Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 17 min czytania

Pierwsza miłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Miłość jest niezwykłym uczuciem. Pojawia się, niekiedy znika. Czasem przychodzi nagle, czasem z biegiem lat. Wszyscy jej ulegamy. Chcemy zasmakować tego uczucia. Do mnie miłość przyszła nagle. Nim się obejrzałam, kochałam go najmocniej na świecie. Tego niezapomnianego, wiosennego dnia, siedziałam na ławce w parku. Kończyłam jedną z książek romantycznych, którą pożyczyłam od koleżanki. Łzy same napłynęły mi do oczu, gdy wraz z ostatnią kartką, historia tych dwojga dobiegła końca. Desperacko szukałam w swojej torbie chusteczek, jednak nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Ujrzałam wyciągniętą w moją stronę rękę z chusteczką. Szlochając sięgnęłam po nią. - Dziękuję. - Proszę. A można wiedzieć, czemu tak płaczesz? – Jego głos był ciepły i spokojny. Nic nie odpowiadając, wskazałam na książkę, którą cały czas trzymałam na kolanach. - Musi być naprawdę dobra skoro doprowadza do łez. Dokładnie wytarłszy sobie oczy, spojrzałam na niego. Był średniego wzrostu. Miał dłuższe, ciemne włosy i duże, brązowe oczy. Na jego twarzy gościł delikatny uśmiech. Również się uśmiechnęłam. - Tak, jest niesamowita. Naprawdę polecam. - Z pewnością kiedyś przeczytam. Oboje się zaśmialiśmy. - Jestem Patryk. - Weronika. Uścisnęłam jego dłoń. Była ciepła i miękka. - Mogę się przysiąść? - Tak, proszę. Włożyłam do torebki wszystko, co wcześniej z niej wyjęłam w poszukiwaniu chusteczek i położyłam ją sobie na kolana. - A więc, o czym jest ta książka? - O dwojgu ludzi, którzy się kochają i pomimo przeciwieństw są ze sobą do końca – na samą myśl o nich łzy stawały mi w oczach, jednak powstrzymałam się od kolejnego wybuchu płaczu. - To cię tak wzruszyło? Miłość tych dwojga. Zdziwiłam się, że zadał to pytanie. Spojrzałam mu w oczy. - Rzadko zdarza się miłość, która potrafi pokonać wszelkie przeszkody, przetrwać wszystkie kłamstwa, które ludzie mówią, aby ich poróżnić. A potem razem się starzeją i umierają. Mam nadzieję, że ja również spotkam kogoś, kogo będę kochała mimo wszystko i się z nim zestarzeję. Patrzyliśmy na siebie w milczeniu. Widziałam na jego twarzy zdziwienie. Delikatnie się do niego uśmiechnęłam. On miał poważny wyraz twarzy, najwyraźniej zastanawiał się nad tym, co powiedziałam. Ciszę przerwał dźwięk jego komórki. Sięgnął do kieszeni po telefon i spojrzał na wyświetlacz. - Muszę odebrać, przepraszam. Uśmiechnęłam się do niego, po czym wstał i odebrał. Patrzyłam jak chodził w te i z powrotem, ewidentnie coś tłumacząc. Wydawał się miły, to znaczy z pewnością był miły. Widać też, że zna się na książkach. Patryk zamknął klapkę telefonu i podszedł do mnie. - Muszę już iść. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – powiedział radośnie uśmiechając się. - Również mam taką nadzieję. - W takim razie do zobaczenia. - Do zobaczenia. Uśmiechnęłam się do niego na pożegnanie po czym on ruszył przed siebie.

Myślałam trochę o książce, trochę o Patryku. Muszę jeszcze poprosić Ilonę o jakieś ciekawe książki, z pewnością ma ich jeszcze masę. Zaczęłam powoli iść w stronę jej domu. Postanowiłam oddać jej tę książkę i od razu pożyczyć drugą. Nagle stanęłam, gdy coś sobie uświadomiłam. - Nie wzięłam jego numeru – powiedziałam do siebie. Dziesięć minut później byłam już przed drzwiami domu Ilony. Zadzwoniłam dwa razy i po chwili w drzwiach stanęła jej siostra. - Hej jest Ilona? - Tak, jest. Wejdź. Wskazała, abym poszła na górę, gdzie miała pokój. Powoli szłam schodami ku górze, oglądając liczne fotografie widniejące na ścianie. Jej mama była fotografem, więc zdjęć w tym domu było naprawdę wiele. Zapukałam do drzwi jej pokoju, a gdy usłyszałam ,,proszę’’ nacisnęłam klamkę. - Hej - O cześć – powiedziała wstając od biurka – Co cię do mnie sprowadza? Wyciągnęłam z torebki książkę. - To – podałam ją jej. - Już przeczytałaś? - Tak. Jest naprawdę świetna. To jest moja ulubiona książka. - Dlaczego? – Zapytała odnosząc książkę na półkę i pokazując, żebym usiadła. - Bo dzięki niej kogoś poznałam. - Naprawdę? Opowiadaj – ponaglała mnie. - Siedziałam w parku i już kończyłam czytać książkę. Sama wiesz, że jest bardzo wzruszająca, więc mimowolnie zaczęłam płakać. Szukałam w torebce chusteczek, ale nigdzie nie mogłam ich znaleźć i jakiś chłopak podał mi swoje chusteczki. Zaczęliśmy rozmawiać, aż w końcu zadzwonił jego telefon i musiał iść. - Jak słodko. A jak ma na imię? - Patryk. - Masz jego numer? - Nie, zapomniałam wziąć. - No trudno. Wydaje mi się, że jeszcze będziesz miała okazję poprosić go o ten numer. - Mam nadzieję. Ok. To ja będę już leciała, bo trochę późno się zrobiło. A i jeszcze chciałam pożyczyć jakąś książkę. - Niech zgadnę, o miłości? - Dokładnie. Ilona podeszła do swojej biblioteczki i wyjęła z niej książkę. - ,,Marina’’ – przeczytałam jej tytuł. - To opowieść o tematyce fantastycznej, ale jest również wątek miłosny. Wzruszy cię do łez. - Ok. Dzięki. Odprowadziła mnie do drzwi. - Nie zapomnij o jutrzejszym kolokwium – przypomniała. - Dzięki za przypomnienie. Do jutra. - Pa. Zamknęła drzwi a ja ruszyłam w stronę mojego domu. Wieczór był jasny. Od księżyca bił niesamowity blask. Co jakiś czas na niego spoglądałam. Gdy był w pełni wydawał się wtedy taki tajemniczy, jakby krył zagadkę własnego istnienia. Mieszkałam niedaleko od Ilony zaledwie kilka metrów. Nasza ulica była bardzo spokojna, rzadko przejeżdżał tędy jakiś samochód. Właśnie to lubiłam w tym miejscu, ciszę.

