Fantasy · 5 min czytania
Pod czarnym jeźdźcem.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Stary, wszedł do knajpy, jakoby to jego własna była. Zmęczonym okiem dojrzał mężczyznę, albo i kobietę, nie wiedział z początku, co z kapturem szarym, na głowę nasuniętym przy stoliku, jako jedyna siedziała.
Nie pytając, przysiadł się i gębę swoją otworzył:
- Powiadają ino ludzie, że nieszczęście na świat nadchodzi.
Postać, siedziała ciągle nieruchomo, jakby słuchu nie miała, albo uwagi zwracać, na starucha nie chciała.
- Podobno jakoby to kara z nieba miała być. Dla tych, co to szacunku dla Najwyższego nie mają. A tak… gadają, gadają.
Ucichł na chwilę, jakby oczekując odpowiedzi. Ni jak jednak, nie dało się słyszczeć niczego, prócz cichego pomruki oberżysty, co to poranek nowy witając, pieśń na pokrzepienie serca, po cichu mruczał.
- A strasznie ma być podobno. – kontynuowała stary. Na brodzie rękę powiesił i zamyślił się nieco, jakby sposobu zaczął szukać, aby to jegomościa, co dotąd słowem nie pisnął, do dialogu zmusić.
Część 22 / 2
- Ogień ma być wielki i trawić ma wszystko. I to, jaki ogień! – uniósł palec wskazujący w górę, jakby chciał ten ogień już pokazać. Prosto z piekieł! – krzyknął. – Ludzie powiadają, że i dusze będzie od razu trawił. Nie tylko dobytek i ciało! Tak ma być!
Postać milczała. Smród tylko ją oplótł, co to stary ze sobą go, z chałupy przyniósł.
- I jeźdźcy czarni mają być, co to na smokach przybywać będą i zgubę nieść człowiekowi. Kto ino raz twarz jeźdźca ujrzy, ginie od razu. Tak paskudna i szkaradna z urody, że podobno i bazyliszka, by w kamień obrócić umiała.
- Ale ludzie to głupi są, bo kiedy to ludzie głupi nie byli? I takie durnoty gadają, że nawet słuchać się tego, rozumowi nie godzi. A już w szczególności o pysku suchym. Hej! – krzyknął nagle w stronę karczmarza, jakby nie zamówienie chciał złożyć, a nowinę świetną oznajmić – Podaj no dwa kufle piwa, ino na koszt gościa zapisz, bom ja ci i tak sporo winien, to i po co dokładać będę?
Oberżysta podniósł swe ciało zmęczone, lekko jeszcze snem spowite i do beczułki z trunkiem podszedł. A ciężki był! Ino podłoga pod nim głośno skrzypiała.
- Niewiasty, co to, dnia każdego, w klasztorach tylko wysiadują – kontynuował starzec – powiadają, że ino dzieci nieskalane, świat będą ocalić mogły, od tej pomsty boskiej, co to i z piekłami już obgadana podobno. Jedna z nich, bowiem, we śnie od anioła instrukcje otrzymać miała, jak świat od zguby ocalić można. I teraz… uuu…, panie, co to się nie porobiło, ach…