Romans · 5 min czytania
Pod lipą...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Andrzej Sapkowski napisał opowiadanie "Tandaradei!" inspirowane wierszem średniowiecznego trubadura Walthera von der Vogelwiede "Unter den Linden". Ponieważ jest to - a raczej polski przekład Leopolda Staffa "Pod lipą" - jeden z moich ulubionych wierszy, postanowiłam także się nim posłużyć, jednak w innym ujęciu, trochę bardziej subtelnie. Małe opowiadanko, czy raczej fragment, na którym być może kiedyś zbuduję coś większego. Być może. Dedykowane Miłości Mojego Życia.
* * *
Kędy szeleszcze Lipa w kwiecie, gdzie z miłym swym siedziałam wraz, Miejsce to jeszcze odnajdziecie, Bo zmięte kwiaty pomną nas. Z lasku płynął słodki śpiew Tandaradei!
Kwitnąca lipa roztaczała bardzo słodki zapach. Słodki i przyjemny, nieporównywalny jednak z Jej zapachem. Ona siedziała tuż przy Nim pod lipą, opierając głowę o Jego ramię. Miała na sobie niebieską sukienkę na cienkich ramiączkach. Skąpane w promieniach zachodzącego słońca Jej włosy zdawały się być jaśniejsze, niż w rzeczywistości. Związała je w kucyk, choć piękniej wyglądały rozpuszczone. Jednym szybkim ruchem zdjął niebieską jak sukienka gumkę, a Jej lśniące włosy kaskadą opadły na ramiona, otulając Go zapachem lawendy. Zakochanymi oczyma wpatrywała się w Niego, karmiła się Jego widokiem, rysami twarzy, błyskiem oczu. W milczeniu toczyła się namiętna rozmowa ich spojrzeń. Delikatnie dotknął Jej włosów, szyi, ramienia. Jego palce spoczęły na malutkim ramiączku sukienki.
Gdym porą nocną, W to ustronie Przyszła, mój miły już tam był. Tulił mnie mocno Na swym łonie, Dotąd mam słodycz w głębi żył. Czy całował? Rozdział z chust? Tandaradei! Patrz na czerwień moich ust!
Patrzył na Nią z pożądliwością, z jaką patrzy się na zupełnie nagą już kobietę. Piękną kobietę. Nagle poczuła, że nie chce mieć na sobie tej sukienki i każdym najmniejszym kawałkiem ciała chce być dla Niego, dla Niego i tylko dla Niego. Powoli i nieśmiało pocałowała Go. Zrozumiał. Całując Jej ramiona, pieszczotliwym ruchem zsunął z nich sukienkę, która opadła na trawę, czyniąc ledwie słyszalny szelest. Zachwycił się Jej wyglądem, kształtem, nagłą wstydliwością. Odpowiedziała tym samym, z wahaniem opuściła Jego ubranie na soczyście zieloną trawę. Zafascynowana dotknęła Jego ciała, wolno przesunęła palcami w dół brzucha. Zadrżał. Skórę miał chłodną, lecz wiedziała, że już za chwilę