Melodramat · 7 min czytania
pluszowy mis, a zycie czlowieka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nigdy nie czuł się tak skrępowany przed nią jak dziś. Nawet na pierwszym spotkaniu. Jednak dzisiejszy wieczór miał zmienić wszystko. Patrzył na nią i widział, że ona domyśla się czegoś. Siedziała i patrzyła mu prosto w oczy, tak jakby mogła wyczytać z nich wszystko, jego zamiary, myśli. Nagle tą krępująca ciszę przerwał kelner: -Good evening, would you something to drink? Jego angielski bardziej przypominał odgłosy starej maszyny do pisania. "Do jasnej cholery. Dlaczego ten gość mówi do nas po angielsku. Od razu stwierdził, że nie znamy hiszpańskiego?" -Nie, dziękujemy, możesz odejść sobie! "Jak nie on to przynajmniej ja będę mówił w swoim ojczystym języku." W tej chwili w głowie miał milion myśli. Jednak potrafił zwrócić uwagę nawet na kelnera, który jego zdaniem nie pasował do tej restauracji. Typ hiszpańskiego maczo. Zbudowany na proteinach, polany woskiem, wyrzeźbiony przez atlas, spalony przez największą gwiazde. Pomimo tego, jego wzrok przykuł tatuaż, przypominający tatuaże z hoolywoodzkich filmów o tradzie. Kolorowy smok na prawym ramieniu jest dość nietypowy dla kelnerów dobrych restauracji. Może tylko wydawało mu się, że wybrał dobrą restauracje, może to była tylko przykrywka dla hiszpańskiej mafii. -Nad czym tak myślisz? Widze przecież, że jesteś nieobecny!- przerwała mu te bezmyślne rozważania -Nad niczym ważnym, przepraszam. Chciałbym z tobą poważnie porozmawiać.- wkońcu odważył się, jednak jego serce bardziej przyspieszyło i nie mógł zapanować nad rękami. Ruszał nimi energicznie tylko dlatego żeby ona nie widziała jego strachu. -Domyśliłam się, jesteś zamyślony cały dzień. Mam nadzieje, że nic się nie stało.-po głosie można wnioskować, że jest opanowana ale jej oczy mówiły wszystko. Błagały o prawde, szczerość, słowa wyjaśnienia. On już widział kiedyś te oczy. Na ich pierwszym oficjalnym spotkaniu. Takim samotnym, bez znajomych, tylko oni sami. Wtedy też na niego patrzyła tym wzrokiem, też trzymał ją w niepewności. Gdy już nie mógł patrzeć na jej smutne oczy, wziął jej ręke i położył na swoim sercu. "Czujesz? To ty. Ty tylko tak potrafisz. Jesteś tam i tak bardzo szalejesz. Zostaniesz tam dopóki zechcesz, dopóki ci się nie znudzi. Tylko ty też potrafisz zrobić, że ono przestanie czuć, stanie w miejscu, nie będzie szaleć. Nie proszę cię o dom, rodzinę, życie na dobre i złe, póki śmierć nas nie rozłączy. Proszę cię tylko o to żebyś dalej tam szalała". Pamietał to jak dziś. Dlatego dziś musiał to zrobić. Dziś w ich piątą rocznice. Musiał nawiązać do tamtejszej rozmowy. Ostatni okres ich związku tego wymagał. Wie, że tamte słowa muszą zostać zmienione. -Chciałem ci coś podarować...-przerwał na chwilę, była to ta chwila, której się bał, w której nadchodzi zwątpienie. Refleksje czy robi dobrze czy źle. Może to nie tak miało być, może wogóle nie mówić o tym, wstrzymać się jakiś czas jeszcze. -Kupiłeś mi coś?-na jej twarzy od razu pojawił sie prawdziwy charakter. Pełna radości, życia, miłości. On w tej chwili sięgał pod stół. Wiedział, że nie może się już wycofać. Wiedział że to co zrobi,…