Inne · 2 min czytania
pięc suszonych róż...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziała na moście patrząc jak słońce opuszcza się coraz niżej… W ręce trzymała pięć suszonych róż. Każda z nich oznaczała sto przeżytych wspólnie dni. Chwyciła za główkę jednej z nich. Oderwała od łodygi i wyrzuciła w nurt rwącej rzeki… tak samo odeszła jego miłość, jak teraz odpływa kwiat… chwytając się barierki wstała powoli. Spojrzała na spoczywające w jej dłoni rośliny. Oczy zaszły jej łzami… spojrzała jeszcze raz w słońce i z nienawiścią, gniewem i uczuciem, którym wciąż go darzyła cisnęła różami w wodę… odeszła stamtąd roniąc łzy. Przystanęła na torach… wyjęła…