Inne · 4 min czytania
Po drugiej stronie lustra 3 Rozdział V Rozmowa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział V Rozmowa
Tego wieczoru było spotkanie Techclubu. Pił z szefem wódkę i whisky. Jak prawdziwi mężczyźni. Jak biznesmeni. W głowie miał piosenkę Hukosa – To jest zła karma. Słyszała jak mówił ktoś do niego: - To jest zła karma. W głowie huk armat. Wódka jest zimna. Ej polewaj Marian. Tam, gdzie drzewa są zielone lecisz w krainę złudzeń. Na etylowych skrzydłach z twoim demonem stróżem. - Ej polewaj Mar. Mariusz – usłyszał czyjś głos dochodzący z rozmywającego się tła. Wódka coraz bardziej uszkadzała neurony. Z taboretu znajdującego się przy stoliku osunął się na ziemię. Z oddali usłyszał jakiś głos. Zdawało mu się, że ktoś dzwoni po karetkę. Nie wiedział co było dalej. Stracił przytomność. Ocknął się gdzieś na jakiejś drodze, prowadzącej do zalanego światłem pomieszczenia. Szedł po korytarzu. W stronę światła. Po drodze minął jakąś kobietę. Miała twarz Marty. Zamiast białych piór, miała jednak czarne pióra. Z jej oczu leciały łzy, które zmywały jej makijaż. Zza koncentrycznie przesuwającego się tunelu ze światłem, dochodził głos, który mówił : - Mariusz musisz się śpieszyć. Zostało niewiele czasu. - Niewiele czasu ! Do czego ? Co to znaczy niewiele czasu ? - Zostało ci niewiele czasu. W swoim czasie dowiesz się.. - Czego się dowiem ? Jesteś tam Boże ? Słyszysz mnie ? - W swoim czasie dowiesz się wszystkiego – usłyszał. Dochodziły do niego koncentryczne fale dźwiękowe. Mógł na własnej skórze przekonać się jak wygląda Efekt Dopplera. Głos raz po raz przybliżał się i oddalał od obserwatora, którym był nasz bohater. Obok niego przelatywały co jakiś czas jakieś zrzuty ekranu. Widział na nich wydarzenia ze swojego własnego życia. W pewnym momencie światło zgasło. Przed nim był jeden czarny ekran, za którym wyświetlił się jakiś obraz, na którym było widać jeden z korytarzy w liceum, do którego uczęszczał. W zatrzymanym kadrze znajdował się on i uśmiechająca się od ucha do ucha Marlena. Postacie zostały unieruchomione tak, jakby osoby się