na tym skupić; trzeba ją znaleźć, nawet jeśli… – Safonka przypomniała sobie zwierzęcy ogon sterczący z piaskowej kukły. – Nawet jeśli czar ją zmienił.
Część 66 / 6
– Ona jest taka mądra sama z siebie, czy ty nią sterujesz? – Sebil wyszeptała Matce Karevis do ucha, dziwiąc się tej nagłej dojrzałości emocjonalnej Safonki.
– To nie ja i nie wypominaj mi tych kilku razy…
– Kilku?
Cesarz powstał z tronu i spojrzał Selekcie głęboko w oczy. Znajdował się na rozdrożu, gdzie po jednej stronie ciągnęła się pewna ubita i solidna droga rozsądku, a po drugiej wąska ledwo widoczna ścieżka nadziei.
– Znajdziesz ją…? – spytał, wykonując mentalny krok w wybranym kierunku.
– Znajdę! – odpowiedziała bez wahania Trybada.
– Czego potrzebujecie? – zawołał pewnie w stronę stojących nieco w tyle Sebil i Mileny. Poczuł iskrę nadziei i tym razem nie pozwolił jej zgasnąć.
– Musimy dostać się nad Baskir – odpowiedziała Sebil. – Tam jest krąg wzbudzeń, a Milena jako ostatnia widziała…