Religia · 4 min czytania
Piekło
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Piekło
Coś jest nie tak. Zaraz, zaraz... ????????????????? O, fuck! Ja nie żyję!! Co jest?! Halo!! Nie wierzę! Jak to możliwe?! O, Boże! I co teraz? Jestem przerażona. Jeśli można powiedzieć, że jestem. Nic nie widzę. Nic nie słyszę. Nie mogę mówić. Nie czuję, bym miała ciało. Wszelki ruch jest zjawiskiem, które nijak mnie nie dotyczy. Tylko myślę i czuję – w znaczeniu: przeżywam. Albo inaczej: jestem sekwencją myśli i emocji, splecionych ze sobą niczym dwie nici DNA – niby osobne, ale powiązane, komplementarne. Moje myśli: próba ogarnięcia sytuacji, przypomnienia sobie, co doprowadziło mnie do obecnego stanu oraz czego mogę się teraz prawdopodobnie spodziewać według panujących wśród żywych przekonań. Ale ponieważ wszystkie owe myśli są najważniejsze i mega pilne, przepychają się u wejścia do świadomości, a ja miotam się w chaosie i pustce, bez wyraźnego punktu zaczepienia. Istne pole do popisu dla zawsze rozwydrzonych emocji. Dziś króluje przerażenie, nie zostawiając miejsca dla niczego innego. Trwam zatem w przerażeniu.
Czas nie istnieje.
Jak klin wbija się we mnie wiedza. Nie pochodzi ode mnie. Jest ostateczna, nie pozostawiająca wątpliwości, nieodwołalna. Mówi, że wieczność spędzę w piekle. Natychmiast wszystko się zmienia. Przebijają mnie słowa i nieartykułowane dźwięki. Jest tak, jakbym je słyszała, nazwę je więc szeptami, wrzaskami, wyciem, szlochem, zawodzeniem i skowytem, zachłystującym się własnym wybuchem i urywającym się boleśnie. Przytłaczają mnie. Nie da się od nich uciec. Pod ich przemożnym wpływem moje przerażenie ustępuje miejsca rozpaczy. Ta rozpacz puchnie we mnie i kompletnie obezwładnia. Boże!! Nie!! Błagam!... Czy może być aż tak źle? Czy może istnieć aż takie cierpienie? I dlaczego?! Ja nie chciałam źle... Wiem, nie dość się starałam, ale... Boże!! Nie zostawiaj mnie tu!!
Czas nie istnieje. Istnieje tylko rozpacz.
NIE WYTRZYMAM!! JUŻ NIE…