Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 5 min czytania

Pierwsza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PIERWSZA

Pojawiła się nagle, jak zawsze. Kiedy się obudziłem, siedziała już w fotelu, z nogą założoną na nogę, paląc papierosa i przyglądając mi się spod przymrużonych powiek. Wyraz znudzenia na jej pięknej, szczupłej twarzy wzbudził we mnie złość. -Może, dla odmiany, zaczęłabyś pukać – mruknąłem, gramoląc się z łóżka. Nie lubiłem, kiedy patrzyła na mnie jak na młodszego, niedorozwiniętego brata. -Może, dla odmiany, kupiłbyś piżamę? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. Nie pozwoliłem, aby jej lustrujące spojrzenie onieśmieliło nie choć trochę. Stanąłem przed nią w całej okazałości, oczekując choć przebłysku zainteresowania. Nie doczekałem się. -Wiesz, dlaczego tu jestem – to nie było pytanie. Zaciągnęła się papierosem, by po chwili omdlewającym ruchem strzepnąć popiół na czasopismo motoryzacyjne. Ze smutkiem dostrzegłem, że zasypała oczy zawodnikowi siedzącemu na siodełku sportowego motoru. Nie zniżyłem się do udzielenia odpowiedzi. Powolnym ruchem odwróciłem się od niej i zabrałem za poszukiwanie jakiś majtek. Choć nie czułem wstydu, rozmowa z kobietą nago wydawała mi się nieszczególnie kulturalna. -Po raz kolejny proszę, abyś tego nie robił – jej głos był kojący, jednak nie było w nim nawet odrobiny błagalnej nuty. Nie prosiła, tylko żądała. Jakby zwracała się do dziecka. Nie lubię takiego traktowania. Darowałem sobie bieliznę i sięgnąłem po dżinsy. -To twoja wina – warknąłem, mocując się z nogawką spodni – Gdybyś zachowała się jak normalna kobieta, do niczego by nie doszło. Nie spodobały jej się te słowa. Jak zwykle. Strzepnęła kolejną porcję popiołu i spojrzała na mnie lodowato. - Do niczego by nie doszło, gdybyś potrafił zachować się jak mężczyzna – syknęła. Szare oczy przewiercały mnie na wylot. Boże, jak tak kobieta mnie podniecała! -Nawet nie próbuj się usprawiedliwiać – ciągnęła - I nie zrzucaj winy na mnie. Nie potrafiłeś nad sobą zapanować. I nadal nie potrafisz. Nie dałem zbić się z tropu. Zbyt często przez to przechodziliśmy. Byłem już niemal weteranem tych słownych potyczek. -Słonko moje – mruknąłem, starając się nadać głosowi jak najbardziej protekcjonalny ton. Wiedziałem, że tym najbardziej ją dotknę. – Co się stało, to się nie odstanie. Powiedz szczerze - zrobiłem dłuższą pauzę – Tak źle ci było? Prychnęła i poruszyła się niespokojnie. Wiedziałem, że ma niewiele czasu. Nasza rozmowa zawsze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pierwsza — czytnik · opowiadania