Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 9 min czytania

Pizza #1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przebrałem w fotograficznych albumach, książkach o historii. Regały opisane alfabetycznie od góry do dołu zagwarantowały mi codzienny trening. Mijają trzy lata odkąd tutaj pracuję, w antykwariacie. Dzisiaj mija już siódma godzina, a ja przeglądam aukcje internetowe, maile, oraz strony społecznościowe. Życie przestało już mi sprawiać frajdę, odkąd postanowiłem zmienić swoje życie, rzec można „ pełnokrwiste”. Jak dla mnie było ono jedynie wysokoprocentowe i czy to byłem faktycznie ja, czy procenty? Kto mnie lepiej zna? Ostatnie trzy godziny pracy mijają najdłużej. Nie mam co robić. Wciąż przeglądam jak żyją osoby znajome mi już jedynie przez internet. Otoczony brzmieniem stłumionych obcasów, niedoleciałych słów, buczenia motocykli, trąb samochodowych! Pauzę daje mi cisza, w której przenoszę się do... Telefon przerywa myśl niczym tafla szkła akustykę ulicy. Dzwoni moja wspaniała konsultantka telefoniczna, która chce abym zakupił produkt polisy ubezpieczeniowej dla swojego ukochanego zwierzaka...Właśnie osiągam stan mojej nieustającej melancholii, kiedy zdołają mi się ją zabić plastikowym odbiciem. Wracam. Przeglądam blog o kobietach z lat 90tych. Jest spokojna noc, wówczas wraz z przyjacielem odnajdujemy wciśnięte pomiędzy stronami Marka Hłasko zdjęcia półnagich kobiet. Zdjęcia dość świeże, w aranżacji składającej się ze snopka z sianem. W tle chmury, dużo białych obłoków. Kobieta jednak preferowała wpatrywanie się w nasze zdziwione buzie. Z Markiem mieliśmy po siedemnaście lat. Razem siedzieliśmy na geografii, matematyce, muzyce i wiedzy o kulturze. Poza szkołą Marek był fanem gier komputerowych. Jako, że miałem zupełnie inne hobby. Była to fotografia. Zastanawiałem się co zrobić aby spędzić wspólnie czas. Najczęściej rozmawialiśmy o dziewczynach. Ania z ławki za nami miała piękne nogi. Jej koleżanka dość wstydliwa dziwnie się uśmiechała. Gosia, siostra Ani była starsza i miała już bardziej kobiece rysy. To dlatego tak nam się nadzwyczajnie wówczas podobała. Kiedyś nie zastanawiałem się nad tym wszystkim. Nie znałem pojęcia – związek przyczynowo skutkowy. A kiedy na zajęciach z fotografii usłyszałem, o świadomym wykonywaniu ujęcia. To miałem kosmos w oczach i magię rodem od Tesli. Ale wracając do kwestii marzeń, które kreuję. Piszę swoje autobiograficzne opowieści, którymi dziele się z nowo poznanymi osobami jak swoimi najlepszymi przeżyciami z wczorajszego pobytu w rosyjskim burdelu. Trafiłem tam zupełnie przypadkowo. Przyjaciel – Arek, wspominałem wam już o nim? Możliwe? Okej. Także, ten właśnie Arek pracuje przy rozwożeniu pizzy po Poznaniu i czasami zajdę do jego knajpy. Odwiedzę go i zarazem zjem. I to właśnie wczoraj, kiedy taką mu niespodziankę sprawiłem okazało się, że ponad połowa knajp ma problem z internetem. Awaria dotyczyła operatora. Nie wnikałem. Jako, że Artur pracował na systemie jeszcze analogowym miał wielki kocioł. Magiel trwał cały dzień i poprosił mnie o zaniesienie czterech kartonów z pizzą na wskazane adresy. Jak się domyślacie, tak właśnie trafiłem do rosyjskiego burdelu. Z tym wyjątkiem, że spodziewali się Artura. Uznali mnie na początku za wtykę policyjną. Ukazałem im swój profil w internecie, bo innych dowodów tożsamości przy sobie nie miałem. Nie noszę ich ze względu na to, że się szybko niszczą. Usłyszałem wówczas „powiedzmy, że wierzymy” kiedy tak przeglądali mój profil, śmiali się i słuchali mojej opowieści dotyczącej awarii internetowej. Tęgi mężczyzna z naoliwioną glacą w swetrze brązowym znanej marki nagle wstał od stołu salonu. Podszedł do mnie. Wiedziałem, że to dobrze nie wróży. -Idziemy. - powiedział, a ja poczułem się jak dziwka. Jego stanowczość, sytuacja, napięcie. To wszystko sprawiło, że zapomniałem mu zaprzeczyć. Daleko iść nie musimy, tuż za mną znajdują się uchylone drwi, z których ciepła i miła atmosfera sprawia, że czuje się jeszcze bardziej poniżony. A to co się zaraz wydarzy muruje we mnie bezradność. Jestem sam i trzech spasionych świniaków z ostrą amunicją. W dodatku nie wiem zza których drzwi dobiegają delikatne jęki. Za drzwiami okazuje się, że nie tylko salon jest wygłuszony, ale najwidoczniej także pokoje. Nie uspokaja mnie to ani trochę. Prosiak zamyka spokojnie za sobą drzwi. Jebaniec się nigdzie nie śpieszy. Podciąga rękawy, poprawia spodnie i mówi: Rozbieraj się. - tonu nie ma ochoty zmienić. Stoję w bezruchu. Nie wiem co zrobić, czy mówi poważnie. Może nabijają się ze

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pizza #1 — czytnik · opowiadania