Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

thriller · 7 min czytania

Piękno w mroku powstałe - Artysta

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Półmrok od zawsze towarzyszył mi w życiu. Pokochałem go całym sercem i duszą, która odmalowywała umykającą rzeczywistość. Goniłem za uciekającą chwilą, najpierw chwytając ją myślami, by w końcu uchwycić go wprawnymi ruchami pędzla. To był pierwszy krok w zniewalaniu dusz nieznanych mi osób. Zachwyt znajomych nad uwiecznionym mgnienia oka, nad paletą szarości wyłaniającej się z otchłani myśli, napędzał i mobilizował do działania.

Jakże piękny to był czas odkrywania siebie i drzemiącej we mnie wielkości. Chciałem tańczyć, bawić się i buzującą radością zarazić cały świat. Radością wypływającą ze smutku.

I tak odkryłem kobiety, ich wewnętrzne piękno przebijające się w akcie spełnienia. Zanurzałem się z lubością w kobiecych kształtach, oczekując od czasu niemożliwego. Chwila nigdy nie trwała wiecznie, a uwiecznienie jej wymagało czegoś, czego nie posiadałem – wrażliwości.

Twierdzono, że mam wyobraźnię i talent. Tak mówiono, a ja nie umiałem uchwycić chwili. Ona za każdym razem mijała bezpowrotnie, przechodząc obok i zostawiając niewyraźną plamę. Nie ważne jak piękna była kobieta, jak udany byłby seks, chwila umykała i nie pozwalała się uwiecznić. Frustracja i bezsilność gościły w sercu, a coraz rzadsze dzieła nie zachwycały. Były mierne mimo coraz bardziej bujnego życia. Sztuka przegrywała z codzienną rozkoszą. Ciało wygrywało! Wydawałoby się, iż staczam się w szarość wielości i nie będzie mi dane zniewalać najbardziej wysublimowane zmysły. Byłem bezradny, a pospolitość życia pozbawiała złudzeń co do mojej wartości. Stałem się nikim w tłumie nic nieznaczących ludzi.

I przyszło olśnienie i zarazem otworzyła się przede mną ekscytująca droga. Usłyszałem huk i w mgnieniu oka nastała martwa cisza, przerwana szeptem umierającej kobiety.

– Pomocy. – Ostatnie jej słowa popłynęły w moim kierunku, a jej oczy zgasły, budząc moją uśpioną duszę.

Była cudowna! Zdziwienie zmieszane z przerażeniem i gasnąca nadzieja rysowała się na jej pięknej twarzy. Strużka krwi wypływająca z ust tylko dodawała dramaturgii chwili. Wyciągnąłem notes, ołówek i szkicowałem. Nie przeszkadzało mi tętniące życiem miasto, które nagle zainteresowało się zmasakrowaną kobietą. Dla mnie istniała tylko ona, bohaterka mojego natchnienia.

Jak wszystko w życiu i ten moment bezpowrotnie minął, zostawiając jednak szkic, arcydzieło przenoszące na zawsze cierpienie umierającej dziewczyny. Kartka zachowała chwilę i obudziła we mnie nieżyjącego artystę. Wiedziałem już, że nie tylko seks pozwala wyciągnąć z kobiety wewnętrzne piękno. Jeszcze skuteczniej robił to strach i obawa przed śmiercią.

Cieszyłem się jak dziecko, zapraszając do siebie starannie wybierane kobiety. Obiecywałem zarobek, na który musiałyby pracować z pół roku i przystawały na to. Pieniądze nie od dziś stają się pokusą, którą tak trudno odrzucić. Tak też było z moimi jednorazowymi modelkami, które na wieczność zapisywały się w historii sztuki. Tylko raz odesłałem dziewczynę do domu. Była zbyt delikatna. Czy straciłem przez to szansę życia?

– Nieodgadnione piękno. – Słyszałem często na wernisażach.

– Panie Nikodemie, jest pan cudotwórcą. Nikt tak jak pan, nie potrafi pokazać bólu i strachu okraszonego pięknem. Jak pan to robi?

A ja uśmiechałem się skromnie, unikając jednoznaczności.

– Po prostu to czuję – odpowiadałem, co było prawdą.

Prawdą na zawsze zatopioną

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%