Erotyka · 10 min czytania
Piotr
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Piotr i ja. Zwyczajna znajomość. Przez kolegę kolegi. On szukał partnerki na bal absolutoryjny. Wiedziałam od znajomego, że zostawiła go ostatnio dziewczyna. Aneta niejaka. Piotr był klasycznie ładny. Wysoki brunet. Ciemna karnacja. Przystojny. Pewny siebie. Ale żaden tam figo fago. W rozmowach mocno rzeczowy, zero wabienia wzrokiem czy błędnych powłóczystych spojrzeń. Kilkakrotnie obserwowałam go podczas knajpowych spotkań. Właściwie to zaczął pojawiać się w towarzystwie od momentu, kiedy zostawiła go Aneta. Ja nie miałam nikogo. Norbert zadzwonił raz. Że wszystko w porządku, a co u mnie? Pytanie. Nic ciekawego. Rozmowa się nie kleiła. Byliśmy za daleko, by wysłuchać emocje w naszych głosach. W głosach, które po męczącej wędrówce w długaśnych telefonicznych kablach wpadały do uszu wymęczone i zimne. No to pa, cześć. Koniec rozmowy.
W mojej głowie dokonywała się zaś powolna acz radykalna metamorfoza. Postanowiłam otworzyć się na męski świat, zaakceptować uczucie, jeśli takowe mnie dopadnie. I poddać się unoszącej fali. Ale była cisza. Nic. Nawet lekkiego wiaterku. I wtedy pojawił się Piotr. Jeszcze miesiąc temu byłabym skłonna ewentualnie przeżyć z nim cielesny eksperyment i nic więcej. Teraz jednak byłam tak wyzwolona, że mogłam się nawet zakochać ;) co, jak się później okaże pozornie mi się nawet udało. Pozornie niestety, bo popadłam w drugą skrajność. Chciałam przedawkować Piotra, uzależnić się. I poczuć radość tego uzależnienia.
Znaliśmy się tak na 'cześć' 'cześć' kiedy pewnego dnia w knajpie przysiadł się do mnie i zapytał: Marta, pójdziesz ze mną na absolutorium? Poczułam ulgę, gdyż w mojej głowie nie zapaliła się żadna czerwona lampka z informacją: to bez sensu, jest za stary, kończy studia, a ty? Dobra Piotrze, odpowiedziałam lekko, wręcz wesoło. I wcale nie pomyślałam, że on pomyśli, że skoro ja się cieszę to znaczy że mi sprawił przyjemność. Spojrzałam na niego nawet trochę wyzywająco, no przesadziłam chyba :) bo odwzajemnił mi spojrzeniem miłym acz mocno zdziwionym. Dobra Marta, bez skrajności dziewczyno, zrugał mnie wewnętrzny głos. Jasne jasne, odpowiedziałam w myślach, aby go uspokoić. Piotr jednakże, ośmielony moim spojrzeniem (?) zaproponował kawę w bardziej kameralnych warunkach. Umówiliśmy się następnego dnia u niego.
Mieszkał z rodzicami. Wyglądali bardziej jak jego dziadkowie. Pewnie wyczytał tę refleksję w moich myślach, bo powiedział: Wiesz, mój brat jest o 15 lat starszy ode mnie. W pokoju było biurko, na nim komputer, obok mała szafka i materac na podłodze. To wszystko. Pomyślałam, że zwykle ludzie obstawiają się setkami niepotrzebnych do życia przedmiotów, których głównym zadaniem jest gromadzenie kurzu. Pustawo tu... odezwałam się w końcu. Czego ci brakuje, Marta? Przez moment patrzyliśmy sobie prosto w oczy. To patrzenie było fajne, ale trochę niewygodne. Sprowadzało nas do prostych ról mężczyzny i kobiety. Dobrze wiedzieliśmy co może się wydarzyć, ale żadne z nas nie chciało zdradzić, że właśnie o tym myśli. Taki standard. Rozmawialiśmy o (bez)użyteczności różnorodnych przedmiotów. Siedziałam na materacu. On na podłodze obok. Dotknął niby-przypadkiem mojej dłoni coś tam mi pokazując. Przysunął się bliżej, bo też był jakiś ważny powód. Zaczęła wyrastać mi jakaś niewidzialna skorupa, ale szybko skruszyłam ją uderzeniem myśli. Podobał mi się. Czegoś jednak brakowało. Zatęskniłam za Norbertem. Piotr głaskał moje włosy, nawijał je na palce. O czym myślisz, Marta? O innym facecie, powinnam była opowiedzieć zgodnie z prawdą. Nie chcąc zrobić mu przykrości, powiedziałam: O niczym. Mam pustkę w głowie. To była chyba właściwa odpowiedź, bo uśmiechnął się. A zęby miał prześliczne. Bielutkie, równiutkie i kształtne. Masz ładne zęby, Piotr. Odpowiedział trochę zdziwionym uśmiechem. Czułam, że teraz on powie coś miłego, by uprzejmościom stało się zadość. Przysunął się bardzo blisko. Milczał. Przez moment żałowałam tego całego postanowienia o otwartości, zaangażowaniu. Bez tego byłoby mi o wiele łatwiej. Piotra usta były miękkie i ciepłe. Materac niewygodny. Czegoś ciągle brakowało. Może to ten pusty pokój tak na mnie działał. Piotr pachniał mlekiem. Wtuliłam twarz w jego szyję i oddychałam głęboko. On całował moje włosy, policzki. Omijał usta. Dłońmi głaskał moją talię i biodra. Było mi dziwnie bezpiecznie. Wiesz Marta... kocham Anetę... Poczułam się nieswojo. To dlaczego z nią nie jesteś? Ma kogoś... nie układało się nam... dobrze, że się rozstaliśmy... kocham ją...
Miłość. Permanentny tatuaż. Taki raz na zawsze. Nie można się pozbyć, usunąć. Zrobiony raz pozostaje na zawsze. Można wyciąć, powiesz. Wytnij więc. Serce i umysł. I spróbuj żyć dalej.
Piotr, nie wiem co powiedzieć...