Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 17 min czytania

Płomień zapalniczki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewien młodzieniec wpatrywał się w płomień zapalniczki stojąc na krawędzi dachu budynku. Znalazł ją tu przed chwilą, w drodze tam gdzie teraz jest i podniósł, ciężką, metalową zapalniczkę benzynową. Wstrząsnął dłonią, rozległ się metaliczny dźwięk charakterystyczny dla zamykanej zapalniczki. Płomień zgasł. Spojrzał w dół na ludzi chodzących chodnikiem, na dzielące go od nich metry. Ciekawe czy będzie to długi lot? Zapytał siebie będąc już gotowym polecieć.

- W locie płomień gaśnie. - usłyszał nagle. W jego umyśle pojawiła się pustka. Lot został odłożony. Chłopak podniósł wzrok i po lewej metr od siebie ujrzał mężczyznę ubranego w szary płaszcz. - Masz ognia? Padło pytanie. Zadał je nieznajomy wyjmując ostatniego papierosa z pogniecionej czerwonej paczki. Młodzieniec skupił na niej wzrok, ale nie dostrzegł marki. Papieros szybko powędrował do ust przybysza, a jego oczy z oczekiwaniem utkwiły w młodym mężczyźnie sprawiając wrażenie dziwnie znajomych. - Nie, nie mam. - w końcu odpowiedział, ściskając w kieszeni zapalniczkę palcami dłoni. - Szkoda – westchnął, odejmując papierosa od ust i biorąc go do ręki – liczyłem na to, że dane mi będzie wypalić tu tego ostatniego – mówił wpatrując się w papieros jak w relikwię, przekładając go między palcami zręcznie niczym monetę. - Niestety, nie mogę pomóc – mężczyzna spojrzał na chłopaka, którego głowę zaprzątały pytania: Co to za jeden? Przyszedł mnie tu stąd ściągnąć czy co? - Nie kłopocz się tym, to moja wina. Przecież powinienem mieć przy sobie własną zapalniczkę, co nie? - skończył radośnie. - Ta... - odpowiedział na wydechu, bez uczucia. - Dlaczego pan tu jeszcze jest? - zapytał chcąc jakoś wymusić by nieznajomy odszedł - Dlaczego? Dobre pytanie - niemal krzyknął, wskazując palcem na młodzieńca - Wprawdzie przyszedłem tu zapalić i skoro nie mogę tego zrobić to powinienem już chyba iść? - Pyta się mnie pan? - wydusił z siebie zaskoczony - Ta... - powiedział, a ton i barwa wypowiedzi była identyczna jak ta, co niedawno sam usłyszał, co wprawiło jego rozmówcę w lekką irytację – Przepraszam nie mogłem się powstrzymać - kontynuował z uśmiechem, co jeszcze bardziej poddenerwowało chłopaka, ale szybko sobie uświadomił, że to nie jest tego warte, zważając na cel z jakim tu przyszedł - Mógłbym już iść, ale mi się nie chcę. Zostanę tu aż się ściemni i popatrzę na gwiazdy - skończył. - Gwiazdy - mruknął sam do siebie ze spuszczoną głową, tak cicho, że nikt nie powinien tego słyszeć. - Tak, gwiazdy – odpowiedział, co wprawiło młodzieńca w osłupienie, szybko skupił wzrok na rozmówcy - Co jest? Co to za facet? - przeleciało mu przez głowę, gdy zobaczył jego uśmiech - Coś cię gnębi? - on zapytał. - Nie... - Skoro tak mówisz, ale... – mężczyzna spojrzał na ulicę – Kłamiesz – mówił dalej, wyciągnął przed siebie lewą rękę, lekko wychylił się do przodu i spojrzał na chłopaka – Przyszedłeś tu by wylądować tam na dole – dokończył, wskazując kciukiem lewej dłoni w dół na ulice. Niczym gest cesarza skazującego gladiatora na śmierć. - Chcesz mnie powstrzymać? - zapytał pewien swej decyzji. - A gdzie tam, skacz. Pomyślnych wiatrów – odpowiedział prostując się przy tym – Chyba, że chcesz bym to zrobił? - myśli młodzieńca nie zdążyły nawet zareagować – Nie licz na to! Przyszedłem tu by wypalić tego ostatniego, a nie by ratować jakiegoś słabeusza. Zrobię ci nawet więcej miejsca – zrobił krok w lewo oddalając się o metr od chłopaka, który spuścił wzrok w dół – Tylko jak już się namyślisz to powiedz, nie chcę by ktoś mnie zobaczył. To byłoby problematyczne – skończył. - Dobra, możesz już sobie iść... dość tej farsy – miał już wykonać krok w przód i resztę zostawić grawitacji, gdy zobaczył jak przypatruje się mu ten dziwny mężczyzna – dlaczego tu jeszcze jesteś? - Wiesz, jednak zostaje – powiedział siadając na krawędzi dachu, spuszczając bezwolnie nogi w dół – Chce porozmawiać na spokojnie. Nie będę cię odwodził od twej decyzji. Tylko zapytam, dlaczego? - Dlaczego? Co, dlaczego? Dlaczego to robię? - zapytał nerwowo - Tak. Dokładnie - Nie mam ochoty o tym rozmawiać - Co ci szkodzi? Skoro i tak masz zamiar umrzeć to przynajmniej masz szanse się przed tym wszystkim wygadać. - Wygadać? A co to zmieni? Nie mam nic do powiedzenia. - Skoro tak mówisz. Może chociaż pozwolisz bym to ja mówił, w końcu nigdzie ci się chyba nie spieszy. - Niech będzie – zgodził się sądząc, że nieznajomy w końcu sobie pójdzie. - Właściwie to wiem co też popycha cie do takiego przejawu słabości. - Słabości? - zapytał zdziwiony – Nie sądzisz, że wybranie śmierci wymaga odwagi? - Może i tak, ale... czy odwaga zawsze jest siłą? Jaki się teraz czujesz? Co czuje samobójca? Zapewne wiele... Słabość? Słaby, że nie może nic zmienić, bezsilny wobec tego wszystkiego co wokół, że jego życie jest takie a nie inne. Co sprawiło, że takie jest? Może zamiast zadawać takie pytania, powinien odrzucić ten tok myślenia. W końcu to jego życie, więc może powinien zacisnąć zęby i zmienić w nim to co mu nie pasuje. Co o tym myślisz? - Nic. I nic nie będę zmieniał w mym życiu - Zapewne, przecież je odrzuciłeś. Ten cud. Są dwa cuda na tym świecie: życie i miłość. Szkoda tylko, że niektórzy przedkładają inne rzeczy nad ten drugi cud. Tak naprawdę mniej warte rzeczy. Wyglądasz na nastolatka. Masz chociaż dowód? - Mam - I tak młodo wyglądasz. Szczęściarz z ciebie - Gdzie tam, ostatnio nie chcieli mi alkoholu sprzedać - A to ci dopiero pech. Pech... Tak... Złamane serce to dopiero jest pech. Zostawia cię dziewczyna... Zawiedziona miłość. Nie możesz jej obwiniać, w końcu nie zmusisz nikogo do kochania. Ona po prostu zaczęła szukać szczęścia na własną rękę. A Facet. Facet zadaje sobie pytania: dlaczego? Co poszło nie tak? Czego brakło? I nie ważne jak długo czasu upłynie nie znajdzie odpowiedzi. Życie traci sens. Wszystko traci sens. Rzeczy, które sprawiały ci radość już tego nie robią. Nie można powiedzieć, że żyjesz. To tylko egzystencja, wegetacja. Czujesz się jak jakaś roślina. Wymuszone uśmiechy. Uczucia blakną, zamykają się we wnętrzu serca. Zaczynasz szukać czegoś co sprawi, że ono choć drgnie. A gdy już tak się stanie to chce się tylko płakać... Nad sobą, nad tymi zmarnowanymi szansami. Zaczynasz dochodzić do wniosku, że nie należy tak żyć, należy znaleźć siłę by zacząć od nowa. Znaleźć... Brzmi tak prosto, ale to właśnie odejście tej siły sprawiło, że spoglądasz teraz w dół. - chłopak z wielką uwagą wsłuchiwał się w każde słowo. Uświadomił sobie, że to co słyszy jest tym czego doświadczył, tym co czuje... Swoistym obrazem jego duszy. Nie, przecież to niemożliwe. Jak ten facet miałby to wszystko wiedzieć. To po prostu czysty przypadek, ale musi się upewnić. Przyszedł tu umrzeć i musi to zrobić myśląc tylko o tym. - Te wszystkie słowa, które wypowiedziałeś. Przez nie można odnieść wrażenie, że też chciałeś się zabić – mężczyzna lekko się uśmiechnął - Tak, masz rację – młodzieniec poczuł dziwną ulgę po usłyszeniu odpowiedzi. Teraz już nic nie zaprzątało mu głowy i mógł zrobić to po co przyszedł. – Nie dostałem od życia tego czego oczekiwałem, ale uratowała mnie wiara – przybysz kontynuował – To samo tyczy się ciebie. Powiedz, skoro przyszedłem tu zapalić, a nie mogę tego zrobić to czy też powinienem ze sobą skończyć? - chłopak nawet nie zastanawiał się nad pytaniem. Sięgnął do kieszeni i wyjął zapalniczkę. Otworzył ją, zapalił i postawił między sobą a nieznajomym, któremu widząc płomień na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Mężczyzna szybko podniósł zapalniczkę i zbliżył jej płomień do papierosa, który już czekał w ustach by zostać zapalonym. Pojawił się obłok dymu wypchniętego przez płuca – Dzięki stary – powiedział z uśmiechem odkładając zapalniczkę na miejsce z którego ją wziął. - Proszę... - odparł chłopak, rzucając się następnie w dół. Zostawiając uśmiechniętą postać.

Młodzieniec spadał. Uczucie braku przyczepności, spadania jak we śnie, odczuwalnego wiatru. Poczuł wszystko i odrzucił życie. Spokojnie leciał ku nieuniknionemu, metr za metrem mijał szybko. Jedynie czas zdawał się zwolnić, jakby dawał mu możliwość pożegnania się ze

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Płomień zapalniczki — czytnik · opowiadania