Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Płomień nadziei

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

cz.2. Niezwykłe spojrzenie.

Długo jeszcze leżałam w łóżku, zastanawiając się nad tym, co mi się przyśniło. Nie potrafiłam skojarzyć ani tamtego mężczyzny, ani tego, co do mnie powiedział. W końcu zerknęłam na budzik i ku mojemu przerażeniu zorientowałam się, że jest już dwadzieścia po szóstej. A to oznaczało, że do wyjścia pozostało mi jeszcze niecałe dwadzieścia minut. Wstałam gwałtownie z łóżka w pośpiechu pobiegłam do łazienki, umyłam zęby, wyszczotkowałam pośpiesznie włosy, wróciłam do pokoju i ubrałam się najszybciej, jak to było możliwe. W końcu wzięłam swoją torbę z książkami i zbiegłam z poddasza. W kuchni nikogo nie były - babcia i dziadek jeszcze spali. W pośpiechu zjadłam kromkę z serem żółtym i zarzucając na siebie kurtkę wybiegłam z domu. Od przystanka dzieliło mnie jedynie dwieście metrów, jednak, nie chcąc się spóźnić, pokonałam ten dystans szybkim truchtem. Uff... szkolny autobus nadjechał za dwie minuty. * Weszłam do szkoły drzwiami frontowymi, kierując się na prawo do szatni dziewczyn. Była już tam Caroll i Samantha. Na mój widok uśmiechnęły się serdecznie. Bardzo je lubiłam. - Cześć wam. - Zagadnęłam wesoło. - Hej. - Odpowiedziały mi prawie równocześnie. - Ej, Sue, nie wiesz może, na kiedy był ten referat o ziołolecznictwie na biologię? - Spytała mnie Samantha. - Za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć. - Dodała z zakłopotaniem. Zerknęłam na nią. - Na jutro. - Odpowiedziałam z uśmiechem. - Dwie duże kartki. Samantha tylko westchnęła ciężko. Zawsze kręciła nosem, gdy trzeba było na jakikolwiek temat napisać więcej, niż dwa zdania. Zadzwonił dzwonek na lekcję. Udałyśmy się w trójkę na drugie piętro, bo rano miałyśmy angielski. Po drodze spotkałyśmy Sama Rawliesa - obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole. Czasami jednak zastanawiałam się, co w nim jest takiego fascynującego... Co prawda, był wysokim blondynem o ładnych rysach twarzy, ale jego charakter i sposób bycia, jak dla mnie, pozostawiał wiele do życzenia. Wszędzie musiało go być pełno, a przy tym był strasznie "wyszczekany". Kiedy sobie jednak upatrzył jakąś dziewczynę, potrafił swoje nieokrzesanie ukryć pod płaszczem szarmanckości. No i jeszcze warto dodać, że jego nazwisko głównie się kojarzyło ze szkolnymi skandalami. To najwyraźniej pociągało jego naiwne fanki, głównie składające się z dziewczyn z pierwszych klas. Jednak to stanowczo nie był chłopak w moim typie. A kto był w moim typie..? No właśnie, to pytanie wciąż pozostawało bez odpowiedzi. Lekcja angielskiego przebiegła dosyć spokojnie. Omawialiśmy motyw romantycznego kochanka na przykładzie Wertera i wierszy Burke'a. Tak, kiedyś to ludzie umierali w imię miłości, kochanek umierał z imieniem ukochanej na ustach. Tak bardzo się rozmarzyłam, że nie usłyszałam dzwonka na przerwę. Dopiero Caroll musiała mnie uderzyć w łokieć, żebym zeszła na ziemię. * Potem mieliśmy WF ( na samą myśl o sali gimnastycznej dostaję palpitacji serca ), a po WF-ie przyszedł czas na lunch. Udaliśmy się na jadalnię, zajmując z Caroll i Samanthą miejsce w oddalonym stoliku pod oknem. - Jak myślicie, jaki będzie ten nowy? - Zagadnęła niespodziewanie Samantha, odgryzając kawałek jabłka. - Nie wiem, ale mam nadzieję, że okaże się choć w części tak interesujący, jak go opisuje moja mama. - Podtrzymała temat Caroll z wypiekami na twarzy. - Ponoć dobrze zna jego ojca. Jest szefem jakiejś sieci sklepów spożywczych. Słuchałam w ciszy tej wymiany zdań. Faktycznie, miał do naszej szkoły przyjść nowy chłopak. Od kilku dni był to główny temat rozmów. W…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Płomień nadziei — czytnik · opowiadania