Przyjaźń · 7 min czytania
Pierścionek ktory odmienił życie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziałam w tym samym miejscu co zawsze. Mijali mnie ciągle zapracowani ludzie, biegnący gdzieś, zdenerwowani, wyładowani wieloma pakunkami. Rano czekali na autobus do pracy a, popołudniu śpieszyli się do domu. Rzadko się zdarzało że, ktoś rzucił monetę do kubka. Zazwyczaj patrzyli tylko na mnie z niesmakiem i szli dalej.
Przystanęła jakaś pani. Uśmiechnęła się i wrzuciła do kubka 5złotych. Byłam szczęśliwa. Wystarczy mi to na trzy dni a później coś się wymyśli. Wstałam i ukłoniłam się a ona uśmiechnęła się jeszcze bardziej. Popatrzyłam na ogromny zegar na dworcu. Była za pięć dwunasta. Szybko wstałam i ruszyłam w stronę stołówki dla bezdomnych. Może tym razem się załapie. Niestety ledwo doszłam zupa się skończyła. Nie miałam co liczyć na wet na pajdę chleba. Ale miałam 5 złotych w kiszeni i postanowiłam pójść do piekarni. Kupiłam najtańszy chleb i zapakowałam go do torby. Właśnie wtedy go zobaczyłam. Siedział na rogu piekarni i wystawiał rękę do przechodniów którzy go ignorowali. Znałam prawie wszystkie bezdomne dzieci w tej okolicy ale go nigdy nie widziałam. Grasowała tutaj banda chłopców. Zdawałam sobie sprawę że jeśli ten chłopiec nie znajdzie sobie innego miejsca na żebranie to te bandziory go znajdą i zabiorą mu wszystkie zebrane pieniądze. Postanowiłam podejść do niego. - Hej! Jak się nazywasz? Ja jestem Donna. Lepiej żebyś tu nie żebrał bo grasują tu tacy chłopcy którzy mogą ci zrobić krzywdę. -Nazywam się Rafael. Wcale się ich nie boję. - Jak to ? Przecież oni mogą zgnieść cię na kwaśne jabłko. - Chwilę temu zabrała ich policja na posterunek. Mogą się tu zjawić dopiero popołudniu. Ale i tak pewnie nic nie uzbieram. Od trzech dni nie miałem nic w ustach i nie zanosi się na to by mój stan się zmienił. Pomyślałam że podzielę się chlebem z tym chłopcem bo wyglądał bardzo marnie. Sama pamiętałam jak kiedyś też tak wyglądałam ale z biegiem czasu zdobyłam wprawę w żebraniu i mam teraz za co żyć. Zaprowadziłam chłopca na najbliższą ławkę i wyciągnęłam pachnący chleb. Miał mi on starczyć na trzy dni ale chłopiec był tak głodny że zjadł szybko połowę. Przynajmniej zrobiłam jakiś dobry uczynek co mnie jako bezdomnej zdarza się rzadko. Kiedy chłopiec już się nasycił zaczęliśmy rozmawiać. Zaczęłam mu opowiadać jak to się stało że jestem bezdomna że wyrzucili mnie z domu i tak dalej ale jego historia był dużo ciekawsza od mojej. - Miałem chyba 5 lat i mieszkałem w zamożnej rodzinie. Moja mam pochodziła ze wsi a ojciec z jakiejś bogatej rodziny. Pamiętam że rodzice bardzo się kłócili i tata kazał nam się spakować i odejść….na zawsze. Chodziliśmy po ulicach i żebraliśmy aż moją mamę złapała policja a mnie dała do domu dziecka. Na początku było tam strasznie ale potem jeszcze gorzej. Opiekunki były dla nas bezlitosne a starsi chłopcy ciągle nas bili więc uciekłem. Te 2 lata które tam przeżyłem to był koszmar. Żebrałem codziennie pod jednym domem w którym mieszkała pewna staruszka. Pewnego dnia zaprosiła mnie na wigilię i od tej pory z nią zamieszkałem. Pomagałem…