Inne · 2 min czytania
Pióra
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam wymienialne pióra. Raz jestem dobry, raz zły. Patrzę przez swój pryzmat, po trzykroć wychodząc z siebie. Już prawie się widzę, tylko odrobina światła… Gdyby tylko ktoś poświecił strumieniem. Może już to zrobił, ale jest zbyt jasny żebym nie oślepł. W takim wielkim wyborze trudno jest się odnaleźć. Chciałbym przejść przez nieskończoną ilość dróg, choć tak mało czasu na znalezienie swojej latarni, która świeci na jedną z nich. Nie mogę się dostrzec. Zasłania mi horyzont. Przechadzam się ciemnymi uliczkami małego miasteczka. Miejsce cieni. Przybieram czarne skrzydła, które w każdej chwili są gotowe do odlotu. Wokół słyszę ciche śmiechy. Czy to radość, czy pogarda? Czyjaś ciemna dłoń niczym czar zawiści zbliża się do mnie i atakuje. Uśmiechem szyderczym zachęca do uściśnięcia. Cóż to za piękna zachęta. Twarz niemal nieskazitelna. Piękne zęby, piękne… Przemawiają ze zrozumieniem i współpracą, lecz gdy szyję odsłonię, gotowe kąsać do utraty