Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przygoda · 10 min czytania

Pociągi nigdy nie są nudne

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzień zapowiadał się niezwykle nudno. Jacek nienawidził Warszawy, a los chciał, że właśnie tam musiał pojechać w interesach. Postanowił wybrać się tam klasycznie – pociągiem. Pociągi nigdy nie są nudne, a już na pewno nie te, które jadą do Warszawy. Padał deszcz, przez co atmosfera była jeszcze bardziej ponura, no i pociąg okazał się wyjątkowo przeciętny. Biznesmen z Krakowa siedział w milczeniu ze słuchawkami w uszach i powtarzał cicho słowa swojej ulubionej piosenki.

„Chcę Ci coś opowiedzieć Ale brakuje słów Żeby wyrazić to co czuję Mógłbym to namalować Lecz nie wymyślił nikt Kolorów które można użyć”

Jacek uwielbiał piosenki o miłości, pomimo, że sam nigdy nie kochał i nie był kochany. Po prostu lubił ten nastrój. Nagle poczuł czyjąś dłoń na ramieniu i raptownie powrócił do przytomności. Zauważył przed sobą młodą dziewczynę, może osiemnastoletnią, może trochę starszą. -Można się dosiąść? – Zapytała i zauważywszy skinienie głowy nieznajomego, usiadła obok. -Można, można… jasne, że można. – Powiedział, gdy już usiadła. -Słyszałam, jak śpiewał pan piosenkę Dżemu. – Powiedziała cicho, jakby nieśmiało. -Ehe, to mój ulubiony zespół. – Odparł zainteresowany rozmową Jacek. -Mój też. A „Chcę Ci coś opowiedzieć” to mój ulubiony utwór – Patrzyła rozmówcy prosto w oczy, więc Jacek mógł zachwycić się niewiarygodnie niebieskim odcieniem niebieskości jej oczu. Miały barwę najdroższego szafiru na świecie. -Aha… A naprawdę tak głośno śpiewałem? Myślałem, że tylko szepczę. -Nie, nie aż tak głośno, ale usłyszałam i poszłam za słowami ulubionej piosenki. – Uśmiechnęła się i zdmuchnęła kosmyk swoich pięknych, niezwykle zadbanych blond włosów, z oczu. -Aha. Ale chyba nie mam odpowiedniego głosu do śpiewania Dżemu. Na pewno nie brzmię jak Rysiek Riedel. – Jacek zaśmiał się cicho, ale szybko powrócił do poważnego wyrazu twarzy. -Nie, Rysiek jest najlepszy. Ale szło panu całkiem nieźle. – Odparła dziewczyna, ciągle się uśmiechając. -Naprawdę? Więc może rzucę pracę i rozpocznę karierę muzyczną? – Zażartował, ale specjalnie przybrał całkiem poważny głos. -A gdzie pracujesz? – Spojrzała na leżącą obok niego aktówkę. -W firmie informatycznej. Nudna robota. Pojedź tam, zrób to, załatw tamto, podpisz coś tam. Jeżdżę i gadam z najnudniejszymi ludźmi w Polsce. -To może chciałby pan zaśpiewać w moim zespole? – Odpowiedziała, również całkiem poważnie. Nic więc dziwnego, że Jacek przybrał zdziwioną minę. -Ja tylko żartowałem. Ja nie umiem śpiewać nawet. A w ogóle, to nie żaden pan, tylko Jacek jestem. -Kasia. I wcale dobrze pan śpiewa, panie Jacku. Ładny ma pan głos. -Nie lubię, gdy mówi się do mnie „pan”. Czuję się wtedy strasznie staro! -Więc Jacku, masz ładny głos i chcemy cię w The Murmur. -No dobrze. Zaśpiewam dla was, ale najpierw zmieńcie nazwę na jakąś… bardziej ludzką?. – Uśmiechnął się i kontynuował podróż, oraz rozmowę z Kasią. Dowiedział się, że ma dziewiętnaście lat i również mieszka w Krakowie. Gra na basie w zespole The Murmur, którego jest założycielką, oraz jedzie do Warszawy na koncert zespołu znajomych. Po wymianie numerów telefonu, rozstali się na dworcu centralnym. Potwierdziła się teza, że pociągi nigdy nie są nudne.

***

Pobyt w Warszawie był jednak nudny. Jak zwykle. Powrót był za to świetny, bo znowu spotkał Kasię. -Sieeemaaa! – Krzyknął, zauważywszy ją w pociągu. Tym razem to ona miała słuchawki w uszach, a śpiewała utwór AC/DC – Highway To Hell. Gdy zauważyła Jacka, rozpromieniła się i wyjęła z uszu słuchawki. -Cześć. – Powiedziała cicho i spojrzała na wolne miejsce obok, dając tym samym znak, aby usiadł. Tak też zrobił. -I'm on the highway to hell – Zaśpiewał Jacek, biorąc jedną z leżących na Jej kolanach słuchawek, którą przyłożył sobie do ucha. -Don’t stop me! – Włączyła się Kasia. Nieźle im to wyszło, zaśpiewali całą piosenkę, a pozostali pasażerowie patrzyli na nich, jedni z podziwem, inni ze zdziwieniem, a znowu inni ze złością, ale tylko dlatego, że próbowali właśnie zasnąć. -Łoo, srogo. A gitarka może też by się wam przydała w tym zespole? Bo kiedyś trochę grałem i chętnie bym sobie przypomniał. -Jacek, z nieba nam spadłeś! Nasz gitarzysta wyjechał do Niemiec i nie zapowiada się, aby szybko wrócił. -A tak w ogóle, to ile osób macie w tym zespole? – Gdy to powiedział, Kaśka zarumieniła się trochę. -No właśnie, zostałam tylko ja i perkusistka. No i teraz jeszcze ty. -Ho, ho, też mi zespół. Przechrzcijmy go na… hmm, może na „Wyjący w pociągu”? -Ja wcale nie wyłam! – Udawanie oburzyła się dziewczyna. -Ale ja wyłem. A to ja mam chyba śpiewać, no nie? -Ty ładnie śpiewasz. – Odpowiedziała cicho. -Ty też, tylko tak żartowałem. -Ja trochę…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%