Przygoda · 4 min czytania
Pies-bohater
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Był piekny poranek czerwca. Słońce dopiero zaczynało grzać, a wkoło słychać było świergoty ptaków. Ludzie i dzieci ze wsi Kwietnik szli do kościoła na poranną mszę.Dwaj bracia Marek i Maciek idąc z rodzicami także do koscioła zauważyli gromadę chłopców rzucajacych kamieniami w czarnego i dużego psa. Zwierzę nie mogło się bronić, bo na ciele widać bylo, że ma rany bardzo dotkliwe. Maciek nie mogąc na to patrzeć podszedł do psa i zasłonił go tak, aby chłopcy nie mogli go trafić. Marek nie chciał zostawic brata w potrzebie i stanął koło niego, a ich rodzice nie widzieli tego, ponieważ wcześniej chłopcy poprosili, aby oni poszli sami , póżniej ci ich dogonią. Jednak Maciek i Marek nie zdążyli zamienić z chłopcami ani słowa, ponieważ oni szybko uciekli po zobaczeniu idącego policjanta w kierunku koscioła. Bracia ucieszyli się,że mogli pomóc zwierzakowi i od razu nie bacząc na to, że pies moze być chory na wścieklizne wzięli go do domu. Dom mieli duży o kolorze białym. Ich podwórko znajdowało się w malowniczym krajobrazie na końcu wsi.Było na nim dużo zielonych drzewek, krzaków. Chłopcy wprowadzili psa do stodoły, a tam dali mu jedzenie i wodę. Maciek przyniesioną przez siebie ściereczką czyścił sierść z krwi. Marek wadł na pomysł, aby zawołać weterynarza, który zawsze im pomagał i nie brał pieniędzy. Weterynarz zdziwił się , bo nigdy w niedziele chłopcy go nie potrzebowali. Na prośbę Marka miły pan z wąsami przyrzekł, że nie powie nikomu o psie, chociaż martwił się trochę czy źle nie uczynił. Maciek skakal z radości na wieść, że Max, bo tak nazwał psa nie ma wścieklizny. Wkrótce rodzice chłopców wrócili do…