Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Płomień nadziei

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PROLOG

Zbyt długo trwałam sama wśród tłumów. Traciłam czas na niepotrzebnych nikomu, sentymentalnych powrotach do przeszłości. A moje marzenia, moje plany... Czasami dochodziłam do niezbyt podnoszącego na duchu wniosku, że to, co miało się spełnić, już dawno się spełniło. Poniekąd nie mogłam być aż tak egocentryczna, by całą winę zrzucić na bezlitosny los. Jednak z drugiej strony... Może miałam zbyt mało sił, by uwierzyć w marzenia, by stawić czoła przeznaczeniu, by wyjść z cienia samej siebie... Tylko czekałam, aż ktoś w końcu mną potrząśnie, wskaże cel, da nadzieję.

Żeby dosięgnąć marzeń musisz pokrążyć się w śnie, jednak, żeby je spełnić, musisz się obudzić...

A jeśli to, co mnie spotyka, jest tylko snem, to ja już nie chcę się nigdy obudzić...

cz.1. W mojej pamięci.

Siedziałam po turecku w moim małym, przytulnym pokoiku na poddaszu. Księżyc leniwie rzucał blade światło przez zamknięte okno. Na moim stoliku nocnym tkwiła zapalona świeczka, dodając pomieszczeniu tajemniczości. Byłam w trakcie przeglądania rodzinnego albumu. Za pomocą wyblakłych zdjęć już chyba po raz setny w tym tygodniu odtwarzałam własną przeszłość. Na jednym z nich skakałam radośnie, jako mały bobas po moim ukochanym dziadku, Ericu. Na innym znów ktoś uwiecznił niezwykle podniosły moment, kiedy to po raz pierwszy stanęłam o własnych siłach na własnych nogach. Przerzuciłam od niechcenia kilka kartek i moim oczom ukazał się najpiękniejszy obraz, jaki dane mi było poznać. Mężczyzna z kobietą, młodzi, bo około dwudziestoparoletni ludzie, śmiejący się i machający do mnie ze zdjęcia. Moi rodzice. Właśnie takich ich pamiętam. Było to jedyne zdjęcie, dzięki któremu mogłam ich podziwiać ze wszystkimi szczegółami. Dzięki niemu nigdy nie zapomniałam, jak wyglądali. Był to mój największy skarb, najdrogocenniejsza pamiątka po najważniejszych osobach w moim życiu. To oni zapewnili mi najlepsze dzieciństwo, jakie mogłam tylko sobie wymarzyć, pełne miłości i ciepła. Rodzice zginęli w wypadku samochodowym dokładnie piętnaście lat temu. Byłam wtedy nierozumiejącą nic, trzy letnią dziewczynką. Choć od tamtego wydarzenia minęło tyle czasu wciąż śni mi się błysk reflektorów, nagły pisk hamulców, krzyk przerażenia mamy i nagła, martwa cisza, nieporównywalna z jakąkolwiek inną. Jako jedyna wyszłam cało z wypadku. Wielu lekarzy uważa to za cud, że przy tak ogromnym uderzeniu, jako małe dziecko uszłam z życiem, z zaledwie złamaną nogą. Ja osobiście uważam to za znak. Widocznie Ten na górze nie chciał, żebym zginęła... Jednak ze śmiercią rodziców do dziś nie potrafię się pogodzić i nigdy się nie pogodzę... Nagle poczułam, jak po policzku spływa mi łza... * Zawsze się wyróżniałam wśród moich rówieśników. Nie wiedzieć czemu, nie lubiłam hucznych imprez, szalonych zabaw, mocno zakrapianych alkoholem, ani do tej pory nie przeżyłam prawdziwego zauroczenia, nie wspominając już o zakochaniu. Moimi ulubionymi zajęciami jest czytanie ambitnych, filozoficznych pozycji z domowej biblioteczki, rozmyślanie nad sensem istnienia i oczywiście moja największa pasja - poezja. Bez niej nie była bym tą samą Sue.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Płomień nadziei — czytnik · opowiadania