Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 13 min czytania

Poczekalnia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mimo chłodnego jak na wrzesień popołudnia w poczekalni panował zaduch, a w zapachu powietrza dominowała jakaś nieprzyjemna nuta. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że przecież fetor gołębiego łajna i ludzkiego mocznika w dużych poczekalniach to standard dla całego cywilizowanego świata. Kończąc swoje drugie śniadanie w postaci starego, suchego obwarzanka usadowił się jeszcze mniej wygodnie na twardej i źle wyprofilowanej ławce po czym zamknął oczy z zamiarem wyczekiwania końca świata. Bo tym właśnie dla niego była rozmowa, którą będzie musiał przeprowadzić ze swoimi rodzicami po powrocie do domu. Zwlekał całe wakacje aby wszystko sobie dobrze przemyśleć i nabrać pewności siebie, a mimo to czuł się wystraszony i zdesperowany swoja bezsilnością. Wbrew temu co sobie zaplanował powrót do rodzinnego domu miał być jeszcze trudniejszy bo te trzy wakacyjne miesiące zamiast pozwolić nabrać dystansu i wzmocnić jego psychikę stały się trzema najbardziej frustrującymi i lękliwymi miesiącami w jego dotychczasowym życiu. Jakby tego było mało jego poważną ostatnio depresję pogłębiało wspomnienie jednej z dość częstych, zwłaszcza po ogłoszeniu wyników egzaminu komisyjnego z gospodarki przestrzennej, wycieczek po nocnych lokalach. Wtedy to właśnie w jakiejś spelunie grając z miejscowymi lumpami w bilard ukruszył lub ułamał sobie kilka przednich zębów. I choć po kilku wizytach u dentysty tylko z bardzo bliska można było rozpoznać jakiś dawny wypadek na podstawie delikatnej asymetryczności oraz malutkich uwypukleń to jednak nie było to wielkim pocieszeniem dla 21-letniego chłopaka podrywającego dotychczas dziewczyny głównie dzięki swojemu uśmiechowi. Zwłaszcza, że myjąc się codziennie rano jego twarz dzieliła od lustra taka właśnie niewielka odległość, każąca mu zaczynać niemal każdy nowy dzień od przeklinania własnej osoby. Gdy tak podsumowywał ostatni rok życia i studiów doszedł do oczywistego po fakcie wniosku: był to najgorszy w jego dotychczasowej historii okres. Nie chcąc kusić losu szybko odprawił nasuwającą mu się myśl jakoby niemożliwym było pojawienie się w jego życiu jeszcze gorszych czasów. Po jakimś czasie znudziło go to czarnowidztwo więc sięgnął z nadzieją do swojej podróżnej torby wyjmując świeżutki dziennik poranny. Jednak po pobieżnym przeglądnięciu trafił na jeden ciekawy nie polityczny artykuł w połowie, którego zaprzestał czytania i rzucił machinalnie z lekką odrazą na puste miejsce obok siebie, jakby tym gestem pozbywał się całego dotychczasowego nudnego i żałosnego życia. Kiedy zmęczony rozmyślaniem był już gotów przejść do świata słodkiej ułudy marzeń sennych niespodziewanie i bezczelnie coś wpadło na jego nogę. Otwierając się jego powieki niemal się nie rozbiły. Spojrzał nie przytomnym jeszcze wzrokiem z wyraźną pretensją na coś rozczochranego siedzącego właśnie pod jego stopami i mrugającego zawzięcie wyłupiastymi oczkami. Sądząc po dłuższych, zupełnie rozwichrzonych włosach i pomiętej sukience była to wyjątkowo niepokorna kilkuletnia dziewczynka. Po chwili bezruchu powitała go niepohamowanym, dźwięczącym w uszach chichotem, po czym opadła na plecy i zadowolona z wyrządzonego psikusa kołysała się w rytm stłumionego już śmiechu.

-Widzę, że się dobrze bawisz …- chciał zagaić rozmowę z tym dziwnie miłym mu w tej chwili brzdącem. Ale nie skończył zdania bo przerwała mu inna mała istotka o równie frywolnej twarzyczce co pierwsza ale już o nieco lepszych manierach. -Przepraszam pana bardzo za moją siostrę, Zuzia jest jeszcze mała i bardzo nie mądra.- powiedziała z nienaganną dykcją, wyglądająca na około osiem lat, wyprostowana przed nim dziewczynka. -Wcale nie jestem mała….- zaprotestowała mała. -Jesteś i przeproś w tej chwili tego pana – rozkaz starszej siostry został, co prawda z lekkim ociąganiem i z kwaśną miną ale jednak zgodnie z hierarchią wieku posłusznie wykonany. -Oj naprawdę nic się nie stało, a poza tym jestem pewny, że Zuzia wpadła na mnie zupełnie przypadkowo i wcale się na nią nie gniewam. -To miło z pana strony, a ty idź szybko do cioci i powiedz, że zaraz też przyjdę, pewnie już się martwi o nas. – Zuzia wybełkotała jakieś słowo do siostry i pobiegła szybko w nieznanym mi kierunku. -Przepraszam dziewczynko ale czy jesteś pewna, że twoja siostrzyczka trafi do waszej cioci.- zapytałem nie tyle zaniepokojony co trochę zaskoczony takim beztroskim wałęsaniem się tych dwóch dzieciaków. -Nie jestem już małą dziewczynką, mam prawie dziewięć lat i przepraszam powinnam się wcześniej przedstawić mam na imię Sylwia- z jej twarzy nie wiele dało się wyczytać , była niezwykle powściągliwa jak na swój wiek i w ogóle jak na dzisiejsze rozwydrzone dzieci. Ale w tej chwili na pewno dało się wyczuć w jej jeszcze bardziej napiętej postawie jakiś chłodny dystans nieobecny na początku naszej rozmowy, dlatego domyśliłem się ze jest lekko urażona potraktowaniem jej przez mnie jak malej dziewczynki. Postanowiłem wiec szybko naprawić ten błąd, tym bardziej ze moja rozmowa z nią działała na mnie dziwnie kojąco. - Przepraszam, nie chciałem żebyś mnie źle odebrała Sylwio ale po prostu nie wiedziałem jak masz na imię wiec w nierozwadze nazwałem cię dziewczynką ale oczywiście widzę że jesteś już młodą panną, a szczerze mówiąc sądząc po twoim dojrzałym zachowaniu myślałem nawet ze jesteś nieco starsza. - Wiem, wszyscy mi mówią, że jestem zbyt poważna jak na swój wiek, ale w dzisiejszych swawolnych i irracjonalnych czasach swój charakter trzeba kształtować już od młodości, a poza tym ja nie mam zamiaru zostać zwykłą osoba, chcę studiować medycynę albo filozofie i przysłużyć się w ten sposób ludzkości. Choć przymiotniki, których użyła niezbyt do siebie pasowały w kontekście zdania to i tak zdumiało mnie słownictwo jakim się posługiwało to niespełna 9 letnie dziecko. I Choć było w tym cos sztucznego czy tez naiwnego, to naiwność tej sztuczności była bardzo słodka. -Czy wiesz, że jesteś naprawdę wyjątkowa Sylwio. A bystry i otwarty umysł w dzisiejszych czasach to nie liche szczęście dla naszego społeczeństwa. Nie znam innej 9-latki , która z takim wyprzedzeniem planowałaby swoja przyszłość. I myślę, że będziesz świetną…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%