Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Plorog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Prolog ______8 lat wcześniej______ -Chodź kochanie, pójdziemy na spacer.-usłyszałam kobiecy głos, wydobywający się z ust rodzicielki. Cieszyłam się na to wyjście, ponieważ od bardzo dawna nie spędzałyśmy razem czasu. Ucieszona założyłam czerwone, małe buciki. Pasowały do żółtej kurteczki, którą zdejmowałam z wieszaka. Kiedy moje ubranko było zapięte na ostatni guzik, pojawiła się mama. Jej czarne kosmyki opadały lekko na plecy. Miała bladą cerę, która kontrastowała z ciemnymi włosami. Jej oczy były niebieskie. Duże usta pomalowane były czerwoną szminką. Przypominała mi "Śpiącą Królewnę", którą oglądałam mnóstwo razy w telewizorze. Założyła brązowy płaszcz, który dostała na urodziny, za moje kieszonkowe i przewiązała go pasem. Podeszła do mnie, stukając swoimi ciężkimi butami i przytuliła. Czułam się bardzo dobrze w jej ciepłych ramionach. Wydawało mi się, że więcej siniaków, nabitych przez mojego ojca nie pojawi się na moim ciele. Jednak gdy się odsunęła strach powrócił i obawy również. Wyszłyśmy z obskurnej klatki i ruszyłyśmy w stronę parku. Mijałyśmy różne sklepy, przy głównych alejach miasta i biednych ludzi którzy żebrali na ulicy. Moja mama nie zwracała na nich uwagi, traktowała ich jakby nie istnieli. Jednak ja staram się nie być taka okrutna. Przystanęłam na chwilę, wyjęłam jedną monetę z dziurawej portmonetki i podarowałam ją staruszkowi. Moja mama wydawała się zniecierpliwiona, ale czekała na swoją córkę. Pan podziękował mi. Byłam bardzo szczęśliwa, że udało mi się zrobić dobry uczynek. Poczułam palce zaciskające się na moim ramieniu. Musiałyśmy już iść. Pomachałam obdarowanemu na porzegnanie. Zatrzymałyśmy się przy sklepie z biżuterią i weszłyśmy do środka. Przywitało nas ciepło gorącego kominka, przy którym wypoczywali goście sklepu. -Usiądz gdzieś, zaraz wracam.-posłuchałam się rodzicielki i podeszłam do krzesełka, przy którym można było oglądać piękno z nadchodzących świąt. Wesołych ludzi, którzy wędrowali z jednego sklepu do drugiego, byleby tylko znaleźć upragniony prezent dla dziecka. Silnych panów, którzy stawiali piękne choinki w centrum miasta. Radosnych kolędników i żucane tu i ówdzie śnieżki przez dzieci. Przede mną ukucnęła moja mama. Włożyła mi do zziębniętych rączek małe, czerwone pudełeczko. Obracałam go w każdą możliwą stronę. Popatrzyłam się na nią zaskoczona. Na twarzy rodzicielki zagościł uśmiech. -Możesz go otworzyć dopiero wtedy, kiedy mnie już nie będzie. Zgoda?-pokiwałam głową, na znak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%