Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

Pierwszy dzień Wiosny

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rutyna... Jak co roku, rutynowo, 21 marca - przyszła. Piękna, z lekkim, dyskretnym powiewiem zeszłonocnego mrozu i szronu na pożółkłej trawie. Piękna, bo dostrzec jej jeszcze nie sposób, ale wobraźnia, która pozwala białym pąkom pachnieć na przyulicznych mirabelkach podsuwa pomysły, jak to będzie już za niedługo. Już nawet pomruki bezpańskich i „pańskich” kotów od kilku dni stały się bardziej intensywne, gdy w mroku nocy popełniać poczęły co rusz jakiś mezalians.

W ten poranek, pośród tłumu anonimowych przechodniów- obojętnych i nawet nie zdających sobie zbytnio sprawy z jej obecności, no chyba, że potrąciła kogoś a ,ów Potrącony poczuł jej zapach lub kosmyk włosów na swoim ciele, przechadzała się chodnikiem głównej ulicy. Co bardziej spostrzegawczy przechodzień, który nie spieszył się do pracy, zmierzał na coroczne wagary lub siedział akurat na przystanku czekając na tramwaj jadący w kierunku bliżej nieokreślonym, odrywał się na chwilę od swoich prywatnych myśli i obrzucał ją wymownym spojrzeniem.

A ona szła, w kwiecistej spódnicy, z lewej strony trochę dłuższej niż z prawej, w za dużej bluzce na długi rękaw, której dekold był tak wyciągnięty, że odsłaniał nagą pierś, ze wstążkami w kruczoczarnych włosach poprzecinanych gdzieniegdzie pasmami siwych wstawek. Na twarzy, po wnikliwszych jej oględzinach, dało się zauważyć ciemne strużki tuszu – chyba jakąś pozostałość po zapłakanym poranku. Klapiąc tak chodakami, potykając się o stare, wystające płyty chodnikowe i uderzając w przechodniów (chyba nieświadomie) bez najmniejszej skruchy brnęła przed siebie. Jej krok stawał się coraz bardziej stanowczy – jakby z góry wyznaczny cel miał umknąć a tylko jak najszybsze osiągnięcie go mogło w pełni rozładować to świdrujące napięcie widoczne w jej szklistym spojrzeniu ziejącym z wypłakanych oczodołów.

Rutyna... Jak co roku, ten sam dozorca zmiatał liście po długim okresie zastoju i nawet nie spojrzałby w jej kierunku, bo widywał ją często w tej okolicy, ale coś roztrzaskało na kawałki jego niezmącony spokój długoletniego rencisty. I nie była to wcale jej ekhibicjonistycznie obnażona pierś czy wyjątkowo strojna fryzura. W jej ruchach był jakiś obłęd- na tyle widoczny dla mężczyzny, który widywał ją przecież codziennie lub prawie codziennie, dokarmiającą dzikie gołębie, że zwolnił nieco monotonne ruchy ręką aż w końcu zaniechał zamiatania, co momentalnie wykorzystał wiatr, niezwykle porywisty tego poranka. Unosząc liście i wprawiając je w bliżej niezrozumiały taniec, wplątał kilka sztuk w jej włosy. Razem z kolorowymi wstążkami tworzyły jeszcze większy chaos na i tak chaotycznej fryzurze.

Jakieś małolaty na przystanku zaczęły rzucać w nią rozmiękłą gazetą wyciągniętą z przydrożnej kałuży. Gdy mokra kulka idalnie trafiała w jej ciało, rozbijała się z charakterystycznym chlapnięciem. Salwy śmiechu, wydobywające się z ust „dzisiejszej młodzieży” nakładały się na umoralniające kazania dorosłych i niewybredne docinki kilku alkoholików stojących pod monpolowym parę metrów dalej. Była teraz wszystkim i niczym, każdym i nikim. Tanią prostytutką, zeszłodekadową Miss World, śmieciem, wariatką i obłąkana bezdomną. Była...nierutynowa... Zamknięta w swej radości postrzegania świata na sobie tylko wiadomy sposób, biegnąca ku tamie na rzece kilka przecznic dalej. Niepotrzebna i ważna zarazem – bo w jakże finezyjny i obrazoburczy sposób uatrakcyjniła każdemu z mijanych ten 21 marcowy poranek. Ten pierwszy dzień pieknej, nowej pory roku.

Jeszcze tylko 10 minut, jeszcze tylko trochę niezgrabnych potknięć i uderzeń w ramiona mijanych ludzi i jej chodaki klapną na drewnianą konstrukcję miejskiej zapory na rzece, gdzie jeszcze kilka lat temu biedne ryby łapane były systematycznie przez okolicznych rybaków niegodnych w chwili obecnej aby nazywać się rybakami. Jej krok zrobił się mniej chwiejny, spojrzenie klarowne, jasne,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pierwszy dzień Wiosny — czytnik · opowiadania