Wakacje · 6 min czytania
Plażowe znajomości cz.4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Z łatwością odszukały restaurację, której nazwę podał Emil Wiktorii. Gdy do niej dochodziły, zauważyły, że Emil wraz z jakimś mężczyzną już przed nią na nie czekają. - To jest pewnie ten jego kuzyn – mruknęła Klara. - Kojarzysz, czy go wcześniej już widziałaś? Dziewczyny uważnie zaczęły się przyglądać towarzyszowi Emila. W odróżnieniu od niego samego, jego kuzyn był blondynem o włosach opadających na oczy. - Wygląda jak Brad Pitt. – szepnęła Wiktoria. Klara zaśmiała się. W tej chwili Emil wreszcie je dostrzegł i zaczął machać do nich ręką. Podeszły do nich czym prędzej – Klara z szerokim uśmiechem na twarzy. - Cześć Klaro – powiedział Emil patrząc zauroczony na dziewczynę. - Cześć – odpowiedziała. - Witaj Wiktorio - przywitał się Emil z drugą dziewczyną, a ona mu odpowiedziała. - Chciałbym wam przedstawić mojego kuzyna, a zarazem najlepszego kumpla – oto Krzysiek! Mężczyzna przedstawiony jako Krzysiek uśmiechnął się i uścisnął rękę Klary i powiedział coś na przywitanie. Następnie wyciągnął rękę w kierunku Wiktorii. Ta jednak zamiast ją uścisnąć, badawczo się mu przyglądała. Wtedy on również zaczął jej się uważniej przypatrywać. Po chwili Wiktoria wreszcie powiedziała: - To chyba niemożliwe, ale my się już spotkaliśmy… Krzysiek uśmiechnął się: - Rzeczywiście, też mam wrażenie, że się już znamy. Klara i Emil spojrzeli na nich zdumieni. - Znacie się? – zdziwił się Emil. Krzysiek pokiwał głową a Wiktoria powiedziała: - Znamy – nieznany… Dawne czasy… Nagle Klara tupnęła noga i zezłoszczona krzyknęła: - Ja nic z tego nie rozumiem! Powiedzcie wreszcie, o co chodzi! Wiktoria wybuchła śmiechem, tak ją rozbawiła reakcja Klary. Krzysiek jednak powiedział: - Wejdźmy do środka, tam spokojnie porozmawiamy i obiecuję, że wam wszystko wyjaśnimy. Klara, chodź lekko naburmuszona, przystała na tę propozycję. Usiedli przy stoliku w kącie sali. Zanim zdążyli cokolwiek powiedzieć, przyszła kelnerka i podała im karty dań. Postanowili więc najpierw coś zamówić, a potem porozmawiać. Wreszcie Krzysiek rozpoczął opowieść: - Spotkaliśmy się na obozie w Sopocie. Chociaż pochodziliśmy z różnych miast, nasze grupy mieszkały w tym samym ośrodku. Mieliśmy chyba wtedy około 16 lat… - Dokładnie po 17 – poprawiła go Wiktoria. - Masz rację, siedemnaście – Krzysiek posłał jej promienny uśmiech i wrócił do opowieści. – Nasi wychowawcy zorganizowali turniej siatkówki plażowej. W finale spotkała się moja drużyna z drużyną Wiktorii. Do dziś pamiętam, jaką zaciętą walkę stoczył mój zespół, by wygrać. Ale nam się udało… I wtedy okazało się, że nasi opiekunowie…