kariera · 40 min czytania
Pierwsze trzy rodziały mojej książki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 1 Pierwszy magiczny dzień wakacji Miasto Szczecin. Mieszka tu chłopak imieniem Łukasz. Ma 17 lat. Jego rodzina mieszka w małym domu w biednej dzielnicy. Pierwszy dzień wakacji, Łukasz wybiega z gmachu szkoły z uśmiechem na twarzy. Szczęśliwy bo ukończył gimnazjum z końcową 5.Tak samo jego przyjaciele rodzeństwo Laskowskich, Kacper i jego siostra Magda. Szli ulicą wracając do domu. -Hej , Magda ,wiesz że pewien chłopak w pobliżu bardzo chciałby się z tobą umówić - powiedział ze śmiechem Kacper i zaraz po tym został szturchnięty w ramie przez Łukasza. -Dobra , zamknij się. Co robimy jutro? - zapytał Łukasz. -Może pójdziemy do McDonald’s?- zaproponowała Magda. -Madziu, nażremy się, a co potem?- zapytał ją Łukasz. -Dobra, ludzie. Zobaczymy jutro. Magda, nasza chata. Spadamy. Narka , Łukasz.- powiedział Kacper i zniknął w drzwiach domu. Łukasz także poszedł do domu. Po wejściu zapytał: - Hej, mamo. Hej, tato. Co na obiad? -Burgery, niedługo będą gotowe. Pokaż lepiej świadectwo-powiedziała mama nie odrywając wzroku od mytych właśnie naczyń. Ojciec z uwagą obejrzał świadectwo, uśmiechnął się i wręczył chłopcu 50zł.. -Dziękuje, tato. Jutro idziemy z Magda i Kacprem do McDonald’s, a potem gdzieś jeszcze, więc przyda mi się.-powiedział zadowolony Łukasz. -Tylko nie wydaj tego na głupoty-wtrąciła się mama. -Dobra, będę pamiętał- odpowiedział Łukasz i udał się do swojego pokoju. Pokój Łukasza Nowackiego: wszędzie walają się ubrania, pudelka po shake’ach i pizzy i kartki papieru z tekstami piosenek które i tak powpisywał już na laptopa. Łukasz pisze piosenki i śpiewa(mikrofon sprezentowali mu dziadkowie, rodziców na to nie stać, ledwo kupili mu laptopa na raty) ponieważ uwielbia rap jak jego rówieśnicy i chciałby zostać drugim Eminemem lub Snoop Dogiem. W tej chwili Łukasz zdejmuje togę i zakłada swoją ulubioną koszulkę, szorty w kratkę oraz czapkę New Era. Bardzo ją lubi, ponieważ to jego jedyna firmowa rzecz. Rozległo się pukanie do drzwi. To mama. -Kochanie, dzwoni Kacper. Pyta czy wyślesz mu SMS-em… Nie dał mamie dokończyć, tylko zabrał jej słuchawke i położył się na łóżku. -Cześć stary, Co tam? -Hej. Wysłałbyś mi smsem liste sklepów, w których można kupić G-Shocka. Tata dostał premie i obiecał dołożyć mi do pieniędzy ze stypendium i teraz stać mnie na taki zegarek, wyobrażasz sobie?- tłumaczył zadowolony KACPER. -Farciarz z ciebie, nie ma co. Pogberam w sieci i na pewno coś znajde. Łukasz jako jedyny z paczki miał Internet, ale ta sielanka może niedługo się skończyć. Jego rodzinie zaczyna brakować pieniędzy na rachunki. Chłopak znalazł to o co prosił kolega i jutro po jedzeniu wybiorą się po nowy zegarek dla Kacpra.teraz Łukasz musi sprawdzić swój kanał na Youtube. Wkleja tam filmiki, na których wykonuje znane piosenki, i ma nadzieje, że jak wiele gwiazd zostanie tam odkryty. Strona się zładowała i Łukasz przeczytał nowe komentarze: jakaś Brittany pisze „Masz cudowny głos, śpiewaj dalej, na pewno daleko zajdziesz”. Potem jest komentarz od jakiegoś Jacka ”Masz talent stary, trzymaj tak dalej -Kochanie, obiad! Łukasz usłyszał głos mamy i zbiegł na dół. Na stole czekały na niego 2 pyszne burgery. Gdy obiad się skończył Łukasz wrócił do pokoju i ogarnął troche ten bałagan. Wieczorem, gdy mama przyniosła mu kolacje, bardzo ją ucieszył porządek w pokoju syna. -Jutro idę do pracy troche później, więc tą niespodziankę co miałeś dostać dzisiaj dostaniesz jutro rano.