Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Piszę do twego serca, w nadziei na przebudzenie...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przystanął na skrzyżowaniu ruchliwej ulicy, wokół otaczał go rząd wysokich budynków. Szyld bloku po lewej stronie głosił napis: "Ku wybrańcom - zjawiska paranormalne". Dość dziwaczne słowa zapraszały klientelę wewnątrz eksluzywnego wieżowca. Artur ze swoistym niepokojem ruszył ku wrotom przeznaczenia. - Dzień dobry, panu - zagadnął go portier w holu - czym mogę służyć? - Chciałbym rozmawiać z panem Stawińskim - odparł. - Czy był pan umówiony? - zapytał. - Niestety, nie byłem, ale zależy mi bardzo na rozmowie z tym panem - rzekł Artur. - Ma pan szczęście, że nikogo teraz nie przyjmuje, zapraszam - odparł portier, a na jego twarzy, która jak dotąd była pozbawiona wszelkiego wyrazu czaił się ukryty uśmiech. Znaleźli się w ciemnym pokoju, wewnątrz którego paliły się cztery świece na srebrnym świeczniku ustawionym po środku stołu, w taki sposób, że ich blask padał na wygodny fotel o jaskrawo - czerwonym obiciu i drugi po przeciwnej stronie stołu, parę krzeseł ustawionych przy ścianie, a także ogromną skrzynię ukrytą w najgłębszym kącie pokoju. - Witam. Z kim mam zaszczyt, panie...? - Nazywam się Artur Bobkowski. Przyszedłem tu, bo... - O tym za chwilę, a teraz proszę, niech pan usiądzie. - Tak, oczywiście. - Słucham. - Wiem, że to, co teraz powiem, może wydać się niewiarygodne - zaczął Artur. Człowiek po przeciwnej stronie stołu nachylił się w jego stronę. Ciemne włosy okalały jego młodą twarz bez żadnej skazy, w której nagle pojawiło się napięcie związane z oczekiwaniem na historię nieznajomego. - Zaczęło się od tego, że zakochałem się w młodej dziewczynie. Była piękna, drobnej budowy o długich, kruczoczarnych włosach. Należała do gangu motocyklistów. Wiem, że to śmieszne, że ja - czterdziestoletni facet ze stałą, nudną posadą w sklepie elektronicznym straciłem głowę dla nastolatki. No cóż, najpierw chciałem jej pomóc, bo widziałem, że dziewczyna wdepnęła w tarapaty. Zaczęło się to sobotniej nocy, gdy szperałem w sklepie przy stacji benzynowej w poszukiwaniu piwa na kolejne, długie godziny bez snu. Smukła jej osoba ukazała mi się w drzwiach, po czym podeszła do kasy, żeby kupić paczkę papierosów i zniknęła niespodziewanie, zanim zdążyłem otrząsnąć się z wrażenia, jakie wywarła na mnie. Zapomniawszy o celu swego pobytu, podążyłem za nią bezmyślnie, niczym samiec, który podąża za swoją wybranką. Dotarłem do miejsca, w którym młodzi ludzie zrobili postój, przy samej drodze. Moja gwiazda podeszła do jednego z mężczyzn stojących przy motocyklu. Zrobiła jakiś gest ręką, jej słowa docierały do mych uszu z daleka, niczym najsłodsza melodia w krainie ciszy, podczas gdy ten drań uderzył ją. Nie mogłem tego znieść, toteż niewiele myśląć, podążyłem niczym rycerz w lśniącej zbroi na ratunek bezbronnej dziewczynie. I wtedy stało się coś niesamowitego, bo gdy poczyniłem parę kroków, by znaleźć się w połowie drogi łączącej mnie z tamtą grupą ciemność owładnęła mną ciemność, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Czułem się tak, jakby niesamowita siła ciągnęła mnie w przepaść, wysysając ze mnie wszelkie siły witalne. Odległe głosy, nie całkiem rzeczywiste dobiegały mych uszy, sprawiając im ból, nakazywały powrót. Odzyskawszy przytomność, z przerażeniem stwierdziłem, że zastał mnie świt. Dni płynęły jak zawsze, ale nic nie pozostało takie jak dotąd. Tamtej nocy, znalazłszy się całkiem przypadkiem w zasięgu nadzwyczajnej mocy, otrzymałem dar patrzenia w głąb istnienia ludzkich stworzeń. Cóż to oznaczało dla mnie? Nagłe przebudzenie. Zgrabna pani w barze "Gospoda" podawała drinki, nachylając swą główkę ozdobioną różkami…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Piszę do twego serca, w nadziei na przebudzenie... — czytnik · opowiadania