Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 11 min czytania

,,Początek końca”

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Dziękuję za kolejny miły wieczór Tom- powiedziałam, gdy zatrzymaliśmy się koło mojego domu. - Cała przyjemność po mojej stronie- odpowiedział Tom, uśmiechając się zawadiacko. Kątem oka zobaczyłam światło palące się w kuchni - Musze już iść. Mama na mnie czeka- wskazałam głowa okna Tom nagle posmutniał, co wywołało u mnie głęboki szok - Spotkamy się jeszcze?- spytał - Oczywiście. Jeszcze raz dzięki- powiedziałam, po czym wspięłam się na palce i pocałowałam go w policzek. Odwróciłam się, by odejść, ale Tom nagle złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. To zachowanie totalnie zbiło mnie tropu. Zaskoczona spojrzałam na niego, jednak on tylko pokręcił głową. Stałam więc, czekając na rozwój wypadków. Spojrzał mi głęboko w oczy, otworzył usta, zawahał się chwilę, a potem zapytał : - Mogę cię pocałować? Zgłupiałam, Nie wiedziałam, co się dzieje, świat nagle zawirował, nie mogłam wydobyć z siebie głosu, a w żołądku poczułam znane mi niemiłe uczucie. Tom stał, czekając na moją odpowiedź, wciąż trzymając mnie za rękę. Uspokój się!- nakazałam sobie w duchu. Głęboki wdech ..uff…powoli odzyskiwałam jasność myślenia. Uniosłam wzrok tak, że znowu patrzyliśmy sobie w oczy, poczym uśmiechnęłam się do niego, znowu wzięłam głęboki wdech i powiedziałam cicho, lecz wyraźnie : - Tak Gdy odpowiedziałam przyciągnął mnie jeszcze bliżej, tak, że jedną ręką objęłam go w pasie. Puścił moją rękę i odgarnął mi włosy za ucho. Spuściłam głowę zawstydzona, jednak on wziął mnie pod brodę i znowu przeszywał mnie swoim spojrzeniem. Uśmiechnął się do mnie, odpowiedziałam tym samym, a potem, cal po calu, przybliżał swoją twarz do mojej. Gdy poczułam jego usta na swoich świat ponownie zawirował. Czułam się tak, jakbyśmy istnieli tylko my. To był cudowny pierwszy pocałunek…a przynajmniej mój pierwszy. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie, szumiało mi w głowie, jakbym wypiła kulka dużych lampek szampana. - Naprawdę muszę już iść- szepnęłam - Zadzwonię- obiecał, poczym pocałował mnie w policzek i odszedł. Stałam jeszcze chwile przed furtką dochodząc do siebie i roztrząsając to, co się właśnie zdarzyło. Wciąż oszołomiona weszłam do domu. - Już jestem- zawołałam od progu - Dobrze, w lodówce masz kolacje skarbie- odkrzyknęła mama z salonu Czyli to jednak nie mama siedzi w kuchni- pomyślałam i odetchnęłam z ulgą na myśl, co mogłaby zobaczyć. Ale skoro nie mama siedziała w kuchni, to musi to być…. - Cześć siostrzyczko- powitała mnie Rose szczerząc zęby, gdy tylko weszłam do kuchni i skierowałam się w stronę lodówki - Cześć odpowiedziałam skupiona na tym, by mój głos niczego nie zdradził. Wyciągnęłam z lodówki talerz ze spagethi i włożyłam do mikrofali. Odwróciłam się do Rose, która wciąż śledziła mnie wzrokiem. Nie podobał mi się sposób w jaki na mnie patrzyła. Znałam go zbyt dobrze. Nie zdążyłam jednak zadać pytania, gdy mała wypaliła : - Wszystko widziałam! Super- jęknęłam w duchu - Ale co?- spytałam udając głupią. Ten manewr zawsze się sprawdzał. - Już ty dobrze wiesz co- odpowiedziała Ale jednak nie tym razem……. - No i co? powiesz mamie? - Nie, no co ty- powiedziała z przerażoną miną- ja……chce tylko wiedzieć....jak było- dokończyła moja siostra ze wzrokiem wbitym w podłogę. Tego się nie spodziewałam. Usiadłam obok niej na krześle - Tego się nie da opisać- powiedziałam biorąc ją za rękę- jak będziesz starsza to sama się przekonasz. - Taa....było chociaż miło? Tym razem to ja spuściłam głowę - Bardzo- szepnęłam Rose wyczuła, że ta sprawa mnie krępuje, więc powiedziała mi dobranoc i poszła się myć. Ja zjadłam odgrzewane spagethi i poszłam do siebie. Ledwo usiadłam na łóżku, gdy odezwała się moja komórka. Dzwonił Tom. Uśmiechnęłam się sama do siebie. - Halo?- odebrałam - Hej Prue- powiedziałam- słuchaj, dzwonie z takim pytaniem. Mój przyjaciel organizuje w piątek imprezę, chciałabyś pójść ze mną? - Z tobą? na imprezę?- powtórzyłam- hmm chętnie, ale dasz mi czas do jutra? muszę pogadać z mamą, wiesz... - Jasne, nie ma sprawy. Dobrej nocy kwiatuszku - Dobranoc- powiedziałam i rozłączyliśmy się. Padłam na łóżko i zaczęłam myśleć o jego propozycji. W sumie przydałby mi się wieczór relaksu. Cały czas zakuwałam i należał mi się odpoczynek... Postanowiłam, że jutro porozmawiam o tym z mamą. Gdy Rose wyszła z łazienki ja poszłam wziąć szybki prysznic. Rano rozpoczęłam akcję ,,impreza". Gdy jadłam śniadanie mama akurat weszła do kuchni. Szybko przełknęłam kawałek bułki i ruszyłam do ataku. - Mamo..- zaczęłam - Hmm?- mruknęła mama, wstawiając wodę na kawę - przyjaciel Toma robi w piątek imprezę i eee no wiesz, Tom mnie zaprosił. Mogę iść? - Córcia, wiesz ,że ci ufam tak? - Tak- odpowiedziałam powstrzymując się od wymownego spojrzenia w sufit. - No..jakby wam przyszły do głowy jakieś rzeczy do głowy...bądźcie ostrożni Pojęłam aluzję w mig. - Mamo, żadne RZECZY nam nie przyjdą do głowy- zapewniłam Mamie od razu poprawił się humor - Dobrze- powiedziała po chwili milczenia- możesz iść - Dziekuję- powiedziałam dokańczając bułkę- musze iść, bo się spóźnię do szkoły - Miłego dnia- powiedziała mama zalewając sobie kawe. Pocałowałam ją w policzek i pobiegłam na górę po plecak. O dobrym obrocie sprawy szybko poinformowałam Toma. Obiecał, że przyjedzie po mnie o 19. Cała happy przyszłam do szkoły, co nie uszło uwadze mojej przyjaciółki. Przyciśnięta do muru opowiedziałam jej o wczorajszym

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
,,Początek końca” — czytnik · opowiadania