Fantasy · 5 min czytania
pirat i niewolnica cz1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
6 dzień Varoll, Rok 1318, port w Oketomakara. Część handlowa. Świsnął bat. Asagna mimo woli skuliła się na tyle na ile pozwalały jej skrępowane ręce przywiązane z tyłu do barierki.I tak niewiele by jej to dało, ale na jej szczęście tym razem uderzenie nie padło na jej plecy. - Ciszej, kurrwy! Kupcy nie zechcą was kupić, a ja nie zamierzam dłużej was trzymać! Zapamiętajcie, teraz jesteście tylko towarry! – krzyczał z pogardą kupiec, Tande Yosagato. Asangnie poleciała łza z oka. Jeszcze niedawno była dumną córką Filiisa z domu Londdingirith, jednego z bogatszych właścicieli ziemskich, ale koleje losu sprawiły, że od tygodnia była tylko niewolnicą, traktowaną gorzej niż pies, wielokrotnie gwałconą, ostatecznie przeznaczoną na sprzedaż. - Gorzej niż teraz i tak nie będzie. Nawet piraci są lepsi od tego potwora. Każdy będzie lepszy – pomyślała gorzko. Tande był jednym z najgorszych możliwych właścicieli, znany był z tego, że nieraz potrafił okładać swoje niewolnice batem do utraty przytomności, później magią przywracając im ją, by zgwałcić i znowu pobić. Jego służący również zazwyczaj się taką zabawiali po swojemu. Jego okrucieństwo było powszechnie znane, po zaułkach rozpowiadano, że jest prawdopodobnie najgorszym możliwym właścicielem. Dopóki Asagna sama nie została niewolnicą, nie wierzyła w to. W dodatku ją traktował gorzej, z tego względu, że nie była ani Silną ludzką dziewczyną, czy też wspaniałą elfką, albo łączącą obie cechy półelfką – jedyną cechą, którą odziedziczyła po elfim dziadku, były lekko szpiczaste uszy, jako kwartentonka przejawiała większość cech ludzkich – poza odpornością i siłą. Asanga miała jeszcze wczorajsze ślady po uderzeniach, a także inne, niewidoczne, na dumie. Przywykła już, jak z nimi żyć....czuła się wyczerpana, od wczorajszego dnia nie miała nic w ustach.. Dzień toczył się jak zwykle, kupcy chodzili, czasem kupowali którąś. Asagna jednak była przez nich pomijana. Ze smutkiem pomyślała, że dzisiaj pewnie kolejny raz nie zmieni właściciela i znów czeka ją bicie. Yosagato podszedł do niej. - Widzisz suko jak cię kupcy omijają? Nieprzydatne ścierrwo! – splunął na nią. Wtedy ze strony doków dało się słyszeć hałasy, jakby wystrzał z broni palnej. XXXX - Naprawdę, kapitanie, nie było potrzeby od razu go zabijać. – powiedział elf Irtil Adniara, drugi oficer pirackiego okrętu „Dycal”, patrząc na