Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

rodzina · 6 min czytania

Podejdźmy bliżej

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zosia puściła balonik. On do niej nie wracał, zawisł na starym drzewie. Małe ręce zastygły w górze. Uciekł niedaleko, ale dla dziecka odległość, by go dosięgnąć była zbyt duża. Oczy zaszły łzami, wyraz twarzy mówił to nie balonik, to szczęście uciekło. Kiedy krzyknęła, ptaki ukryte w pobliskich krzakach podziurawiły jak śrut nisko wiszące obłoki. Po odejściu Pawła nasz ogród zdziczał, pokochały go bujne chwasty, przekorne sójki i wróble rozrabiaki.

- Przez długie tygodnie tu nie zaglądałam...

Okruch czasu bawił się ze mną w wieczność. Spod pożółkłego krzaka czarnej porzeczki obserwowała nas pręgowana kotka sąsiadów, musnęła łapką dużą kroplę deszczu wiszącą na krawędzi liścia, przebiegła przez ogród i ukryła się w wiklinowym koszyku pod schodami. Miły gość. Pod czerwonym płotem stary buk wyciągał do nieba długie, pokolorowane jesienią gałęzie, gubił tysiącami brązowe liście, ścieliły się wokół szeleszczącym dywanem.

- Spójrzcie na nas inaczej, zanim zabierze nas wiatr - zdawały się szeptać.

Zanosiło się na deszcz, silny podmuch wiatru zerwał z głowy Zosi ażurową czapeczkę. Przywarła do mnie, cudownie pachniała świeżością powietrza i różanym balsamem do ciała. Drżała. Przytuliłam ją mocno, czułam całą sobą, że pragnie czegoś bezsłownego i potężnego.

- Kochanie, podejdźmy bliżej. Nadstaw ucha, drugie zakryj dłonią. Co słyszysz w tym starym drzewie?

Na szczupłej twarzyczce pojawił się uśmiech zdziwienia. Słuchała chciwie, potem zastygła w wyobraźni, nie sposób było od niej oderwać wzroku.

- Zosiu, chyba cię nie zaskoczyło, że w grubym pniu buka słyszysz jakiś głos. Myślałaś, jak większość ludzi, że to nie jest osobliwość, przecież las szumi, sad i zagajnik. Zobacz w starym pniu tuż pod korą rusza się piach. Pomyślałeś zapewne, że to wina wiatru lub niewielkie trzęsienie ziemi, od którego ledwie brzęczą filiżanki. Ale nie, patrz uważnie, nie mylisz się: drzewu burczy w brzuchu, to z głodu. Drzewa znoszą gorzej pragnienie, niż głód, bo z nim mogą się w każdej chwili uporać, niczym piekarz, któremu nigdy nie zabraknie chleba. Dzięki zjawisku fotosyntezy mogą się je szybko przerwać.

- Mamusiu, co to właściwie jest drzewo?

- Słowniki definiują, drzewo, jako roślinę drzewiastą z pniem, z którego wyrastają gałęzie.

Czy to dla małego dziecka nie będzie zbyt skomplikowane? - pomyślałam. Zosia zmarszczyła nosek. Taką minkę robi, gdy coś dla niej trudne, niejasne do zrozumienia lub gdy się ze mną nie zgadza. Już mi się wydawało, że nie będzie drążyć dalej. Spojrzałam na opuszczone kąciki jej ust i zrozumiałam - mówiły, nic z tego.

- Opowiadaj dalej, proszę - szepnęła.

- Drzewa to majestatyczne istoty, pod którymi czujemy się tacy mali jak mrówki w trawie. Zosiu, czytałam, że w Laponii są drzewa, wobec, których czułabyś się jak Guliwer w krainie Liliputów. Są drzewa, które porozumiewają się z sobą, drzewa, które z oddaniem troszczą się o swoje potomstwo, pielęgnują starych i chorych sąsiadów,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Podejdźmy bliżej — czytnik · opowiadania