Kariera · 4 min czytania
Pisarstwo i ja!
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Będąc małą dziewczynką, pisałam wiersze, całkiem niezłe, bardzo szczere i oryginalne, nawet jak na dziecko, (po którym wszystkiego się można spodziewać) ale nie o to chodzi jakie były, tylko czym były. Na pewno to dziwne, kiedy ośmioletnia ( co do wieku nie jestem pewna, więc wybacz mi jeśli pomyliłam się o rok lub półtora ) dziewczynka, która dopiero co nauczyła się pisać lub czytać zaczyna „Pisać” o życiu zaobserwowanym wokół, dobrze by było gdyby te wiersze były o ptaszkach lub słoneczku, wtedy prawdopodobnie nikogo by to nie dziwiło, jednak ich tematyka zupełnie się różniła, pisałam o trudnościach, zmęczeniu, bezdomnych, cierpieniu, psychologach, Bogu i wielu innych rzeczach, bardzo trudnych dla mnie nawet teraz, po tylu latach. Cholera, zboczyłam z tematu… Jednak czym było wtedy dla mnie pisarstwo, jeżeli tak to można nazwać? Ulgą. Tak, naprawdę ogromną ulgą, mogłam wyrzucić z siebie rzeczy, które mnie martwią i których nie potrafię zrozumieć. Potem, rodzina się dowiedziała, że coś tworzę i naciskała, żebym „ Napisała wierszyk dla ciociuni”. Przestałam pisać. Po pewnym czasie, znów napisałam wiersz, tym razem o miłości, bardzo śmieszny, kiedy go teraz czytam, chociaż wierzę w szczerość moich uczuć, jednak jedenastolatka zawsze wymyśli coś głupiego i nie omieszka użyć zwrotów typu: „ Umrę, jeżeli znów przyniesiesz żabę Wioli, a nie mi”, autentycznie tak napisałam, oczywiście wszystko się rymowało i efekt był całkiem niezły. Znowu zboczyłam z tematu… Czym było dla mnie pisarstwo wtedy? Zabawą i sposobem na zabicie czasu. Jednak po