duchy · 3 min czytania
podłużny kształt na niebie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- No co ty – powiedziała ona, przypatrując się swojej twarzy w lustrze – nie sądzę, aby było to możliwe.
Nie sądzi. Nie wiedział, co w ogóle mógłby jej odpowiedzieć na taki zarzut. Wyczuwał skupienie w jej nieruchomej sylwetce. Oczy utkwione były w jej oczach. Siedziała, jak zwykle, na kanapie na jednym końcu pokoju i patrzyła na lustro na przeciwległej ścianie. Siedziała tak godzinami, jak kot, patrząc się w jeden punkt i myśląc o Bóg Wie Czym.
- Nie wiem, co ci odpowiedzieć na taki zarzut – powiedział w końcu, po przedłużającej się pauzie.
- To znaczy wiesz – uśmiechnęła się – nie neguję oczywiście twojego subiektywnego doświadczenia. – uśmiechnęła się. Jak kot. - W nim wszystko jest możliwe. – dodała po chwili, a uśmiech zniknął w mgnieniu oka.
Część 22 / 2
- Ale to było zbyt… namacalne, aby mogło być po prostu wytworem mojego umysłu. Leżał na kanapie jak na kozetce, z rękami pod głową. W butach.
- Miałem już w życiu halucynacje – ciągnął – ale żadna nie wyglądała tak jak to. Westchnął i zamknął oczy. Jego buty pachniały podwórkiem.
- Podałeś właśnie całkiem zgrabny dowód na niepowtarzalność…