Erotyka · 5 min czytania
Podglądacz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
PODGLĄDACZ
Wtargnąłem w twoje życie. Jestem twoim cieniem. Jestem duchem za weneckim lustrem. To ja jestem tym nieprzyjemnym wrażeniem, że ktoś na ciebie patrzy. Ja jestem uczuciem, że nie jesteś sama w pokoju. Ja jestem twoim towarzyszem w każdym miejscu i o każdym czasie. Majaczeniem, kiedy budzisz się w środku nocy zlana zimnym potem i rozglądasz się ze strachem, by uspokoić umysł, przekonując go, że w pokoju nikogo nie ma. Ależ jestem. Spoglądam na ciebie. Z czasopism położonych czyjąś twarzą do góry, z okna, kiedy na dworze zapada zmrok, zza lustra w łazience, zza obrazu w kuchni. Kiedy wstajesz do szkoły, kiedy spotykasz się z przyjaciółmi. Kiedy czytasz, odpoczywasz, kiedy kładziesz miskę z popcornem na kolanach i z zainteresowaniem lub bez oglądasz telewizję. Jestem, kiedy się kłócisz, złościsz i kiedy się cieszysz. Jestem, kiedy zgięta w pół leżysz na łóżku, bo twoje lędźwie przeszywa miesiączkowy ból i patrzę, jak grymas cierpienia dodaje ci szlachetnego uroku. Jestem, kiedy wracasz zmęczona wieczorem, zdejmujesz buty i marzysz tylko o tym, żeby zanurzyć się w wodzie oraz kiedy po kąpieli stajesz naga na dywanie, opierasz stopę na stołku i wmasowujesz w swoją skórę - której dotyku i smaku nie znam - krem i balsam, a jego zapach miesza się z zapachem twojego jestestwa i odbiera mi rozum, tak, że muszę zaciskać usta, żeby nie jęczeć zbyt głośno, udając na swoim ciele twoją bliskość. Obserwuję cię tak dzień po dniu i palę papieros za papierosem, bo muszę zająć ręce czymś zdrowszym. Czy przyjemne, czy zwykłe, czy ohydne, dobre czy złe. Nie panuję nad tym, za to twoje życie, zwyczaje, myśli i pragnienia idealnie panują nade mną. Każda rzecz należąca do ciebie staje się relikwią, bo przedmioty nabierają wartości, kiedy są jedyną możliwością bycia przy tobie. Nie przesadzać, nie przeginać, nie naruszać tej intuicyjnie ustanawianej granicy, której dokładnego położenia nikt nie określi, ale każdy pozna jej przekroczenie. No, może z wyjątkiem tego, który przekracza - przynajmniej nie od razu. Więc naturalnie istnieje prawdopodobieństwo, że już jestem po tej drugiej, złej stronie, jasne, że tak. Ciągle tam, gdzie ty.