Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

zbrodnia · 9 min czytania

Pierwszego Marca...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Łukasz Ciepliński "Pług", a raczej podpułkownik Łukasz Ciepliński "Pług" - komendant IV Głównego Zrzeszenia WiN-u, czyli Wolności i Niezawisłości, siedział w ciemnej celi wraz z sześcioma innymi mężczyznami. Było tam ciasno, cuchnęło i kapała woda. Warunki były tak okropne, że mężczyźni spali na stertach zgniłego siana, które zostało wrzucone przez strażników do celi. Wylęgło się w niej robactwo. Nagle drzwi celi stanęły otworem i weszło do niej dwóch ubeków. Byli wysocy, obaj mieli wąsy i uśmiechali się nieprzyjaźnie. Panie pułkowniku, zabieramy pana do sali pytań – powiedział jeden z kpiną w głosie. Ma pan jeszcze jedną, ostatnią szansę! - dodał drugi. "Pług" nic nie odpowiedział. Wstał i podszedł do ubowców. Ci wyprowadzili go z celi z drwiącym uśmieszkiem. Drzwi zamknęły się za nimi. Jeden z mężczyzn w celi jęknął cicho. Co oni z nim zrobią?! - martwił się. - Zapewne spotkają go nowe tortury, ci dranie są zdolni do wszystkiego.... Najgorsze jest to że wszystko im wolno – dodał inny mężczyzna. Nie miał paznokci, włosy jego zsiwiały, był pokaleczony. - To zgodne z prawem. Ze strasznym prawem. Już prawie miesiąc minął od potwornej egzekucji...Są plotki, że zamordowali "Łupaszkę". I "Pohoreckiego" – dodał inny. Jutro pozbędą się nas – powiedział drugi mężczyzna, ten bez paznokci. - Siedem strzałów zabrzmi w celi śmierci. Taki będzie nasz los, IV Zrzeszenia WiN-u! I zaczął łkać. Przyłączyło się do niego jeszcze dwóch mężczyzn. Nie spodobało się to niskiemu siwemu brodaczowi. Józef, Adam! - powidział. - Nie rozklejajcie się. Wiem że sytuacja jest straszna, jutro zginiemy, ale lepiej zrobicie modląc się. Pomódlmy się teraz wszyscy, każdy za każdego i za pułkownika. Dobrze pan mówi, panie majorze Franciszku – odparł jakiś chudzielec. - Pomódlmy się za nas, za pułkownika i za ojczyznę. Tak, Karol. Za ojczyznę również I mężczyźni zaczęli modlitwę. Sześciu nieszczęsnych skazańców, członków IV Głównego Zrzeszenia WiN-u . A byli to: Kapitan Józef Rzepka "Rekin", ów mężczyzna bez baznokci, Major Franciszek Błażej "Poleski", "Grom", czyli porucznik Karol Chmiel, kapitan Józef Batory "Argus", major Adam Lazarowicz "Klamra" i major Mieczysław Kawalec "Żbik". Plus podpułkownik Ciepliński, przesłuchiwany przez ubowców...... ...

Podpułkownika Cieplińskiego zawleczono do piwnicy, do ciemnego pomieszczenia. Drzwi miały zamek obrotowy, potężny, pilnowało ich dwóch strażników. W piwnicy walały się graty: krzesła, szafy i najróżniejsze sprzęty. Nie było w niej okienka, ani oświetlenia. Z boku stał niewielki, stary stół z lampą, nad którym pochylał się ubowiec w mundurze. Uśmiechnął się diabelsko widząc "Pługa". Obok stołu stały dwa krzesła, jedno przewrócono. Obok niego przebiegł szczur. Piwnica była rajem dla pająków; wszędzie zwisały pajęczyny, cuchnęło, latały muchy. Jakieś straszliwe narzędzia leżały na macie w kącie. "Pługa" posadzono na odwróconym krześle. Nogi siedzenia wbijały mu się niemiłosiernie w pośladki. Ubek w mundurze zaczął się śmiać. Drzwi zamknięto, wszyscy wyszli. Zaczęło się przesłuchanie. Więc jak, Ciepliński? - pytał ubek. - Masz szanse na ocalenie dupy. My się jeszcze nie znamy, jestem major Niskotrzew "Hołotowski". Roman Niskotrzew – Hołotowski. I od roku zajmuję się przesłuchiwaniem takich jak ty. Wezwano mnie, tu bym wyciągnął od ciebie zeznania. A w tym jestem dobry. Wszyscy gadają. Jutro pierwszy marca, będziesz trupem, jak nie powiesz. A jeżeli powiesz, to trafisz do celi z oknem. Na dworze jest ładnie, pada śnieg. Za kilka lat wyjdziesz do rodziny. Chcesz tego, czy nie? Nic nie powiem – zaśmiał się "Pług". - Już trzy lata mnie przesłuchujecie, a ja nic wam nie powiedziałem. Nie! W życiu nie wyciągniecie ode mnie zeznań. Wyciągniemy. Ja nic nie powiem. Skoro nie chcesz gadać po dobroci, to zastosujemy przemoc – mruknął ubowiec. - Ja przesłuchuje perswazyjnie, dobrze, spokojnie i tak wyciągam informacje. Nie jestem taki zły, jak myślisz. Nie zabijam, nie biję. Tylko mówię spokojnie i przekonuję do powiedzenia. Jestem komendantem UB w Legionowie. Stąd mnie przysłali. Ostrzegany byłem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pierwszego Marca... — czytnik · opowiadania