Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 8 min czytania

Pigmalion

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wszedłem do pracowni profesora dosyć niepewnym krokiem. Od razu zagłębiłem się w gąszczu różnego przekroju przewodów, zwieńczonych często jeszcze bujniejszą kiścią drucików. Z jednej z półek, spojrzały na mnie swym nienaturalnie pustym spojrzeniem syntetyczne gałki oczne. To znów jakaś wisząca pokrywa wyskakiwała na mnie znienacka. Wciąż ani śladu profesora. Minąłem magazyn komponentów podstawowych i jeszcze ostrożniej prześliznąłem się przez pomieszczenie mieszczące struktury serwomechaniczne, jednak słowo danse macabre lepiej oddałoby atmosferę tego miejsca. No a dalej było jeszcze gorzej. Skład syntetycznej skóry i inne ciekawostki minąłem już niemal biegiem. Człowiek, zdaje sobie sprawę, że to wszystko to tylko kupa metalu i jakiś sztucznych tworzyw, a jednak budzi się jakiś pierwotny lęk. Proces budowy androida jest niesamowicie skomplikowany z dwóch przyczyn: pierwszą trudnością jest skonstruowanie mózgu, którego oprogramowanie zdolne byłoby wyrwać się z okowów myślenia algorytmicznego. Oczywiście profesor mógł obdarzyć swój twór mózgiem prostszym, jednak efektem byłby skomplikowany komputer okraszony syntetycznym ludzkim ciałem, lecz wciąż ciągle tylko łażący komputer - nie tego chciał profesor, on chciał sztucznego człowieka w pełnym tego słowa znaczeniu. Pojawia się też druga przeszkoda. Dolina niesamowitości. Frankenstein, zombie i inne żywe trupy, ale również te nieszczęsne roboty-lalki, skąd bierze się to dziwne, nieokreślone poczucie niepokoju, jakie w nas wywołują? Odpowiedź jest zaskakująca, – bo są podobne do nas a równocześnie w jakiś mniej lub bardziej niedostrzegalny sposób zniekształcone. Gdyby ukazać to za pomocą wykresu, to wraz ze wzrostem podobieństwa do człowieka wzrasta sympatia, jednak następuje moment, gdy wykres schodzi ostro w dół by ponownie przy pełnym podobieństwie osiągnąć wartości szczytowe. Przyczyną tego niepokoju jest to, co Freud nazwał Das Unheimliche – Niesamowitość. Widząc coś podobnego a jednocześnie obcego w jakiś szczegółach budzi się w nas to, co w psychologii nazywamy dysonansem poznawczym, wewnętrznym sporem dwóch sprzecznych walczących ze sobą odczuć. Wkroczyłem do przedostatniej sali w tym tajemniczym biomechanicznym pałacu profesora Shindō Kutaragi i moim oczom ukazało się twór, który dolinę niesamowitości przeskoczył bez najmniejszego problemu. Najbardziej chyba dobitnie świadczący o tym fakt to, że w pierwszym momencie odwróciłem wzrok. Tak. Na stole siedziała w samych spodniach jedynie, piękna brunetka. Obok stary, dobry profesor robił sobie przerwę czytając Shakespear’a. Nie moi drodzy, nie silił się on na jakąś niesamowitą symbolikę wybierając na lekturę uroczego Frankesteina panny Mary Shelley, ani na jakieś dzieło ojca robotyki Isaack’a Asimova. Nie. Profesor Kutaragi czytał tego autora, którego po prostu bardzo lubił. Nim profesor mnie zauważył miałem krótka chwilę by przyjrzeć się tej pół-nagiej... Cóż nasunęło mi się słowo... „kobiecie”, ale czy faktycznie mógłbym go użyć – nie wiem. Podłużna chuda twarz, układała się w jakby smutny, ale pełen piękna wyraz. Delikatne rysy, dzieło zatrudnionych artystów i matematyków, którzy z naukową okrutnością wcisnęli złoty podział gdzie tylko się dało.... Ale, z jakim efektem! Jej plecy były arcydziełem, którego nie powstydziłby się nawet sam Michał Anioł. Piersi idealnie kształtne. Odcień skóry lekko blady perfekcyjnie wkomponowywał się w całość. Chwila chyba jednak się przedłużyła, gdyż profesor popatrzył na mnie z typowo męskim, pełnym zrozumienia wzrokiem. - Prawdziwe piękno, Colin jest jednak tam. Oznajmił profesor swym miękkim, kojarzącym mi się z moim ojcem głosem, wskazując swym chudym długim placem na ostatnie pomieszczenie. No tak. Sanktuarium. Obaj wstaliśmy zostawiając pozbawionego życia robota na stole operacyjnym i z należytym namaszczeniem udaliśmy się w kierunku przyciemnianych szklanych drzwi. Za tą pół-przenikalną szybą żarzyła się niebieskawym światłem, podłączona do niezliczonej ilości przewodów…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%