-powiedziała mama. -Jaką niespodziankę?- zapytał chłopak. -Jutro się dowiesz. Dobranoc, skarbie. Łukasz długo rozmyślał ,co to za tajemnicza niespodzianka, ale nic nie wymyślił. Zasnął. Jest poranek. -Mamo, co to za niespodzianka ?-zapytał. Były to pierwsze słowa z jego ust tego dnia. -Wczoraj otrzymałam telefon. Mówi ci coś nazwisko Michał Brzozowski? -To założyciel MB’s Records i producent muzyczny. To on dzwonił?! -Tak. Powiedział, że chciałby się z tobą spotkać. Bedzie tu dzisiaj około 17. Łukasz wyłączył się na chwile. Jak to, mega sławny producent chce się spotkać z dzieciakiem z takiej wioch jak Szczecin? -Super, ale musze isć. Kacper i Magda czekają. -Dobrze, ale wróć na 16.Musisz się przygotować. -Dobrze, narazie.- powiedział Łukasz i wyszedł z domu. -Żartujesz? – krzyknął zaskoczony Kacper -Ty, ale damy rade kupić mu ten zegarek przed 16?-zapytała z obawą Magda. -Tak. Dobra, chodźcie, bo nie jadłem wogóle śniadania. Weszli do środka i zamówili po hamburgerze dla każdego i butelke pepsi z kubkami. Usiedli i zaczeli pochłaniać te pyszności .Gdy skończyli podeszli pod przystanek autobusowy. -Kacper, który sklep wybrałeś?- zapytała Magda. -Ten na Szarotki, troche daleko, ale podobno najtaniej. Gdy wsiedli do autobusu Łukasz zorientował się, że nie ma biletu. -Magda ,masz pożyczyć 2zł?Zapomniałem biletu i pomyślałem, że kupie w automacie.-zapytał przyjaciółke. -Jasne, dla ciebie zawsze.-powiedział i dała mu pieniądze. -Chyba naprawde coś do niej czuje-pomyślał Łukasz. Tylko co jeśli ona woli być tylko przyjaciółką? Tak naprawde to chyba i ja w głębi duszy zastanawiam się czy to by nie zepsuło mojej przyjaźni z Kacprem.I inaczej się traktuje przyjaciółkę, a inaczej dziewczynę.-rozmyślał dalej. -Ej, stary. Kupiłeś już ten bilet?- usłyszał nagle. -Jeszcze nie-odpowiedział Kacper i zorientował się,że połowę drogi jechał bez biletu myśląc o Magdzie Autobus zatrzymał się po 20 minutach i przyjaciele weszli w alejkę. Po obu stronach ulicy znajdowały się sklepy. Było ich tam około 40. -Hej, to chyba tu!- krzyknął Kacper po kilku chwilach, gdy szukali tego sklepu. Weszli do środka. Było tam wiele gablotek z zegarkami i biżuterią. Zaczęli rozglądać się za odpowiednim dla Kacpra. -Patrz, ten jest cacy- powiedział Łukasz do kumpla wzkazując na zegarek koloru limonowego. -Łukasz, wiesz, że nie lubie takiego koloru.-zaprotestował Kacper. Hej, patrzcie na ten! Magda pokazała im zegarek w odcieniu ciemno-szarym. -Wiesz, siostra, nawet mi się podoba.-powiedział Kacper. Bierzemy go. Podeszli do kasy. Kolejka była krótka, więc długo tam nie stali. Kasjer podał cene:90zł.Łukasz pomyślał– „Nie mamy tyle, nie kupi sobie tego zegarka” Jednak mylił się. KACPER wyciągnął portfel i wyjął z niego banknot 100zł.Łukasz zazdrościł koledze. On dostał tylko 50zł. -Hej, a może za reszte kupimy nową koszulke dla Magdy? Ma niedługo urodziny.