Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 11 min czytania

Pierwszy krok

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kiedy tam przybyłam, wysiadłam z samochodu z jedna tylko myślą, mam dosyć zgiełku wielkiego miasta, mam dosyć ludzkiej zawiści, mam dosyć wielkomiejskiej samotności. Otacza cię tłum ludzi ale w pobliżu nie ma nikogo. Wysiadłam z samochodu, twarz oblało gorące słonce, poczułam spokój. Postanowiłam zaczekać z wypakowywaniem bagaży i zeszłam na brzeg falującego jeziora. Drzewa wokoło delikatnie falowały, lekki wiaterek chłodził policzki nagrzane od słońca. Woda w jeziorze cichutko szemrała, jakby zapraszając mnie w swoje wodne otchłanie...Skuszona ta piękną muzyka, weszłam do niej, przykucnęłam przy brzegu, dłońmi zaczęłam głaskać malusieńkie fale uderzające o moje nogi.....wtedy usłyszałam plusk. Zdenerwowałam się ze ktoś może przerwać moja sielankę, już chciałam odejść lecz nagle ukazała mi się osoba która zburzyła cisze. Serce podeszło mi do gardła, nogi zmiękły i nagle poczułam mrowienie, uczucie o którego istnieniu już dawno zapomniałam. Mile ciepło opływało wszystkie części ciała, oddech stal się szybszy i bardziej płytki. Stałam tak nieruchomo wpatrzona w niego.....kiedy nagle usłyszałam słowa i uświadomiłam sobie iż On mówi do mnie..."Ty tutaj?..."..."hmm.. ja? mam urlop..."jedyne co byłam w stanie zrobić to patrzeć na niego i podziwiać jego pięknie opalone, nagie i mokre ciało. Podszedł do mnie, czułam jego ciepło i bliskość każdym centymetrem mojego ciała. "Może zjemy dzisiaj razem kolacje?" usłyszałam jak z głębi, dotarło do mnie ze właśnie człowiek od którego starałam się uciec jadąc 500 kilometrów od domu byle jak najdalej, właśnie stal przede mną i zaprosił mnie na kolacje. Oczywiście ze nie mogłam się na to zgodzić wiec odmówiłam i czym prędzej oddaliłam się w kierunku hotelu. Wpadłam do łazienki odkręciłam prysznic i pragnęłam by woda zmylę ze mnie te ostatnie chwile w nadziei ze czas się cofnie i to spotkanie nigdy nie będzie miało miejsca. Jednak jak bumerang powracały myśli wspomnienia, znów czułam zapach jego perfum, delikatny dotyk jego dłoni...zamknęłam oczy a szum wody wprowadził mnie w niesamowity trans...czułam jak na jawie pocałunki którymi skrapiał moje nagie ciało, czułam jego język snujący się po drżącej skórze, czułam jego wzrok wbity w moje usta lekko uchylone z pożądania....czułam......w tym momencie ostre pukanie do drzwi drastycznie wyrwało mnie z tego transu. Obsługa hotelowa przyniosła szampana którego zamówiłam wcześniej. Szybkim ruchem odebrałam przez szparę w drzwiach butelkę lecz oprócz szampana wręczony mi został również bukiet Róż ogniście czerwonych. Do kwiatów dołączono liścik...."stolik na balkonie dziś o 20" butelka runęła z hukiem na podłogę.....

Opadłam ciężko na lóżko. Jak on śmiał po tym wszystkim to zrobić? Czy on myśli ze polecę do niego jak głupia nastolatka? Zamówiłam następna butelkę szampana i zabrałam się za pudełko czekoladek które kusiło na nocnym stoliku. Chciałam szybko zrobić co pomoże mi zapomnieć i nie myśleć o nim. Odkorkowałam butelkę i nie bawiąc się w kieliszki jednym duszkiem zaczęłam go pić z butelki. Czekoladki z pudelki zniknęły, szampan zajmował już tylko jedna trzecia butelki a ja kiwałam się mocno oszołomiona na brzegu lóżka. Zaczęło szarzeć za oknem...aha! już pewnie dawno po 20 wiec mogę w końcu wyłonić się z pokoju. Próbowałam wstać lecz niestety jedyne co mogłam zrobić to doczołgać się do łazienki, w głowie mi szumiało nogi odmawiały posłuszeństwa. Wyciągnęłam się na miękkim dywanie, zaraz może mi przejdzie, chwileczkę poleżę i na pewno mi przejdzie. Wstałam resztkami sił, dotelepałam się do łazienki odkręciłam prysznic....krople otrzeźwienia spadały na mnie. O nie! żeby przez jakiegoś dupka doprowadzać się do takiego stanu. Wykapie się, ubiorę i zejdę na dół i nieważne czy on tam będzie czy nie. Nie popsuje mi tego urlopu. Schodząc na dół złapałam się na tym ze rozglądam się nerwowo. A miałam tego nie robić. Przywołałam się do porządku i ruszyłam prężnym krokiem do restauracji. Była godzina 22 wiec na pewno już dawno zrezygnował i poszedł spać. Zadowolona z siebie usiadłam samotnie przy stoliku i zamówiłam wielka kolacje. Dobre jedzenie zawsze poprawiało mi humor. Czułam się wspaniale, kiedy podszedł do mnie kelner..."Szampan dla pani"....Powiedział stawiając butelkę na stoliku. Zdumiona zaczęłam protestować "ależ ja nie zamawiałam szampana"....kelner delikatnym ruchem wskazał stolik w rogu sali "Tamten pan życzy smacznego" i oddalił się czym prędzej. Mężczyzna przy stoliku uśmiechał się szeroko z lekko uniesionym kieliszkiem w ręku.....Zrobiłam to samo...a niech to! co ma być to będzie. Po tym geście on wstał podszedł do mojego stolika stanął za wolnym krzesłem a ja wpatrzona w jego zniewalający uśmiech zmiękłam niczym fasolka na moim talerzu..."Wiedziałem ze w końcu tu zejdziesz, przecież wiem jak nie lubisz chodzić głodna spać"....

Przysiadł się do mojego stolika bez żadnego skrępowania, byłam w stanie szepnąć tylko "proszę usiądź". W jednej chwili odeszła mi ochota na jedzenie, wszystko ze zdenerwowania podeszło do gardła. On tymczasem patrzył się na mnie tymi pięknymi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%