Psychologia · 3 min czytania
Pociąg do nikąd
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pociąg tajemniczy na mej stacji niespodziewanie przystanął, na której tylko "mały" ja bezradnie się rozglądający czekam.
Maszynista z obłudną uprzejmoscią mnie do środka mile zaprasza, to zguba zgrabnie za kolejarza przebrana czycha na moją naiwność, aby tylko mnie złowić, i kolejną osobę podstępem do swej utopii zbawić.
Ja bez obaw żadnych propozycję podwiezienia z chęcią przyjmuję,nawet o cel podróży nie pytając. Wchodząc nieśmiale o schodek się potykam, jakby znak opatrzności mnie cicho ostrzegał, jednak ma opieszałość i beztroska tej wskazówki mi nie pozwolą zrozumieć Ja już tą przygodą dziwną, bez reszty zafascynowany jestem.
Zaglądam z ciekawością do przedziału. Bardzo ubogie wnetrze mnie wita, pełno pajęczym na fotelach pasażerom równie posępnym towarzyszy, a i osób jak na lekarstwo. Po prawej melancholia smutno mi się w oczy patrzy, i wiersz na kartce zawzięcie próbuje stworzyć.
Po lewej zaś stronie obłuda mi się w twarz śmieje papieros nonszalancko paląc. Jakoś mnie zimny dreszcz szybko jak błyskawica przeszył boleśnie, i miejsce w najciemniejszym miejscu w przedziale pośpiesznie wybieram aby się ustrzec ich przeraźliwych spojrzeń.
Wzrok zza okna mą uwagę przykuwa. Patrze na niego szybę czarnym dymem…