-zaproponował. Dołoże swoje 50zł i wystarczy. -Świetny pomysł, tylko nic jej nie mów-powiedział KACPER i wyszli ze sklepu. Magda czekała na zewnątrz. Następnie wrócili do domu Łukasza. -Nareszcie. Mam nadzieje, że ładny ten zegarek-powiedziała mam Łukasza. KACPER, pokaż mi go. KACPER pokazał zegarek. -No, nawet ładny. Dobra, zaczekajcie tu. Łukasz, leć się umyć i znajdź jakieś ładne ubrania. Ja przygotuje poczęstunek. Łukasz umył się,i ułożył swoje krótkie warkoczyki staranniej niż robi to na co dzień. Potem włożył na siebie czarne dżinsy, białą koszulke i materiałową kamizelke Nadeszła godzina 17.Rodzice,Łukasz i rodzeństwo Laskowskich dyskretnie wyglądali przez okno. Pod dom podjechał czarny Jeep. Wysiadł z niego wysoki mężczyzna w ciemnych okularach. Był to Michał Brzozowski. Zapukał do drzwi. Otworzył mu Łukasz. -Dzień dobry.-powiedział. -Dzień dobry. Dom państwa Nowackich? Ty jesteś Łukasz?- zapytał. -Tak, to ja. Zapraszam .-powiedział Łukasz i zaprowadził pana Brzozowskiego do kuchni ,gdzie cała rodzina i przyjaciele czekali już na niego. Usiedli. Pan Brzozowski zaczął rozmowe. -Pani Nowacka, ma pani niesamowite dziecko. Łukasz ma naprawde wielki talent- powiedział i zaczął sączyć herbate. -Dziękuje. Od zawsze marzy od spotkania kogoś takiego jak pan.-powiedziała mama. Łukasz zaczerwienił się. Magda dyskretnie kopnęła go w stope. -Chłopcze, oglądałem twoje filmy na Youtube i myśle, że masz ogromny talent. Zarówno covery jak i twoje własne piosenki są bardzo fajne. Zwrócił się do mamy Łukasza: -Szanowna pani, chciałbym zaproponować pani synowi kontrakt płytowy. Narazie na jedną produkcję, a potem zobaczymy. Co pani na to? -Zawsze tego chciał. Ja się zgadzam. A ty, Łukasz?- mama spojrzała na chłopca. -Oczywiście, że się zgadzam. Dziękuje, mamo. Dziękuje, panie Brzozowski.-powiedział zadowolony Łukasz. -Dobrze. Skontaktuję się jutro z tobą. Teraz muszę iść. Mam ważne spotkanie w wytwórni. Do widzenia-pożegnał się pan Brzozowski i wyszedł. Łukasz przybił piątke z Magda i Kacprem. -No, Łukasz, chyba ktoś tu się wybił!- krzyknął KACPER do Łukasza kiedy wyszli na podwórko. -Daj spokój, stary. Sława mnie nie zmieni ,jeśli o to ci chodzi. -No nic, ja i Magda musimy iść. Trzymaj się. Pożegnali się i każdy poszedł do swojego domu. Łukasz poszedł do swojego pokoju, usiadł przy komputerze i włączył swoją ulubioną grę. Spędził tak resztę dnia. Wieczorem mama zajrzała do jego pokoju. -Jak się czujesz?- zapytała. -Wiesz, to jest takie dziwne. Jeszcze rano byłem nikomu nie znanym dzieciakiem z biednej dzielnicy ,bez szans na lepsze jutro, a teraz już wybiegam myślami w przyszłość i zastanawiam się co to będzie dalej .Wiesz, KACPER powiedział mi, że sława może mnie zmienić, że stanę się zapatrzony w siebie i samolubny, to prawda? -To zależy od tego jak pokierujesz tą sławą i karierą. Jeśli dasz jej sobą kierować to się zmienisz tak jak mówił KACPER, ale jeśli będziesz słuchał rad moich i przyjaciół to tak się nie stanie. -Na pewno będę, nie zostawię was.-powiedział i ziewnął. -No, śpij mój piosenkarzu. Jutro początek lepszego życia. Dobranoc, skarbie.-powiedziała mama i wyszła z pokoju. Łukasz był bardzo podekscytowany ,ale też niedługo zapadł w sen.
