Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 4 min czytania

"Pierwsze koty za płoty"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Pierwsze koty za płoty"

Las nie był gęsty. Blade promienie słońca z łatwością przebijały się przez pozbawione już niemal liści korony drzew, tworząc smugi światła. Było cicho.

Mariusz lubił jesień. W szkolnych latach wcześnie zapadający zmrok i pogrążająca się w letargu przyroda powodowały u niego osobliwy nastrój - poczucie, że człowiek jest tylko małą cząstką natury - trybikiem, których krocie składają się na nasz świat. Gdy wdychał wilgotne, pachnące powietrze, czuł łączność z tamtym czasem - co wywoływało u niego nostalgię, ale jednocześnie radosne uczucie, że ten nastrój co roku powraca.

Słyszał tylko odgłos swych stóp nieznacznie zagłębiających się w grubą warstwę butwiejących liści. Gdy przystanął, cisza dzwoniła w uszach.

Nagle dał się słyszeć szelest. Z zarośli coś wyskoczyło i pognało ścieżką między drzewami. Zwierzę było czarne - tylko tyle chłopak zdążył wypatrzeć. Przeciągłe, upiornie ludzkie miauknięcie przyprawiło go o ciarki na plecach. Przez chwilę chciał uciec, ale, zawstydzony tą krótką chwilą słabości, postanowił pójść za zwierzakiem, którego niebawem dogonił.

To był wielki kot. Prawie czarny, nie licząc białego "krawatu" i tylnej prawej łapy. Przez chwilę spojrzenie kocich ślepiów i wzrok Mariusza spotkały się. Chłopaka zmroziło - kot najwyraźniej gdzieś go prowadził!

Mariusz pobiegł za stworzeniem i za chwilę stanął nad brzegiem jeziora. Kolejne upiorne, a zarazem żałosne miauknięcie rozniosło się echem po opuszczonym pomoście.

Po stworze nie było śladu, ale Mariusz miał już nigdy nie zapomnieć widoku wielkich, błyszczących kocich oczu.

***

- Mamo, mamo, jedziemy? - Mariuszku, jeszcze chwilę, szykujemy kwiaty dla ciotki! -Ciągle kwiaty! Po co ścinać kwiaty, jak one i tak zwiędną i zabite kwiaty

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Pierwsze koty za płoty" — czytnik · opowiadania