Erotyka · 3 min czytania
Pod Zdechłym Osłem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tajska panienka strzela ze swej piczy Ku uciesze podnieconej jej urodą dziczy. oj panu po lewej coś w spodniach zaraz pęknie! Uda smukłe, pośladki prężą się jędrnie, Słodki karmelek o smaku orientu... Tak łatwo dojść do tego momentu, Gdy patrzy się na Ciebie swym wzrokiem ponętnym, Robiąc cuda na swych ustach języczkiem zręcznym I dłońmi swymi w powietrzu układa gesty, które tylko ja rozumiem, Ignorując gapiów w me myśli wkłada Zagadkę, którą tylko ja odszyfruję… Uśmiecha się trzepocząc rzęsami Udając radość, marzy, że jesteśmy tutaj sami. Ja i ona w tej pełnej zwierząt sali Ona i ja tak blisko a jednak w oddali… Niby dzieli nas kilka rzędów To czemu słyszę jej oddech! Pośród napaleńców obrzędów Skradłem jej uśmiech…
Rozwalony na krześle myślę sobie i zajmuję się rzemiosłem W tej gospodzie ‘’Pod zdechłym osłem’’ Wśród dźwięków werbli barman rozlewa w szkło Radość, nadzieję i coś na złość. Rozwalony na krześle marzę o Tobie i zajmuję się rzemiosłem W tej gospodzie ‘’Pod zdechłym osłem’’ Wpatrzony w ciebie gdzieś w kącie, Zaczynam pisać kolejną zwrotę Ty mój orientalny kocie, proszę…
Dym z cygar w powietrzu lawiruje Wśród strużki światła mieniącej się kolorami Neonów i lamp