Rozdział 2 Początki lepszego życia Łukasz obudził się, potarł oczy i spojrzał na zegarek na ścianie. Wzkazywał godzinę 9.Chłopak szybko wstał, umył zęby, wziął prysznic, ułożył warkoczyki i zszedł do rodziny na śniadanie. Tata powitał go: -Jak się spało, młody? - Zapytał ze śmiechem. - O co ci chodzi? – zapytał Łukasz, bo znał ten ton głosu taty. Zaraz powie mu coś ironicznego o nim samym. -No, wiesz. Gdy się jest sławnym ma się gdzieś ludzi pracujących w stolarce.-zaśmiał się tata ,i Łukasz razem z nim, ale nie dawał po sobie poznać. Mama poszła do pracy wcześniej, więc w domu dzisiaj rano przewodzili mężczyźni. Łukasz z racji tego, że tata już się boi o jego „ zepsucie się w show biznesie” przygotował dzisiaj dla obu z nich naleśniki z syropem klonowym. Tata bardzo je uwielbiał. -Będą z ciebie ludzie, młody. Wiesz co dobre i co twój staruszek uwielbia.-powiedział tata do Łukasza .Wstał i przytulili się jak ojciec z synem, najlepsi koledzy. Łukasz od zawsze o ty marzył. Jego koledzy ze szkoły czasami miewają takie sytuacje, ale u Łukasza w domu to był pierwszy raz. Łukasz na długo zapamięta te chwile. -No, dobra. A o której ten Brzozowski ma dzwonić ?-zapytał się tata i przerwał magiczną chwile, chociaż Łukasz chciałby by trwała dłużej. -Nie mówił, dlatego dzisiaj cały dzień przesiedzę w domu. A ty nie idziesz do pracy ?-zapytał się Łukasz. -Nie, specjalnie na tą okazje wziąłem sobie tygodniowy urlop. I wiesz, tak sobie myśle, czy nie wybralibyśmy się jutro z samego rana na ryby? Tylko ty i ja, jak ojciec z synem, tak jak kiedyś. Co ty na to? Łukasz myślał :marzenia naprawde się spełniają. Zdobyłem kontrakt i odzyskałem już-nie zapracowanego tatę. -Jasne, tato. Będzie fajnie, ale teraz muszę iść na góre. Wiesz, tak sobie myślę, że mógłbym już napisać kilka piosenek na nową płytę.-powiedział i poszedł do pokoju. Tata dalej siedział i jadł naleśniki, myśląc, że może jeszcze czasem będzie miał swojego małego Łukaszka z lat dzieciństwa. Tymczasem Łukasz włączył laptopa i zaczął zastanawiać się nad tytułem piosenki, która byłaby takim hitem, numerem jeden na płycie. To musiałaby być piosenka z duszą, z sensem i z kawałkiem Łukasza w sobie. Wpadł na pomysł. Piosenka nazywałaby się „ Po prostu ja”. Opowiadałaby o tym, jaki jest Łukasz, o Kacprze, Magdzie, jego życiu, i drodze, jaką musiał pokonać, aby nagrać tą płytę. -Łukasz ,ten Brzozowski chce z tobą rozmawiać-krzyknął tata z dołu. Łukasz pędem zbiegł na dół i tłumiąc zdyszenie wziął od taty telefon. -Dzień dobry, Łukasz mówi. -Nareszcie wstałeś, młody. Dzwonie teraz, żeby cie przez przypadek nie obudzić. Słuchaj, dzisiaj ok.13 poproś tate, żeby podwiózł cię pod mój dom na Kościuszki 45 do Warszawy, bo tam jest główna siedziba wytwórni. A, i niewykluczone, że czeka cie przeprowadzka.-powiedział pan Brzozowski. -Dobrze, a po co jedziemy do Warszawy?- zapytał Łukasz. -Żeby sprawdzić twoje możliwości w studio. A, napisałeś już jakieś piosenki na nową płyte, bo tych co są w sieci nie będziemy wykorzystywać, ludzie już to widzieli. Masz coś nowego? -Tak, przed chwilą właśnie skończyłem pisać jedną, która myśle że będzie przebojowym singlem -Może, ale pamiętaj. Nie ty decydujesz, tylko wytwórnia. Przywieź ze sobą laptopa, to się przekonamy co to jest warte. Narazie. -Pan Brzozowski rozłączył się. Łukasz zadzwonił do Kacpra: -Hej, brachu. Musimy się spotkać i zaszaleć. Dzisiaj ok.13 wyjeżdżam do Warszawy.-powiedział Łukasz. _Wow, super. A na ile? -zapytał Kacper. -Tego nie wiem. Brzozowski powiedział, że chcę zobaczyć mnie w warunkach studyjnych. -Dobra, spotkajmy się u mnie. Może pójdziemy do salonu gier wideo?