Weszłam do pustego domu, wokół panowała ciemność. Położyłam torbę na komodzie w przedpokoju i poszłam prosto do łazienki. Wzięłam szybki, gorący prysznic. Nie jedząc kolacji, poszłam od razu do swojego pokoju. Wyjęłam książki, aby się trochę pouczyć. Jednak w ogóle nie mogłam się skupić. Wyciągnęłam z torebki książkę od Ilony i zaczęłam czytać. Obudził mnie dźwięk budzika. Jednym ruchem go wyłączyłam i rozejrzałam się dookoła. Obok mnie leżała ,,Marina’’ i zeszyty szkolne. Zaspana poszłam do łazienki zrobić poranną toaletę. Potem poszłam się ubrać i zjadłam mało pożywne śniadanie. Wzięłam kluczyki do samochodu i w pośpiechu wyszłam z domu. Wszystkie zajęcia niemiłosiernie mi się dłużyły. Byłam pewna, że zawaliłam kolokwium. Ilona ani razu nie zapytała, co się ze mną dzieje, z pewnością się domyślała. Gdy szłam jednym z korytarzy uczelni, ujrzałam kogoś, na którego widok ożywiłam się i zdziwiłam zarazem. Patryk stał oparty o ścianę ze swoimi kolegami. Również stanęłam pod ścianą, zastanawiając się czy do niego podejść. Stałam tak dłuższą chwilę, do momentu, gdy nasze oczy się spotkały. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam jego uśmiech i już miałam do niego podejść, jednak Ilona, która pojawiła się z nikąd, złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę sali. Przez całe zajęcia zastanawiałam się jak mogłam nie zobaczyć go tu wcześniej. A może się tu przeprowadził? Nieważne. Skup się na wykładzie, powtarzałam sobie. Zajęcia minęły wyjątkowo szybko. W pośpiech wyszłam ze szkoły. Tak jak myślałam stał przed nią Patryk. Nie zastanawiając się, podeszłam do niego. - Cześć – zaczęłam. - Cześć. - Co ty tu robisz? - Jeżeli pytasz, co robię w tej chwili, to stoję – spojrzałam się na niego spode łba – chodzę tu do szkoły. - Nigdy cię tu wcześniej nie widziałam. - Przeniosłem się nie dawno. Nie wiedziałem, że się tu uczysz. - Sama nie wiem jak się tu dostałam, chyba jakimś cudem. Nie jestem prymuską. - Ja również. Może zechciałabyś pójść ze mną na kawę? - Oczywiście. - A więc chodźmy. Szliśmy w ciszy, co zupełnie mi nie przeszkadzało. Kawiarnia była dosyć blisko, toteż szybko doszliśmy. Gdy usiedliśmy przy jednym ze stolików, od razu podeszła do nas kelnerka. - Jaką zamawiasz? – zapytał Patryk - Zwykłą z mlekiem. - Dwa razy kawa z mlekiem. Kelnerka zgrabnym krokiem odeszła w stronę baru. - I jak, spodobało ci się na uczelni? – zapytałam. - Nie jest najgorzej. Wykładowcy bardzo ciekawie opowiadają. - Tu muszę się z tobą zgodzić. Szczerze mówiąc, to dzisiaj prawie ich nie słuchałam. - Dlaczego? - Bo myślałam zupełnie o czymś innym. Patryk widząc wyraz mojej twarzy nie zapytał się o nic. Po chwili podeszła do nas kelnerka z dwiema kawami, posłodziłam jedną łyżeczką i podałam cukier Patrykowi. - Dziękuję, nie słodzę. Postawiłam cukiernicę z powrotem na stolik. - Co lubisz robić? – zapytał badawczo mi się przyglądając. - Jak już penie zauważyłeś, lubię czytać i gdy mam czas projektuję wnętrza. - Tak profesjonalnie? - Nie. Bardziej dla przyjemność. A ty co lubisz? - Jeżdżę na snowboardzie i gram w kosza. - Czyli sportowiec. - Można tak powiedzieć. Rozmawialiśmy tak jeszcze przez co najmniej godzinę. Dowiedziałam się, że jego ulubionym filmem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%