Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Po dwudziestej trzeciej

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Po dwudziestej trzeciej

Po dwudziestej trzeciej Carmen siedziała na kolorowym dywanie w swoim pokoju. Czuła, że jest jej nie wygodnie, wychyliła się sprawdzić, czy czegoś nie przygniata. Nagle spostrzegła jakiś ruch za oknem. Dziwne, kto mógłby się tu kręcić o tej porze-pomyślała. Do jednego miejsca ruchem ręki zebrała zdjęcia, nad którymi pracowała. Dzisiejszy dzień ją wyczerpał. Właśnie prostowała swoje długie nogi, kiedy znowu spostrzegła coś za oknem. Podeszła do niego i otworzyła balkon.. Dreszcz wstrząsnął całym jej ciałem, gdy dwie zakapturzone postaci zmierzały po tarasie w jej stronę. Były coraz bliżej. Carmen odetchnęła, gdy zobaczyła kim są goście. W tym samym momencie wiatr zaplątał jej opadającą na twarz ciemną grzywkę. Nie wiedziała czy cieszy się z przybyłych osób. Nie wiedziała, bo przenigdy nie spodziewałaby się tutaj Johna, mężczyzny, który ją oszałamiał. Była pewna, że nie wiedział, co się z nią dzieje na jego widok. Ukrywała to, mistrzyni kamuflażu. Ale...pragnęła trzymać go za rękę, mierzwić mu kasztanowe, lśniące włosy, drapać po karku. Tak, bardzo chciała

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%