- zaproponował przyjaciel. -Spoko, weź Magde. Chłopak rozłączył się i pobiegł do domu Kacpra. Tam powitała go Magda: -Hejka, Luki. Podobno wyjeżdżasz do Wawy?- zapytała dziewczyna. -Tak, to prawda.I może być tak, że będę musiał was zostawić i tam zamieszkać.-poinformował przyjaciół.Ci bardzo się zdziwili. -Jak to, ale … dlaczego?- zapytał Kacper, który z oddali słyszał rozmowe dwojga i przyszedł. -Tego mi nie powiedział, pewnie dowiem się na miejscu. Tak samo nie mogę decydować o piosenkach na płycie. Wymyśliłem sobie przebojowy singiel, ale to wytwórnia zdecyduje o tym, który to będzie. Ale to chyba normalne. -Dobra, idziemy do tego salonu gier?- zapytała Magda kolegów. -Dobra, chdźcie- powiedział Łukasz. Poszli na przystanek. Magda zagadała Łukasza: -Masz bilet?-zapytała ze śmiechem. -Tym razem tak-uśmiechnął się. -A ile mamy pieniędzy na te automaty? -Wziąłem 20 złotych od taty.-powiedział. Oglądnął się, żeby zobaczyć co robi Kacper. Widok kolegi gadającego z jakąś dziewczyną zdziwił ich oboje: -Wow,ale ja mam brata.-powiedziała cicho Magda. -No, może to ta jedyna.-powiedział Łukasz. Kacper podszedł do nich. -O czym gadacie?- zapytał. -Co to za jedna ?-Łukasz pyta kolege. -Michalina, kumpela z klasy. Pytałem ją o plany na wakacje. -Taa, jasne.- wtrąciła się Magda. -Oj, weź. Troche mi się podoba, ale nie jestem w jej typie.-powiedział Kacper. -A skąd wiesz? Może to tylko pozory. Powinieneś zaprosić ją na pizze, kawe czy coś.-zasugerował Łukasz. -Tak …no, może… ale słuchaj, nie jestem dobry w te klocki.-zaprotestował ze wstydem Kacper. -Daj spokój, dasz rade. Pomoge ci. Jak tylko wróce z Warszawy zaprosisz ją, a wcześniej dam ci kilka porad. -Dzięki, super kumpel z ciebie. -Chłopaki, wysiadamy.-przerwała im Magda. Wysiedli z autobusu i poszli do salonu gier. Po drodze zatrzymała ich jakaś dziewczyna. -Zaraz, ty jesteś Łukasz Nowacki?- zapytała. -Tak, a co?- zdziwił się chłopak. -Widziałam cię w sieci. Jesteś niezły. Moge prosić o autograf? Łukasz był przeszczęśliwy: To był jego pierwszy autograf. Ale uczucie. -Jasne. Magda, masz w torebce długopis?- zapytał. Magda nosi w torebce dużo niepotrzebnych gratów, a tymczasem naprawde się przyda zbędna zawartość torebki. - Dzięki, powodzenia z Brzozowskim.-powiedziała i odeszła wziąwszy autograf. -Skąd ona o tym wie?- Łukasz troche się zdenerwował. Paparazzi jeszcze się za nim nie uganiali. Kacper wyjaśnił tą sprawe: -Wiesz, napisałem na Twitterze, że ten gość u ciebie był i zaproponował ci kontrakt. -Musiałeś się pochwalić kumplem?- zaśmiała się Magda. -Śmieszne, stary. Dobra, jesteśmy. Dotarli do salonu gier. Gdy weszli ich oczom ukazał się niezwykły widok. Był tam stół do bilarda, piłkarzyki,i dużo automatów. Jednak najbardziej ucieszyli się na widok kregli. Zabawe zaczęli właśnie od nich. -Magda,ty pierwsza.-powiedział do niej Kacper. Dziewczyna wzięła rozbieg i kobiecym ruchem wyrzuciła kule z rąk. Nie trafiła. -Dziewczyno, nie tak się to robi. To nie pokaz kobiecych ruchów, tylko kręgle. Pokaże ci jak to się robi.-powiedział Łukasz i chwycił kulę.
