Psychologia · 5 min czytania
"Początek i koniec..."
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na początku nie miała problemów w szkole. Nauczyciele mówili: ...to była dobra uczennica, niczym się nie wyróżniała, spokojna. A jednak coś się zmieniło, już nie była spokojna, miała koszmary, nie chciała chodzić do szkoły, przestała rozmawiać z koleżankami. Może to ją zgubiło, może powinna być inna, więcej się udzielać, być bardziej rozmowna i odważna. Bo gdyby taka była i nagle ucichła, to ktoś na pewno by zauważył że coś jest nie tak. Gdyby lepiej ją znali, ale ona nie dała się poznać, nie chciała. Była taką szarą, cichą myszką. Nie chciała nikomu przeszkadzać. Miała nadzieje że ktoś jej pomoże, podpowie co dalej, tak tego potrzebowała. Poszła porozmawiać z pedagogiem szkolnym, ale drzwi do gabinetu były zamknięte. Nie mogła dłużej czekać, musiała wracać do domu, do piekła. Bała się ojca, bo czasami nawet ją bił. Nie dosyć że ją wykorzystywał to jeszcze bił. Ona miała już dosyć, kiedy tylko zbliżał się wieczór, chciała uciekać, chciała być jak najdalej, nawet być z matką w niebie. Kiedyś miała marzenia, nawet myślała że się spełnią, ale teraz już nie ma, wstydzi się marzyć. Pragnęła mieć własną rodzinę, dzieci i kochającego męża, ale się boi. Teraz jej największym marzeniem jest to żeby ojciec ją zostawił, wyjechał, czy nawet zginął. Tak, życzyła mu śmierci, bo to było chyba jedyne wyjście żeby ten koszmar się skończył. Długo odwlekała powrót do domu ale już dochodziła dwudziesta i musiała wracać. Kiedy była w domu on już czekał. Poszła do swojego pokoju a on przyszedł do niej i stanął w drzwiach. Dziewczyna wiedziała co ją czeka, miała już łzy w oczach, zasłoniła okno żeby jej nikt nie widział, bo nawet ona nie mogła na siebie patrzeć. Ojciec zamknął drzwi i zaczął ją dotykać. Kiedy skończył, wstał i wychodząc powiedział że ją kocha i żeby nikomu o tym nie mówiła. Zamknął za sobą drzwi a ona się rozpłakała. Przez całą noc miała koszmary i nie mogła spać. Na drugi dzień wstała wcześnie i wyszła do szkoły. Znowu poszła do pani pedagog, tym razem była, ale powiedziała że nie ma czasu ponieważ musi wyjechać w osobistej sprawie i żeby przyszła jutro. To była jej ostatnia szansa, ostatnia nadzieja. Chodziło jej tylko o rozmowę, chciała usłyszeć tylko kilka słów które mogły zmienić jej całe życie, tylko kilka słów. Dziewczyna poszła na lekcje, ale nawet nie mogła się skupić. Po pierwszej lekcji uciekła ze szkoły i poszła nad rzekę. Miała…