Komedia · 2 min czytania
po wsi każdy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego razu postanawiam wyciągnąć rower z szopy. Jest późne popołudnie i każdy na wsi już po robocie więc sie nie szwenda. Taka sytuacja jest korzystna, bo przechodzący obok ludzie szydziliby z mojego pojazdu, który kola sflaczałe ma i zarysowany błotnik. Poddałem rower godzinnej pielęgnacji więc wsiadam. Rower ma duże koła i jest raczej podsterowny, dookoła wertep toteż nic dziwnego ze zaliczyłem pierwszy upadek nim dojechałem do bramy. Czas spędzony na ziemi poświęcam na krótkie rozważania na temat mojego położenia i dochodzę do wniosków. Wsiadam na rower ponownie, wsiadam na rower poprawniej. Wyjechałem już za bramę i jest nieźle – kieruję się w stronę torów kolejowych co na wsiach są szczególnie charakterystyczne a dookolne zboża dodają uroku pociągowi co przejeżdżając robi „Tuuuu…