Inne · 5 min czytania
Piesek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ależ ten piesek jest żywotny! Wszędzie go pełno, biega, szczeka, macha krótkim ogonkiem. Podgryza kwiaty na grządkach, tak długo pielęgnowane przez starszą panią, wzbudzając w niej niewielkie zniecierpliwienie zmieszane z rosnącą sympatią. Wesoły, mały szczeniak z wielkimi, włochatymi, opadającymi po bokach łebka uszami, przypałętał się dwa tygodnie temu, nie wiadomo skąd, wychudzony jak nieboskie stworzenie. Starsza pani początkowo kręciła na niego nosem. Tupała, podnosiła głos, wyganiała go. Ale gdy pewnego razu wzięła go na ręce, by wynieść za bramę, gdy jakoś przedostał się na jej podwórko – on, w pełnym zaufania geście, polizał ją po dłoni. Od tego czasu zajęła się nim, dokarmiła – szybko doszedł do siebie. Teraz piesek umila jej czas swoim towarzystwem. Od śmierci męża czuje się bardzo samotna. Nie doczekali się dzieci. Ależ ta pani lubi tego pieska! Przez cały czas, gdziekolwiek by nie poszła, on cały czas truchta obok jej nogi. Czasem nawet podbiegnie i uszczypnie w palucha lub kostkę, ale pani się nie denerwuje. Jest młodziutki, zęby dopiero mu się wyżynają – niech sobie gryzie. Starsza pani spogląda na niego, wieszając pranie. Uśmiecha się, gdy ten, próbując złapać lecącego motyla, przewraca się na grzbiet po wysokim, nawet jak na jego możliwości, podskoku. Piesek z bezsilności zaczyna warczeć, jego wysoki głosik tak zabawnie brzmi. Krótkie, falsetowe szczeknięcie sprawia, że pani zaczyna śmiać się w głos. Schyla się i przywołuje pieska. Szczeniak podbiega do niej i łasi się do jej spracowanych dłoni, przy okazji skutecznie je obśliniając. Starsza pani po latach zaczyna darzyć kogoś zapomnianym uczuciem miłości. Wieczorem pani zastanawia się, jakie nadać mu imię. Nie chce, żeby było zwykłe, pospolite – to w końcu jej pies!... Dokładnie tak – to jej piesek, jej towarzysz. Jest dumna z tej myśli, już dawno nie była tak dumna. Łzy cisną jej się do oczu, gdy patrzy na wątłą klatkę piersiową unoszącą się w miarowym oddechu podczas spokojnego snu – piesek czuje się bezpiecznie. Pani głaszcze ogromne uszy, tuli go do brzucha. Postanowiła, że jutro jedzie do miasta zaszczepić psinę, dowiedzieć się u weterynarza, jak o niego dbać, jaka to rasa. A może to kundelek? Wszystko jedno – ważne, że jest przy niej. Pani powoli podnosi się z kozetki i ostrożnie układa pieska na wysiedzianym…