-Kula toczy się i trafia w kręgle, chłopak zaliczył Strike-a. Wszyscy wokół bili mu brawo. Potem trio poszło zagrać w inne gry, gdy okazało się , że już jest 12:30. -Łukasz, jest wpół do pierwszej. Szybko, lecimy do domu.-krzyknął Kacper. Zerwali się na równe nogi i pędem pobiegli do domu chłopaka. Łukasz wpadł do domu i krzyknął: -Tato, jesteś gotowy? -Ale na co?- odpowiedział głos z góry. -No, mówiłem ci. Mamy teraz jechać do Warszawy. -Nie przypominam sobie, ale skoro tak mówisz to już odpalam.-Tata zszedł na dół, poszedł do garażu i wyjechał samochodem przed dom. Domyślał się, że chodzi kariere syna. Ostatnio w ich domu mówi się tylko o tym. Łukasz w pośpiechu spakował do torby kilka ubrań, laptopa, swoje ulubione buty oraz jego szczęśliwy wisiorek od babci. Naprawde przynosi mu szczęście. -Zadzwoń jak dojedziesz i nie zapomnij o nas. Daj znać, jak poszło w studiu.-powiedział Kacper. Do Łukasza podeszła Magda,przytuliła go i wyszeptała do ucha: -Będę tęsknić, Luki. Wróć szybko. Łukaszowi zrobiło się żal koleżanki. Jednak był już umówiony, i wiedział, że nie zostanie tam na długo. -Spokojnie, nie płacz. Wrócę i dalej będziemy przyjaciółmi.-uspokoił Magde. -Synu, długo jeszcze. Jest 12:55. Czas leci.-krzyknął ojciec. Łukasz wsiadł do samochodu. Pomachał przyjaciołom. Odjechali. W trakcie podróży zadzwonił pan Brzozowski. -Dzień dobry panu. Jesteśmy w drodze.-powiedział Łukasz. -To świetnie. Posłuchaj, myślę, że niedługo będziemy mogli już podpisać kontrakt. Widziałem twoje możliwości, dzisiaj zobacze porcję kolejnych, więc myśle, że niedługo to zrobimy. Cieszysz się? -I to jak. Dziękuje panu. Mógłby pan jeszcze raz podać na adres? -Kościuszki 45.Wysoki apartamentowiec, na pewno zobaczysz. Dobra, musze kończyć.Za ile będziecie? -Na oko godzine. -Ok, trzymaj się Łukasz. Narazie.- pożegnał się pan Brzozowski. Łukasz zapytał tatę, czy jeśli będą musieli zostać w stolicy dłużej, to czy będzie miał gdzie spać. -Jasne, tam mieszka ciocia Lucyna. Zatrzymam się u niej. -Ok, a ona wie o tej wizycie? -Jeszcze nie-zaśmiał się pan Nowacki. Niedługo później dojechali do domu pana Brzozowskiego. Ten wyszedł prze budynek. -Witaj, Łukasz. Musimy się pośpieszyć, obiecałem chłopakom, czyli ludziom z wytwórni ,że będziemy tam o 15,a jest 15:30.Szybko,pakuj się do mojego Marcedesa.-pośpiesznie powiedział mężczyzna. -Tato, jedź do cioci, potem tam przyjade.- powiedział Łukasz i odjechał z parkingu. -Jak się czujesz, chłopcze? Zdenerwowany ?-zapytał pan Brzozowski. -Troche, ale daje rade. -Myśle, że już nic nam nie pokrzyżuje planów. Chłopaki mają niewiele do gadania. Nieważne, co pomyślą, ja I tak cie zatrudnie.A jeśli któryś się sprzeciwi zwolnie go. Obaj się zaśmiali, nieźle to zabrzmiało ,haha. Dojechali pod siedzibe wytwórni MB’s Records. Budynek był ogromny, pierwszy raz Łukasz widział coś takiego. Był mniejszy od wieżowca pana Brzozowskiego, ale wyglądał bardziej nowocześnie. Weszli do środka. Powitała ich sekretarka pana Brzozowskiego. -Szefie, tu mam jakąś korespondencję z Krakowa. Podobno pilne.-powiedziała. Brzozowski odebrał listy, na poczekaniu przejrzał i oddał kobiecie. -Może poczekać.-stwierdził po chwili. Zaprowadził Łukasza na góre, do swojego gabinetu. -Luki, zaczekaj tu chwile, zaraz wróce.-powiedział i wyszedł. Chłopiec zainteresował się wystrojem wnętrza pokoju. Na ścianie wisiała platynowa płyta jednego z podopiecznych wytwórni, podłoga byłą ciemna, co dobrze współgrało z jasno-zielonymi ścianami.Za biurkiem było duże okno z pięknym widokiem na Warszawę. Po chwili wrócił Brzozowski z kilkoma ludźmi. -Łukasz, to jest nasz spec od dźwięku,