Inne · 7 min czytania
Płonące żyrafy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Płonące żyrafy postanowiły rozpocząć prześladowanie Karola tuż po otwarciu pierwszych piekarni na Kokosowej Alei.
Pobudka na zapaćkanej miodem kuchennej posadzce, z nosem leżącym wśród kolorowych kubków wysmarowanych postimprezową musztardą, stanowiła preludium do straszliwego koncertu, którego dźwięki rozszarpały struny psychiki tego egoistycznego stolarza.
Do pozycji stojącej podniósł się szybciej niż spadająca szafa, upokorzony zaistniałą sytuacją aż po granice swej męskiej dumy. Wyśmiany przez własne naczynia. Istotne spostrzeżenie, donoszące z niecierpliwością, że żaden człowiek nie widział całego zdarzenia, zdecydowanie zmniejszało skutki katastrofy, ale nie niwelowało ich całkowicie. Nadal zresztą odróżnienie realności od wytworów jego wyobraźni było niewykonalne.
We wszystkich snach tej nocy przewijał się motyw martwej żyrafy, drgającej w konwulsjach na progu rodzinnej garderoby. Był to jedyny stały element pośród zmieniającej się gamy postaci z wczesnego dzieciństwa, spędzonego w lubelskiej wiosce. Wyraźny zapach ze snu jest niemal zawsze ulotny, ale ten dzisiejszy był zupełnie wyjątkowy. Smród rozkładającego się ciała obezwładniał Karola i sprawiał, że cała noc była pasmem potwornych krzyków. Wszystkie działania zdeterminowały poszukiwania nieznanego antidotum na jego lęki. Zwisający z piersi ogromny ciężar utrudniał stawianie nawet najmniejszych kroków. Niemożliwe też było wyjaśnienie ostatniego snu, w którym urżnięta piłą głowa żyrafy wyskoczyła znienacka z pustego pudełka po grejpfrutowym soku.
Karol wiedział natomiast doskonale, czemu spośród tysięcy dostępnych gatunków zwierząt, ukazał mu się akurat ten parzystokopytny ssak z monstrualnie długą szyją. Jego martwe ciało również miało swoje oczywiste wyjaśnienie. W podświadomości musiały tkwić ukryte wyrzuty sumienia, co dawało jeszcze bardziej do myślenia. Mogło to oznaczać jedynie to, że wbrew wmawianym sobie naiwnym sloganom, popełnił wielki błąd. Zastanawiał się nad tym cały czas, ale do tej pory oszukiwał się, że jest inaczej. Ten sen przewracał wszystko do góry nogami. Zastanawiające jest jedynie to, że proces wydobycia się tych treści na wierzch zajął aż tyle czasu.
Część 22 / 2
Gdy Karol przyzwyczaił się już do powszechnie rozumianej realności, w ramach uspokojenia przeszedł kilka kroków w stronę salonu i usiadł na zielonej kanapie. Wszystko było jeszcze na swoim miejscu. Włączył telewizor, żeby skierować myśli na znany, pozytywny tor. Telewizja potrafi zminimalizować proces myślowy jak nic innego. Jest najlepszym z łatwo dostępnych środków uspokajających.
Stolarz spojrzał bezmyślnie na gniazdko, a następnie nacisnął z nadzieją przycisk pilota. Ujrzał na ekranie teleturniej, w którym bezrobotna pielęgniarka ze związanymi w kok czerwonymi włosami nie umiała odpowiedzieć na pytanie o położenie Madagaskaru.
Przełączył wówczas na kolejny kanał, na którym emitowano film przyrodniczy dotyczący życia intymnego żyraf i słoni. Pierwszy raz zobaczył wtedy, jak te stworzenia z długimi szyjami płodzą potomstwo. Nigdy wcześniej nie myślał o tym w ten sposób. Widok ten skojarzył mu się ze spadającymi gruszkami w ogrodzie cioci Marty. Tak samo niezgrabnie obijały się o ziemię z łoskotem.
Zoofilia wywoływała na…